Marcin P.: Chcieliśmy docelowo przekształcić Amber Gold w bank

Docelowo chcieliśmy przekształcić Amber Gold w bank, prowadzone były rozmowy nt. zakupu angielskiej spółki, która jest właścicielem polskiego Providenta, zostały przerwane w 2012 r. - zeznał we wtorek przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold b. szef spółki Marcin P.

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) pytał Marcin P. o jedną z narad z pracownikami Amber Gold i zapowiedź ws. licencji na prowadzenie banku.

"Chcieliśmy Amber Gold docelowo przekształcić w bank, to nie jest jakaś wielka tajemnica i to było oficjalnie mówione wszystkim. Zresztą rozmowy i poszukiwania takiego biznesu był prowadzone. W tej kwestii nawet zgłaszały się firmy, które proponowały nam w pierwszej kolejności np. zakup Providenta" - zeznał P.

Dodał, że prowadzone były rozmowy nt. zakupu angielskiej spółki, która jest właścicielem polskiego Providenta. "Te rozmowy zostały przerwane w 2012 r., w czerwcu mniej więcej" - powiedział P.

Zembaczyński pytał też z kim Marcin P. przebywał w areszcie w 2009 r. Świadek odpowiedział, że nie pamięta. Dodał, że najpierw przebywał w celi jednoosobowej, potem w dwuosobowej. P. podkreślił, że nigdy nie utrzymywał i nie utrzymuje z osobami z aresztu żadnego kontaktu.

Poseł Nowoczesnej pytał P., czy w areszcie nawiązywał rozmowy służące potem do realizowanie jego biznesplanu. "Nie, nigdy" - powiedział P.

Zembaczyński pytał także o zachowanie ABW podczas przeszukań, w których uczestniczył P. Świadek powiedział, że był tylko przy przeszukaniu jego gabinetu, biura spółki i mieszkania. "W tych przeszukaniach to wszystko, o co byłem proszony, żeby pokazać, pokazywałem (...) ja nigdy niczego nie zabraniałem" - powiedział P.

"Oni o wszystko prosili, prosili o segregatory z takimi dokumentami, pracownik szedł i te segregatory przynosił. To nie wyglądało tak, że oni wchodzili do pomieszczenia i nagle wszystko blokowali, plombowali" - powiedział P.

Zembaczyński dopytywał, czy nie było takiego typowego przeszukania jak z filmów, "trzepania" szuflad. "Nic takiego nie było" - powiedział P. Dodał, że wydane zostało m.in. złoto.

Odpowiadając na kolejne pytania Zembaczyńskiego i zeznania innych świadków P. powiedział, że "nigdy nie był skryty, ani tajemniczy". "Jest krąg osób, które zawsze miały pełen dostęp do dokumentów i do wszystkiego innego, m.in. pani Misiewicz (Danuta, b. dyrektor departamentu finansowego Amber Gold), większość dyrektorów departamentów, w chwili obecnej te osoby twierdzą, że ze mną w ogóle nie rozmawiały, niektórzy stwierdzają, że mam autyzm, inne jeszcze inne rzeczy próbują wymyślać, twierdząc, że o niczym nie wiedziały, nic nie robiły, a w zasadzie to przychodziły i brały 15 tys. za nic" - powiedział P.

Szefowa sejmowej komisji śledczej Małgorzta Wassermann (PiS) zapytała Marcina P., czy dziwi się prokuraturze, która zawęziła oskarżenia do niego i jego żony. "Tak dziwiłem się i to bardzo. Ja będąc prokuratorem inne zarzuty bym postawił" - powiedział P. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ mok/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil