Czwartek przyniósł nowy rekord słabości tureckiej liry – za dolara trzeba zapłacić już blisko osiem lir. Analitycy upatrują źródeł słabości liry nie tylko w sytuacji finansowej kraju, ale też w polityce zagranicznej ekipy Erdogana.


W czwartek wczesnym popołudniem dolar amerykański kosztował 7,9124 lir. Wcześniej odnotowano nawet kurs 7,9374, co jest nowym historycznym rekordem. Tylko od początku 2020 roku lira osłabiła się o blisko 25%. W zasadzie to od niemal dekady turecka waluta systematycznie traci na wartości, zaś od 2,5 roku możemy mówić o regularnym kryzysie walutowym w Turcji.
Najnowszych kłopotów liry analitycy upatrują w dwóch obszarach. Pierwszym jest pogarszający się stan finansów kraju, który przy wysokim zadłużeniu zagranicznym od początku roku notuje silny spadek rezerw walutowych. Do tego „popsuły się” finanse publiczne (tylko we wrześniu deficyt budżetowy wyniósł 30,82 mld TRY, czyli 3,9 mld USD), co jeszcze bardziej uzależnia Turcję od zagranicznych wierzycieli.
Po drugie, władze Turcji same proszą się o kłopoty, realizując agresywną politykę zagraniczną. Nie jest żadną tajemnicą, że Ankara wojskowo wspiera Azerbejdżan w wojnie przeciwko Armenii o kontrolę nad Górskim Karabachem. Eskaluje też spór o wody terytorialne z Grecją, co wzbudziło ostrą reakcję Francji i może pociągnąć za sobą sankcje ze strony Unii Europejskiej.
Na dodatek Erdogan znów naraził się Amerykanom, kupując rosyjski system przeciwlotniczy S-400. Stany Zjednoczone uznają taki krok za rzucenie sobie wyzwania i mogą w odwecie wprowadzić sankcje ekonomiczne, odcinające Turcję od zagranicznych źródeł finansowania.

KK































































