Ministerstwo Finansów znów trafiło w dziesiątkę. Po ogromnym sukcesie 3-miesięcznych obligacji detalicznych, portfelami Polaków zawładnęły 10-miesięczne obligacje premiowe.


Pod rządami Teresy Czerwińskiej Ministerstwo Finansów zapoczątkowało prawdziwą rewolucję na polskim rynku obligacji detalicznych. W październiku ubiegłego roku do oferty MF weszły papiery trzymiesięczne, które od razu stały się jednymi z najczęściej wybieranych przez inwestorów. W ostatnich dziewięciu miesiącach Polacy ulokowali w nich najwięcej środków spośród wszystkich typów obligacji detalicznych i to pomimo że realnie przynoszą one stratę (1,215 proc. zysku po opodatkowaniu w skali roku w momencie, gdy inflacja sięga 1,9 proc.)
Teraz inwestorzy rzucili się na kolejną nowość - 10-miesięczne obligacje premiowe. - Emisja obligacji premiowych była emisją pilotażową. Jej celem było uatrakcyjnienie oferty obligacji dla nabywców indywidualnych i promocja wszystkich skarbowych obligacji oszczędnościowych - mówi Piotr Nowak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. W lipcowej ofercie papiery te już się nie znalazły.
Zobacz także
Obok oprocentowania 1,5 proc. brutto (takiego samo jak w przypadku papierów trzymiesięcznych) obligacje premiowe dają szansę na wygranie kwoty 10 zł, 100 zł, 1000 zł lub 10 000 zł. W czerwcu Polacy wydali na ich zakup aż 371,1 mln zł. - Przekłada się to na wzrost wartości puli premii do wygrania. 20 marca 2019 r. zostanie rozlosowanych aż 41 107 premii o łącznej wartości prawie 1,5 mln zł - wskazuje Nowak.
Niewiele mniejszą popularnością cieszyły się obligacje trzymiesięczne - ich sprzedaż sięgnęła 326,5 mln zł. Łącznie na papiery o najniższym, nieprzekraczającym roku terminie zapadalności inwestorzy przeznaczyli niemal 700 mln zł - blisko 60 proc. kwoty ulokowanej w czerwcu w obligacjach detalicznych Skarbu Państwa.

Popularność obligacji krótkoterminowych pozwoliła osiągnąć rekordowy rezultat sprzedaży obligacji: 1,18 mld zł to najwyższy wynik od 15 lat - zaznacza Nowak. 5,8 mld zł pozyskanych od inwestorów indywidualnych w tym roku to więcej niż w całym 2016 r. i zaledwie miliard mniej niż w rekordowym roku ubiegłym.
Struktura sprzedaży może jednak niepokoić. Jak pisał przed miesiącem Kamil Zatoński z "Pulsu Biznesu" obligacje detaliczne mogłyby i powinny być modelowym instrumentem oszczędzania długoterminowego, do którego zachęcał m.in. premier Morawiecki. Ale nie są, bo Polacy nie chcą zamrażać kapitału na dłużej. "Ministerstwo Finansów schlebia gustom klientów, zamiast je kształtować w kierunku myślenia długoterminowego. Inaczej mówiąc — przedkłada wyższą sprzedaż nad walory edukacyjne" - wskazywał dziennikarz.
Maciej Kalwasiński


























































