Polski przewoźnik z nowym szefem na czele musi pilnie poprawić swoje wyniki finansowe. Restrukturyzuje samą firmę, zapowiedział grupowe zwolnienia, a teraz wyciąga ręce również do samych klientów. Z szeroko zakrojoną kampanią reklamową do końca tygodnia będzie wyprzedawał bilety, m.in. do Ameryki i Azji.

Źródło: lot.com
O kłopotach PLL LOT piszemy średnio kilka razy w tygodniu. Przedsiębiorstwo znalazło się w poważnych tarapatach, a proces reanimacji oddano w ręce nowego prezesa Sebastiana Mikosza, który zresztą pełni tę funkcję po raz drugi. LOT czeka gruntowna restrukturyzacja. Na nieszczęście dla nowego szefa, ratowanie LOT-u zbiegło się w czasie z nieprzewidzianymi problemami technicznymi – wielka nadzieja i marketingowy motor zarazem – samoloty marki Dreamliner - zostały uziemione, choć właśnie w tym czasie powinny sławić dobre imię polskiego przewoźnika jako najnowocześniejsze w Europie maszyny tego typu.
Ćwierć miliona tańszych biletów
W poniedziałek firma rozpoczęła proces
grupowych zwolnień. W pierwszym etapie pracę straci do 230 osób, kolejne
130 chce skorzystać z programu dobrowolnych odejść. To nie koniec festiwalu
zmian, jakie pod marką LOT przyjdzie nam obserwować w najbliższym czasie. Ratowanie
LOT-u będzie się odbywało nie tylko w murach firmy. W tym tygodniu przewoźnik
wyciąga ręce do samych klientów.
Dobrze znany ale uważany za nie najtańszego przewoźnik w tym tygodniu trzykrotnie wydłużył swoją cykliczną promocję, powiększając zarazem pulę tańszych biletów. W efekcie tzw. Szalona Środa (czytaj więcej) trwa w tym tygodniu od środy do piątku włącznie.

Źródło: lot.com
Lot bezpośredni tam i z powrotem kosztuje od 444 zł. To całkowita cena w obie strony, uwzględniająca wysokość taryfy, podatki, opłaty lotniskowe oraz wszelkie dopłaty. Takie stawki można złowić na trasy europejskie. Prócz tego zniżkami objęto również loty do Ameryki (Nowy Jork i Chicago, ceny od 1784 zł w obie strony) oraz Azji Wschodniej (Pekin, od 2035 zł w obie strony). Sprzedaż promocyjnych biletów potrwa do 8.03.2013, dotyczy lotów w terminach od 15.04.2013 do 27.10.2013 r.
Jedna promocja wiosny nie (u)czyni
Do cyklicznego obniżania cen biletów LOT przyzwyczaja swoich klientów już od pewnego czasu, próbując tym samym gonić innych przewoźników. W grudniu pisaliśmy o głośnej 20-procentowej zniżce, jaką zorganizował w jednym z serwisów zakupów grupowych, która to co prawda ucieszyła klientów, ale przez branżę turystyczną została uznana za zagranie nie fair. W swojej polityce promocji przewoźnik stara się zachować konsekwencję. Środowe promocje niewątpliwie znalazły już grono swoich stałych zwolenników, ale pewnym problemem wydaje się właśnie ich stałość. Należy bowiem przypuszczać, że beneficjentami obniżek w większości jest ta sama grupa klientów, w tym tzw. wyjadaczy wisienek. Prawdziwym sukcesem dla LOT-u byłoby złamanie zakotwiczonej w świadomości przeciętnego pasażera opinii, że LOT to drogi przewoźnik i zapełnienie pokładów nowymi klientami. Do tego jednak pojedyncza, nawet okrzyknięta Promocją Roku, akcja na pewno nie wystarczy.
| »Sebastian Mikosz dla Bankier.pl |
Mimo to gra wydaje się warta świeczki, tym bardziej w momencie, w którym LOT ma już niewiele do stracenia. Jak podawała w ubiegłym tygodniu agencja PAP, „z wyliczeń spółki przed audytem, które w ubiegłym tygodniu przekazał resort skarbu, wynika, że za ubiegły rok miała ona stratę w wysokości 157,1 mln zł netto, a na działalności podstawowej strata wyniosła 115,1 mln zł (…). Koszty z powodu uziemienia Dreamlinerów sięgają już kilkunastu mln zł”. Jeśli trwająca w tym tygodniu akcja promocyjna wzbudzi zainteresowanie i przyniesie zgodne z oczekiwaniami skutki, może to nie być ostatnie słowo, jakie rozochocony przewoźnik skieruje w stronę latających z Polski pasażerów.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
m.wrotniak@bankier.pl
































































