Dzisiaj już wiemy, że dzieci z terenu placówki Straży Granicznej w Michałowie zostały z powrotem wywiezione do lasu; przez procedurę push-backu w świat idą obrazki polskiego pogranicznika stojącego z karabinem nad przedszkolakiem - mówiły w piątek posłanki Lewicy.


W czwartek późnym wieczorem Sejm głosami PiS, Konfederacji i Kukiz'15 wyraził zgodę na przedłużenie stanu wyjątkowego o 60 dni w części województw podlaskiego i lubelskiego, przy granicy z Białorusią - o co wnioskował prezydent Andrzej Duda. Podczas zadawania pytań posłowie opozycji - KO i Lewicy - wielokrotnie prezentowali zdjęcie dziewczynki, którą sfotografowano wraz z innymi dziećmi na terenie placówki Straży Granicznej w Michałowie. Z mównicy wielokrotnie pytali, gdzie są te dzieci.
"Dzisiaj już wiemy, że dzieci z Michałowa, o których wczoraj mówiliśmy, o które pytaliśmy zostały wywiezione z powrotem do lasu" - powiedziała na piątkowej konferencji w Sejmie posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus.
Te dzieci niczym nie różnią się od naszych dzieci.Te dzieci tak jak nasze dzieci potrzebują miłości,ciepła,jedzenia, wygodnego łóżka, ciepłego śniadania,te dzieci powinny teraz szykować się do szkoły, tak jak nasze dzieci.Te dzieci zasługują na to wszystko co mają nasze dzieci 💔 pic.twitter.com/uubyd7dOHm
— J. Scheuring-Wielgus (@JoankaSW) September 30, 2021
Mówiła, że zupełnie nie rozumie postawy PiS ws. imigrantów, w tym dzieci, którzy znaleźli się na polsko-białoruskiej granicy. Jak podkreśliła, wśród posłanek PiS jest przecież wiele matek i babć.
"Jako posłanki Lewicy, jako posłowie Lewicy apelujemy do sumień posłanek PiS - drogie panie jesteście matkami, babciami i apelujemy do was - pomyślcie, co by się stało, gdyby te dzieci były wasze" - mówiła Scheuring-Wielgus.

Posłanka Lewicy Magdalena Biejat dodała, że w czwartek w Sejmie szef MSWiA Mariusz Kamiński "chwalił się, że polskie służby zaaresztowały domniemanych pedofilów, zoofilów i terrorystów".
"Mamy więc sytuację kuriozalną, w której zgodnie z prawem i wszystkimi procedurami aresztuje się i przenosi do zamkniętego ośrodka, trzyma w cieple i podaje ciepłe posiłki przestępcom, a dzieci z ich rodzicami wsadza się do autobusu i wywozi do lasu" - mówiła Biejat.
Powtórzyła stanowisko Lewicy, że "nie ma żadnego wytłumaczenia dla stanu wyjątkowego, dla niedopuszczenia dziennikarzy (na granicę), dla push-backu". "Sytuacja na polskiej granicy, to sytuacja, którą da się rozwiązać normalnymi środkami i procedurami, zgodnie z polskim prawem i tego się domagamy" - mówiła posłanka Lewicy.
Zaznaczyła, że osoby, które trafiają nielegalnie do Polski należy zatrzymać, przewieźć do ośrodka i sprawdzić kim są. "Dzięki takiej procedurze, ci którzy mogą stanowić zagrożenie mogą być sprawdzani przez służby i zatrzymani. A ci, którzy potrzebują ochrony mogą te ochronę uzyskać, a Łukaszenka z Putinem nie będą mieli obrazków, które dzisiaj tak ich cieszą, na których polski pogranicznik stoi z karabinem nad przedszkolakiem, bo to się dzisiaj dzieje dzięki tym pushbackom, takie obrazki idą w świat" - mówiła Biejat.
Od 2 września w przygranicznym pasie z Białorusią - w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego - obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. W czwartek Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o 60 dni. (PAP)
autor: Karol Kostrzewa
kos/ ann/































































