Ponad 20 tysięcy ludzi, w tym obecny prezydent Południa - Lee Myung-bak oraz wysokiej rangą delegaci z obcych państw, wzięły udział w uroczystościach pogrzebowych, jakie odbyły się dziś w Seulu.
"Zadedykowałeś swoje całe życie promowaniu praw człowieka, pokojowi i pojednaniu między państwami koreańskimi. Ślady twoich działań na zawsze pozostaną zapisane w historii" - powiedział premier Korei Południowej Han Seung-soo o byłym prezydencie.
Była sekretarz stanu USA Madeleine Albright wraz z delegacją amerykańską żegnała podczas ceremonii "przyjaciela" i "niesamowitego przywódcę".
Śmierć Kima otworzyła drogę do złagodzenia napięcia pomiędzy Koreą Północną a Południową. Prezydent Korei Południowej Lee Myung-Bak przyjął przed pogrzebem delegację z Phenianu. Wysłannicy komunistycznego reżimu przekazali mu ustne przesłanie od przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Ila. Wyrazili nadzieję, że wszystkie problemy między obu państwami zostaną rozwiązane poprzez dialog i współpracę. Formalnie państwa koreańskie pozostają w stanie wojny od 1950 roku.
Źródło:IAR



























































