W poniedziałek amerykańska ropa z dostawą w czerwcu kosztowała 70,08$ i była najtańsza od pięciu miesięcy. Od szczytu z początku miesiąca cena „czarnego złota” spadła aż o 19,5% i to w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Dziś amerykańska ropa odrabia straty, drożejąc o 2,2%.
„Ropa miała bardzo dużą korektę i teraz rynek będzie próbował znaleźć dno w okolicy 70$. Zbliżamy się do ceny równowagi, ale problemem pozostaje wysokie contango” – powiedział Reutersowi Olivier Jakob, analityk rynku ropy pracujący dla firmy Petromatrix.
Contango oznacza, że ceny ropy w kontraktach z późniejszym terminem dostawy są wyższe niż na rynku kasowym, co zasadniczo jest sytuacją normalną na rynkach surowcowych. Ale teraz sytuacja jest nadzwyczajna, ponieważ w Nowym Jorku kontrakty z dostawą w lipcu są wyceniane o 3$ na baryłce wyżej niż wygasające w ten czwartek kontrakty czerwcowe.
Jeszcze większa różnica jest w przypadku ropy Brent, która dziś o godzinie 13:50 była notowana po kursie 76,40$ za baryłkę, czyli o 1,2% wyższym niż w poniedziałek i równocześnie o drożej 1,25$ niż surowiec dostępny w Nowym Jorku.
Źródeł tej sytuacji analitycy upatrują w ogromnych zapasach surowca zalegających w magazynach. Według danych Departamentu Energii amerykańskie komercyjne zapasy ropy rosną niemal nieprzerwanie od początku roku i są najwyższe od czerwca 2009. W Cushing, gdzie zgromadzona jest ropa będąca przedmiotem handlu na nowojorskim Comexie, w ubiegłym tygodniu znajdowało się rekordowe 37 mln baryłek ropy, podczas gdy pojemność tych magazynów szacowana jest na ok. 41 mln bbl.
K.K.






























































