Zaskakująco niski odczyt majowej inflacji CPI nie miał wielkiego wpływu na polski rynek walutowy. Kurs euro pozostał powyżej 4,25 zł. Lokalnych wsparć nie przełamały także notowania franka szwajcarskiego i dolara amerykańskiego.


Z „szybkiego szacunku” GUS wynika, że w maju inflacja CPI podniosła się tylko z 2,4% do 2,5%. A to wyraźnie mniej, niż spodziewała się większość ekonomistów (2,8%). Jednakże rynek walutowy zignorował te dane. Można przypuszczać, że to dlatego, iż majowy odczyt zapewne nie zmieni nastawienia większości członków Rady Polityki Pieniężnej. Wszak wszyscy i tak spodziewamy się, że w drugim półroczu inflacja CPI wyraźnie przyspieszy za sprawą wyższych taryf na energię i gaz.
W rezultacie w środę o 10:46 kurs euro pozostawał bez większych zmian i wynosił 4,2529 zł. Od przeszło tygodnia notowania euro utrzymują się w przedziale 4,2440-4,2715 zł, przy czym kluczowym poziomem jest strefa 4,25 zł. To lokalne wsparcie póki co „powstrzymuje” kurs EUR/PLN przed ustanowieniem nowych, postcovidowych minimów.
- Kluczowe dla utrzymania pozytywnego sentymentu względem walut z EM jest w naszej opinii zachowanie dolara, a o tym czy jego indeks pokona średnioterminową linię trendu wzrostowego decydować będą odczyty inflacyjne ze strefy euro i USA, które poznamy dopiero w piątek - napisano w raporcie PKO BP.
Rozstrzygnięcia na parze euro-dolar mogą zapaść w środę po południu, gdy opublikowane zostaną majowe statystyki inflacyjne z Niemiec. Wydaje się jednak, że czerwcowa obniżka stóp procentowych w Europejskim Banku Centralnym jest już właściwie przesądzona i dane te nie będą miały na to większego wpływu.

W rezultacie kurs dolara na polskim rynku utrzymał się powyżej tegorocznych minimów. Wsparcie w postaci linii 3,90 zł zatem nadal obowiązuje. W środę rano dolar był wyceniany na 3,9240 zł.
Delikatne odbicie odnotowano na parze frank-złoty. Jest to pokłosie lokalnego odreagowania na parze euro-frank, która jeszcze na początku tygodnia była notowana najwyżej od przeszło 12 miesięcy. W rezultacie od poniedziałku kurs franka do złotego podniósł się z 4,2756 zł do ok. 4,30 zł w środę rano.
O 1,5 grosza w górę poszły notowania funta brytyjskiego, za którego trzeba było zapłacić 5,0091 zł. Na początku kwietnia kurs GBP/PLN spadł nawet poniżej 4,95 zł i był najniższy od grudnia 2020 roku.
Czwartek jest w Polsce dniem wolnym od pracy (Boże Ciało) oraz handlu walutami. Jednakże pod nieobecność dilerów z Warszawy handel na rynku złotego wciąż będzie miał miejsce. W przeszłości w tego typu dni „zagranica” lubiła nieco pohuśtać notowaniami naszej waluty. Efekt ten zwykle był korygowany w pierwszy następny dzień roboczy.
KK





























































