Zdecydowanym zwycięzcą II wyborów będzie Bronisław Komorowski – wynika z sondażu Homo Homini przeprowadzonego dla „Dziennika Gazety Prawnej i Polsat News. Na kandydata Platformy Obywatelskiej zagłosuje 53,9% badanych, na Jarosława Kaczyńskiego 42%. Odsetek niezdecydowanych wynosi 4,1%. Jednak instytut Homo Homini wskazuje, że wielu wyborców Komorowskiego w czasie weekendu będzie poza domem, co może wpłynąć na mniejszą przewagę kandydata PO.
Innego zwycięzcę wyborów przynosi sondaż GfK Polonia dla „Rzeczpospolitej”, który daje 49% głosów kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości. Na Komorowskiego chce zagłosować 47% badanych, natomiast 4% pozostaje niezdecydowanych. Jednak nie są to czyste wyniki sondażu. Jak czytamy w „Rzeczpospolitej”, sam sondaż dał remis po 45% zwolenników obu kandydatów, natomiast 10% wyborców nie było pewnych swojego głosu. Eksperci GfK Polonia ocenili, że więcej wyborców odda swoje glosy na Kaczyńskiego, stąd ostateczne wyniki prognozy przedwyborczej.
Jeszcze ostrożniej do wyników zamówionego sondażu podeszła „Gazeta Wyborcza”, która publikuje wprawdzie jego wyniki, ale najwięcej miejsca poświęca opiniom trzech ekspertów, którzy analizują wyniki tego sondażu. Zgodnie z informacjami „Gazety Wyborczej”, surowy wynik sondażu brzmi: 41% głosów dla Komorowskiego, 34% dla Kaczyńskiego. Jednak aż 14% pytanych nie wiedziało jeszcze na kogo odda głos, a 11% nie chciało ujawnić swojego kandydata. Takie wyniki powodują, że trudno z sondażu wyciągać wiążące wnioski. Dlatego „Gazeta Wyborcza” poprosiła o analizę wyników trzech ekspertów. Dwóch z nich prognozuje niewielkie zwycięstwo kandydata PO, jeden nie wskazuje wygranego, prognozując minimalną różnicę w glosach oddanych na obu kandydatów.
Przed II turą wyborów prezydenckich media są dużo ostrożniejsze w swoich prognozach przedwyborczych, podchodząc do publikowanych wyników ze sporą rezerwą. Nie wierzą już bezkrytycznie liczbą podawanym przez ośrodki opinii publicznej i posiłkują się dodatkowymi, skomplikowanymi metodologicznie analizami korygującymi pierwotne wyniki. Analizy te mają wziąć pod uwagę różnego rodzaju zniekształcenia, które mają wpływ na rozbieżności między wynikami sondaży, a ostatecznymi wynikami wyborów. Biorą przy tym pod uwagę weekendowe prognozy pogody, mobilizację elektoratów, poparcie dla kandydatów ze strony wyborców innych opcji politycznych. Trzeba jednak pamiętać, że i takie skomplikowane korekcji zniekształceń metody nie gwarantują prawidłowości prognoz wyborczych. Podchodźmy więc do wyników publikowanych przez media z ostrożnością i podejmijmy w niedzielę dobrze przemyślaną, samodzielną decyzję.
Marcin Dziadkowiak.



























































