REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mateusz Morawiecki pogodził się z tym, że nie zostanie premierem

2026-02-22 08:22
publikacja
2026-02-22 08:22

Mateusz Morawiecki jest pogodzony z tym, że nie będzie kandydatem PiS na premiera - dowiedziała się PAP w źródłach związanych z frakcją b. szefa rządu. Wątpię, by potencjalni przyszli koalicjanci entuzjastycznie postrzegali tę kandydaturę; będą ostre negocjacje - ocenił jeden z rozmówców.

Mateusz Morawiecki pogodził się z tym, że nie zostanie premierem
Mateusz Morawiecki pogodził się z tym, że nie zostanie premierem
fot. ALEKSANDRA SZMIGIEL / /  Reuters / Forum

W czwartek źródła PAP związane z PiS przekazały, że na liście potencjalnych kandydatów partii na premiera w kolejnych wyborach parlamentarnych znajdują się cztery osoby poniżej 50. roku życia, wchodzące w skład kierownictwa PiS. Według informacji PAP, są to szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, poseł i wiceprezes PiS, b. szef MEN Przemysław Czarnek, posłanka i wiceprezes PiS, b. wiceminister sportu Anna Krupka oraz europoseł, wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.

Według informacji PAP, z kierownictwa partii na liście potencjalnych kandydatów nie znaleźli się: Mateusz Morawiecki i wiceprezes PiS, poprzednio działacz Suwerennej Polski, Patryk Jaki.

Jednocześnie od końca listopada ub.r. w PiS trwa konflikt między frakcjami. W nieoficjalnych rozmowach z PAP politycy PiS przyznawali, że Morawiecki i jego frakcja „harcerzy” zachowują się z punktu widzenia spoistości partii niedopuszczalnie, kwestionując nawet przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego i robiąc wszystko, by ich wyrzucono. W ostatnim tygodniu media ponownie donosiły, że Morawiecki przygotowuje się do opuszczenia PiS, np. poprzez spotkania w terenie, które mają mu służyć do zbierania deklaracji lokalnych działaczy i badania swojego poparcia w partii.

Źródło PAP związane ze ścisłym kierownictwem PiS pytane o sprawę podkreśliło, że wszyscy wiceprezesi i część ważnych polityków partii jeżdżą obecnie po Polsce ws. wypracowania programu na kolejne wybory. - Nie dopatruję się, że ktoś liczy jakieś swoje szable. To po prostu zadanie wyznaczone nam przez pana prezesa - skonkludował polityk.

Wakacje na giełdzie

Według tego parlamentarzysty, około 80 proc. członków klubu PiS stanowią posłowie niezwiązani z żadną frakcją - ani z „harcerzami” Morawieckiego, ani z grupą jego przeciwników, skupioną wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego, zwaną „maślarzami”, czy frakcją b. szefa MS Zbigniewa Ziobry. - Te frakcje są absolutnie demonizowane, a już szczególnie „maślarze” i jakiś wielki wpływ Jacka Sasina. To jest po prostu jego spin w mediach - ocenił rozmówca PAP.

Polityk związany z PiS zaznaczył, że podczas otwartych spotkań Morawiecki faktycznie sprawdza swoje wewnętrzne poparcie w strukturach PiS, ale „nie w kontekście wychodzenia z PiS, a umacniania swojej pozycji wewnątrz partii”. Poseł zwrócił uwagę na sondaże dotyczące preferencji ankietowanych co do potencjalnego przyszłego lidera PiS. - Znacząco wygrywa Morawiecki. Suma głosów Czarnka, Jakiego i Bocheńskiego nie równa się głosom na Morawieckiego, więc to skutkuje rezultatem pożądanym przez byłego premiera - dodał.

Z kolei poseł związany z frakcją „harcerzy” podkreślił, że wybór kandydata partii na premiera należy rozważać w kontekście potencjalnej koalicji. - Morawiecki jest pogodzony z tym, że nie będzie kandydatem na premiera. Nie sądzę, żeby nasi przyszli koalicjanci entuzjastycznie poparli kogoś, kto od pół roku chodził i mówił, że będzie premierem. Na pewno będą stawiane warunki, będą ostre negocjacje - ocenił.

- Morawiecki buduje teraz swoją pozycję na przyszłość, nie na wybór Kaczyńskiego w sprawie premiera - zaznaczyło źródło. Rozmówca dodał, że politycy PiS związani z Morawieckim zabiegają, by potencjalnym kandydatem na premiera nie został „ktoś, kto jest kompletnie jawnie wrogiem »harcerzy«”.

Inny parlamentarzysta PiS związany z Morawieckim pytany czy napięcia w partii mogą wzrosnąć po oficjalnym wskazaniu przez Kaczyńskiego kandydata na premiera, potwierdził. - Te napięcia mogą wzrosnąć, zwłaszcza jeżeli prezes wybierze kogoś, kto będzie dzielił, czyli na przykład Tobiasza Bocheńskiego. Jeżeli prezes chce spokoju, to nie może wybierać Bocheńskiego, chyba że chce zaognić sytuację, a Kaczyński czasami tak lubi - przyznał. Rozmówca podkreślił jednak, że w tej sytuacji prezesowi raczej nie zależy na zaognieniu sporu.

Polityk dopytywany o ewentualny wybór Zbigniewa Boguckiego ocenił, że byłby to dobry pomysł, choć nie uważa, by był on realistyczny. - Bogucki budzi powszechną sympatię, dobrze sobie radzi, ale on jest potrzebny prezydentowi. Jakby odszedł z kancelarii prezydenta, to byłby bezrobotnym kandydatem na premiera, bo on nie jest już przecież posłem - zauważył rozmówca PAP.

Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk - pytany o rozłam w partii i przygotowywanie programu PiS na wybory - przekazał podczas piątkowej konferencji prasowej, że „z tego, co pamięta” Morawiecki poprowadzi w marcu konwencję PiS poświęconą gospodarce.

Od końca listopada ub.r. między politykami PiS dochodzi do wielu obszernych wymian zdań w mediach i na platformach społecznościowych, w których brali udział członkowie każdej z frakcji PiS, krytykując siebie nawzajem. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w połowie lutego. Wówczas Jarosław Kaczyński przekazał, że „od teraz każdy, kto zabierze głos w szkodliwej dyskusji, niezależnie od zasług i pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS”. Rzecznik PiS Rafał Bochenek doprecyzował dla PAP, że chodziło o wymianę zdań między politykami PiS nt. b. wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego i posła PiS Sebastiana Kalety.

Katarzyna Lendzion (PAP)

kl/ pab/ rbk/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
marian_p
To jest niepoważna sytuacja. Lider obozu nie bierze odpowiedzialności za rząd, tylko wyznacza jakieś marionetki, które muszą wykonywać wolę lidera. Dla takiego Morawieckiego to dodatkowo upokarzająca sytuacja, bo po 6 latach bycia osobą, która ma największą władzę w kraju (choć w przypadku PiS tylko teoretycznej), nagle, w przypadku To jest niepoważna sytuacja. Lider obozu nie bierze odpowiedzialności za rząd, tylko wyznacza jakieś marionetki, które muszą wykonywać wolę lidera. Dla takiego Morawieckiego to dodatkowo upokarzająca sytuacja, bo po 6 latach bycia osobą, która ma największą władzę w kraju (choć w przypadku PiS tylko teoretycznej), nagle, w przypadku objęcia rządów przez PiS, zostanie zwykłym posłem. A dla kogoś, kto przez niemal dwie kadencję był premierem, nie ma innego miejsca na polskiej scenie politycznej poza premierem i prezydentem. Ale z drugiej strony może ludzie lubią być upokarzani.
prawiezaratustra
Na krótkiej liście brakuje mi Dominika Tarczyńskiego. Polak i polityk wybitny. Przy wyborach Nawrockiego (i Trumpa)pracował na własną przyszłą prezydenturę (w Polsce :) ). Jednak trudno sądzić, że Nawrocki nie pociągnie drugiej kadencji. A teka Premiera jest dostępna...
kaczyslaw_
A czego innego on oczekiwał? Politycznie jest już spalony. Jego start jako kandydata na premiera to wyborcza porażka. Nawet w ***ie to rozumieją.
klimaciarz
Jak może być premierem, jeżeli twierdzi, że "Polska należy do kogoś z zewnątrz"? ...w takiej sytuacji można być tylko słupem, jak inni polskojęzyczni
dmarch1
A więc będzie koalicja z Braunem, antysemitą, ksenofobem, rusofilem. Maślarze są temu bliscy.
to_i_owo
I doskonale
ps
Kto to jest maślarz?
Jesteś w wieku szkolnym?
to_i_owo
ps
Antysemitami są praktycznie wszyscy
Wg najnowszych definicji, jeżeli podajesz prawdziwe ale niekorzystne dla nich info to już jesteś
pps
A chanuka ok, jestem za obchodami w Sejmie, ale najpierw niech oni zaczną obchodzić wigilię w Knesecie.
Żeby było symetrycznie, szczegulnie że to oni byli tu w gościach

Powiązane: Polityka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki