Choć modę na kosmetyki naturalne widać też nad Wisłą, wybór stolicy Polski na europejski przyczółek światowej marki Origins trudno uznać za… naturalny.
Co wspólnego z Polską ma Leonard Lauder, syn słynnej Estée Lauder, założycielki kosmetycznego imperium? Kilku tygodni temu Origins, stworzona przez niego marka kosmetyków naturalnych, otworzyła pierwszy własny, stacjonarny salon na Starym Kontynencie. Firma wybrała Warszawę, bo — jak twierdzi — Origins „idealnie wpisuje się w polski rynek i oczekiwania krajowych konsumentek, które szukają kosmetyków opartych na naturalnych składnikach”. To zaskakujące, bo pod względem popularności kosmetyków naturalnych rynki zachodnioeuropejskie są o kilka długości przed nami. Potwierdza to Adrian Komenderski, współzałożyciel niewielkiej sieci sklepów BioOrganika z kremami i balsamami bazującymi na naturalnych składnikach.
— Polski rynek jest jeszcze w powijakach. Dzięki temu nie interesują się nim jeszcze duże, międzynarodowe koncerny, a sieć BioOrganika może się spokojnie rozwijać. Obecnie mamy trzy sklepy, lada dzień otworzymy czwarty, również w stolicy. Rocznie chcemy otwierać co najmniej jedną placówkę — mówi Adrian Komenderski.
Czytaj więcej w dzisiejszym "Pulsie Biznesu"






























































