REKLAMA

Łukaszenka: Nie będzie nowych wyborów na Białorusi

2020-08-17 10:42, akt.2020-08-17 12:18
publikacja
2020-08-17 10:42
aktualizacja
2020-08-17 12:18
fot. Nikolai Petrov / TASS

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zadeklarował w poniedziałek, że jest gotów podzielić się kompetencjami szefa państwa, "jednak nie pod presją i nie poprzez ulicę (protesty uliczne - PAP)". Przypomniał, że trwa praca nad wariantami zmian w konstytucji.

Na spotkaniu z robotnikami w Mińskiej Fabryce Ciągników Kołowych (MZKT) Łukaszenka odrzucił możliwość przeprowadzenia nowych wyborów prezydenckich. "Nigdy nie doczekacie się ode mnie, abym zrobił coś pod presją. Nie będzie ich (wyborów - PAP)" - powiedział Łukaszenka, cytowany przez agencję Interfax-Zapad.

Zaznaczył przy tym, że obecnie w kraju trwa praca nad wariantami zmian w konstytucji, przewidującymi nowy podział pełnomocnictw. Zapewnił, że jest gotów podzielić się kompetencjami prezydenta i dodał: "Ale nie pod presją i nie poprzez ulicę".

"Nie można pozostawiać tej konstytucji nie wiadomo komu, bo inaczej będzie nieszczęście" - mówił Łukaszenka.

Protesty robotników i zapowiedzi strajków

Robotnicy zakładów traktorowych (MTZ) przeszli w poniedziałek zorganizowanym marszem do zakładów produkcji ciągników kołowych (MZKT), a następnie do mińskich zakładów samochodowych (MAZ). W MTZ trwa strajk w związku ze sfałszowanymi wyborami prezydenckimi na Białorusi.

Informacje z innych zakładów w Mińsku na razie nie są potwierdzone.

„Będziemy strajkować do skutku” - powiedział PAP Siarhiej Dyleuski, wytypowany przez robotników zakładów produkcji traktorów MTZ na swojego przedstawiciela. Strajk poparł, jak powiedzieli robotnicy, dyrektor zakładów MTZ.

Kilkusetosobowa kolumna robotników zakładów traktorowych przemaszerowała najpierw do siedziby MZKT. Tam odbył się mityng, na który przybyła m.in. współpracowniczka Swiatłany Cichanouskiej Maryja Kalesnikawa. Przekazała ona na razie niepotwierdzoną informację o tym, że MKZT dołącza do strajku. Ponadto zaproponowała, by wszystkie zakłady wytypowały swoich przedstawicieli do negocjacji na temat pokojowego uregulowania sytuacji w kraju.

Postulaty robotników to dymisja Alaksandra Łukaszenki, ponowne przeliczenie głosów w wyborach prezydenckich i zorganizowanie nowych, uczciwych, a także zaprzestanie stosowania przemocy wobec uczestników pokojowych protestów.

„Mamy już dosyć, jest już tak źle, że gorzej już nie będzie. Niech on już odejdzie” – powiedziała Tonia z zakładów elektrotechnicznych im. Kozłowa w Mińsku. Grupa robotników z tych zakładów przyszła do MZKT razem z pracownikami MTZ.

Jak powiedziała, większość robotników ma już postulaty „moralne”, a nie ekonomiczne, chociaż zdają sobie sprawę z konieczności zmian gospodarczych.

„Zdajemy sobie sprawę, że to będzie ciężkie, że potrzebne są reformy, które będą bolesne. A teraz co – zasuwamy za kopiejki, ja zarabiam 750 rubli brutto (1150 zł). Na rękę dostaję 15 proc. mniej” – powiedziała. Jej mąż – w tym samym zakładzie – zarabia ok. 1200 rubli.

Zebrani na wiecu ludzie najpierw czekali, aż dołączą do nich robotnicy z MZKT, jednak po pewnym czasie ruszyli w kierunku zakładów MAZ. Nie wiadomo na razie, jaka sytuacja jest w MZKT.

Wcześniej do MZKT przyleciał śmigłowcem Łukaszenka. Wewnątrz zakładów spotkał się z robotnikami. Na nagraniu z tego spotkania słychać, że zebrani na placu ludzie krzyczą „Odejdź!”.

Ludzie zebrani przed bramą MZKT widzieli tylko odlatujący śmigłowiec z prezydentem na pokładzie. Pożegnali go głośnymi gwizdami i nienormatywną leksyką.

Rano media niezależne poinformowały o strajku w Biełteleradiokompanii – telewizji państwowej (BT). Na miejscu zdarzenia PAP ustaliła, że strajkują tylko operatorzy.

„Dziennikarze nie są gotowi do strajku. Jestem jedną z kilku osób, które zdecydowały się zaprotestować” – powiedziała PAP Julia, dziennikarka Agencji Nowości Telewizyjnych (ATN).

Pojawiła się nieoficjalna informacja o tym, że strajk zamierzają rozpocząć pracownicy innych telewizji państwowych – ONT i STW. Obecnie przed budynkiem tych telewizji zebrało się już kilkaset osób.

Media niezależne, m.in. portal TUT.by, poinformowały rano, że rozpoczął się strajk w zakładach Biełaruskalij w Salihorsku.

"Funkcjonariusze byli prowokowani do siłowych działań"

Białoruscy funkcjonariusze służb porządkowych byli celowo prowokowani do siłowych działań - ocenił w poniedziałek prezydent tego kraju Alaksandr Łukaszenka. Zapowiedział, że funkcjonariusze będą odpowiadać na "prowokacje" w "odpowiedni sposób".

"Rozumiem, że wiele osób jest spiętych z powodu sytuacji, jaka była na ulicach, że była tam przemoc itd. itp. Odpowiadam wam też na to pytanie: potrzebny był powód do tego, byście krzyczeli +Odejdź!+. Dobry powód" - oświadczył Łukaszenka podczas poniedziałkowego spotkania z pracownikami zakładów produkcji ciągników kołowych (MZKT).

Jak pisze państwowa białoruska agencja informacyjna BiełTA, prezydent powiedział, że "siłowe działania były efektem prowokacji ze strony niektórych uczestników ulicznych zamieszek, a jednemu z funkcjonariuszy w ogóle złamali kręgosłup".

"Na prowokacje będziemy odpowiadać w odpowiedni sposób" - zapowiedział.

"Nie chciejcie przemocy, nie prowokujcie. Zrozumcie, oni (funkcjonariusze - PAP) muszą zaprowadzić porządek" - oznajmił Łukaszenka.

Podczas protestów trwających od 9 sierpnia, kiedy odbyły się wybory prezydenckie na Białorusi, w kraju zatrzymano blisko 7 tys. osób; wielu zatrzymanych brutalnie pobito.

Według oficjalnych danych w wyborach prezydenckich ubiegający się o reelekcję Łukaszenka zdobył 80,1 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska - 10,1 proc. głosów. Wielu Białorusinów uważa, że wyniki zostały sfałszowane.(PAP)

ndz/ akl/

awl/ ap/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (10)

dodaj komentarz
znawca_wszystkiego
Szykuje się niezła rozpierdziucha wojenna między USA i Rosją na terenie Białorusi. Jak w Wietnamie czy Korei. Tereny Polski też będą tu dobrym poligonem walk. Parę miast po wschodniej stronie kraju może wyparować. Będzie ciekawie.
prs
Bialorusini to jedni z normalniejszych sasiadow Polski, bez wiekszych sporow, historycznych ran jak np Ukraina..

Mam nadzieje, na Bialorusi bedzie spokojnie cokolwiek by sie wydarzylo..
grzegorzkubik
Ta cała Ciechanowska to cwaniara i wariatka. Ogłosiła się prezydentem:)) Łukaszenka ma wsparcie Putina i jedyne co tym manifestantom pozostało tak jak mówiła Komorowska Emigracja. Emigracja to dla nich szansa:))
pjoz
Ale pojechałeś po swoim prezydencie. Jeśli według ciebie ona jest wariatką, a ma przecież IQ wyższe niż twój prezydent, to kim według ciebie on jest? No z tego równania wychodzi, że co najwyżej wariatem.
ekwador15
no ma wsparcie putina ale trzeba pamietac, ze łukaszanka blokował ideę głębokiej integracji z Rosja czy wprowadzenia ich wspolne waluty
masekrut555 odpowiada ekwador15
Oby nie było żadnej wojny domowej bo moje inwestycje trafi szlag. Bez różnicy czy będzie rządził obecny dyktator czy ta nowa mianowana przez wszystkich dyktatorka, byle tylko siły nie wyżywały się na zwykłych obywatelkach białoruskich.
itso_who_has_time
Ciechanowska tez mi nie odpowiada robi ten sam błąd co w Wenezueli ludzie wiedza lepiej odejście Łukaszenki i nowe wybory a nie samozwańcze ogłaszanie się prezydentem
goldbaker
Przy takiej dyktaturze można gwizdać na dyktatora hmmm.
plutarch
W tym sęk, że to nie były wolne wybory.

Powiązane: Białoruś

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki