Liczba ludności Polski spadła w 2021 r. najmocniej od II wojny światowej - wynika z danych GUS. Na świat przyszło najmniej dzieci i zmarło najwięcej osób od ponad 70 lat.


Według wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego populacja Polski zmniejszyła się w ubiegłym roku o ok. 184 tys. ludzi. Tak dużego spadku statystycy jeszcze po wojnie nie odnotowali. Na każde 10 tys. ludności ubyło prawie 50 osób, podczas gdy jeszcze w 2019 r. było to 7 osób, a w pierwszym roku pandemii: 31 osób.
Po raz pierwszy w powojennej historii w Polsce zmarło w jednym roku kalendarzowym ponad pół miliona osób. Śmiertelność była szczególnie wysoka w okresach największej fali zakażeń koronawirusem, czyli marcu i kwietniu oraz listopadzie, gdy liczba zgonów przekraczała 50 tys. miesięcznie, a także w grudniu, gdy przebiła 60 tys. GUS szacuje łączną liczbę zgonów na 519 tys., o prawie 110 tys. więcej niż w 2019 r. i o 42 tys. więcej niż w 2020 r.
"Przeciętne trwanie życia mężczyzn w Polsce w 2020 r. wyniosło 72,6 roku, natomiast kobiet było o 8 lat dłuższe i wyniosło 80,7 roku. W wyniku pandemii COVID-19 trwanie życia skróciło się w porównaniu z 2019 r. (o 1,5 roku dla mężczyzn i 1,1 roku dla kobiet)" - zauważa GUS, odnosząc się do danych jeszcze za 2020 r. Szacunki za rok 2021 nie są jeszcze dostępne.
Pandemia odbiła się również na liczbie urodzeń - wysoka niepewność nie sprzyja decyzji o posiadaniu dziecka. Z szacunków GUS wynika, że w grudniu urodziło się ok. 25,4 tys. dzieci - jeśli te dane się potwierdzą, to był to taki sam wynik jak w styczniu 2021 r. i najniższy poziom od listopada 2003 r. W całym ubiegłym roku nad Wisłą przyszło na świat zaledwie 331 tys. dzieci, najmniej od II wojny światowej i o 24 tys. mniej niż w 2020 r.

Jeszcze w latach 50. nad Wisłą rodziło się ponad 700 tys. dzieci rocznie. Pod koniec kolejnej dekady liczba ta spadła do ponad pół miliona, by odbić i w 1983 r. sięgnąć przeszło 720 tys. Dołek urodzeń przypadł 20 lat później - w 2003 r. było to raptem 351,1 tys. W 2020 r. było o włos od pobicia tego niechlubnego rekordu. Rok później już się to niestety "udało".
"Od około 30 lat utrzymuje się zjawisko depresji urodzeniowej – niska liczba urodzeń nie zapewnia prostej zastępowalności pokoleń. W 2020 r. współczynnik dzietności obniżył się z 1,42 przed rokiem do 1,38, co oznacza, że na 100 kobiet w wieku rozrodczym (15–49 lat) przypadało 138 urodzonych dzieci (zarówno w miastach, jak i na wsi). Optymalna wielkość tego współczynnika, określana jako korzystna dla stabilnego rozwoju demograficznego, to 2,10–2,15 (tj. gdy w danym roku na 100 kobiet w wieku 15–49 lat przypada średnio co najmniej 210–215 urodzonych dzieci)" - pisze GUS.
Kluczowy wpływ na liczbę urodzeń ma oczywiście wielkość grupy kobiet w wieku rozrodczym, ale demografowie wskazują także inne czynniki sprzyjające spadkom: zmiany kulturowe, wzrost dochodów czy likwidacja dofinansowania in vitro.
"Obserwowane od początku transformacji ustrojowej zmiany postaw i priorytetów życiowych młodych ludzi (osiągnięcie określonego poziomu wykształcenia i stabilizacji ekonomicznej) spowodowały przesunięcie wieku zakładania rodziny. Obecnie najwyższa płodność cechuje kobiety w wieku 26–31 lat, co oznacza podwyższenie wieku najczęstszego rodzenia dzieci średnio o 6–8 lat w stosunku do początku lat transformacji oraz o 2–4 lata w stosunku do początku XXI wieku. W konsekwencji, w 2020 r. mediana wieku kobiet rodzących dziecko wyniosła prawie 31 lat (wobec 26 lat w 1990 r. i 2000 r.)" - dodaje GUS.
Statystycy oceniają, że nad Wisłę przyjechało o 4 tys. więcej osób, niż przekroczyło granice w drugą stronę. W efekcie liczba ludności Polski wyniosła 38,081 mln ludzi - szacuje GUS. Na koniec ubiegłego roku populacja Polski była najmniej liczna od 1990 r.
"Spadek liczby ludności utrzymuje się od 2012 r.; jedynie w 2017 r. odnotowano nieznaczny jej wzrost (o niespełna 1 tys.). Na zmiany liczby ludności w ostatnich latach wpływa przede wszystkim przyrost naturalny, który od 2013 r. pozostaje ujemny (m.in. w wyniku spadku urodzeń). Towarzyszący pandemii COVID-19 wysoki wzrost liczby zgonów spowodował pogorszenie tendencji" - zauważa GUS.































































