Pomimo niekorzystnego dla nas zwrotu na parze euro-dolar kurs euro w Polsce spadł do najniższego poziomu od przeszło miesiąca. Osłabił się także frank szwajcarski, który w piątek rano był notowany najniżej od lipca.


Od miesiąca wsparciem dla złotego jest wzrostowa korekta na parze euro-dolar. Osłabienie „zielonego” zwykle służy walutom z rynków wschodzących, takich jak PLN. W czwartek kurs EUR/USD po raz pierwszy od 20 września znalazł się powyżej 1,0000. I choć później eurodolar oddał całość czwartkowych zysków, to złoty na tym nie stracił.
W piątek o 10:01 kurs euro wynosił 4,7149 zł i był o niespełna grosz niższy niż dzień wcześniej. Od początku tego tygodnia kurs EUR/PLN obniżył się o ok. 5,5 grosza i powrócił do poziomów z końcówki września. W ten sposób udało się wymazać straty z początku jesieni, lecz obecne poziomy wciąż świadczą o głębokiej słabości polskiej waluty. Przed marcem ’22 poziom 4,70 zł za euro przekraczany był tylko kilka razy w historii.
- W niezwykle istotnym momencie technicznym jest para EUR/PLN. Wzorem przełomu sierpnia i września wąski przedział 4,7073 – 4,7239 tworzy silną barierę chroniącą przed dalszymi spadkami notowań. Tym bardziej, iż na gruncie fundamentalnym nie znajdujemy obecnie argumentów za kontynuacją umocnienia złotego – twierdzą ekonomiści Banku Millennium.
- Złoty pozostaje relatywnie mocny pomimo wychłodzenia globalnych nastrojów inwestycyjnych, na co wpływ wciąż może mieć sygnalizowane wcześniej przez nas utrzymywanie niskiej płynności złotowej w celu wsparcia kursu walutowego. Jednak dalszy wzrost inflacji w Polsce (około 18 proc. rdr w październiku) wraz z powrotem presji ze strony dolara w przypadku podtrzymania jastrzębiej retoryki przez prezesa Fed-u mogą być punktem zwrotnym, przemawiającym za odbiciem kursu EUR/PLN w kierunku 4,80 – napisali w Dzienniku Rynkowym ekonomiści PKO BP.

W czwartek Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy procentowe o 75 pb., do najwyższego poziomu od dekady. Choć cena pieniądza w strefie euro wciąż pozostaje śmiesznie niska (2%) w stosunku do niemal 10-procentowje inflacji HICP, to jednak w posunięciach EBC wreszcie widać determinację do okiełznania najwyższej w historii eurolandu inflacji cenowej.
Choć EBC dorównał kroku Rezerwie Federalnej (ta od czerwca podnosi stopy w tempie 75 pb. na posiedzenie), to euro nie dało rady kontynuować październikowej kontrofensywy. W rezultacie w piątek rano na polskim rynku dolar kosztował 4,7371 zł i był o 0,5 grosza droższy w czwartek wieczorem. Niemniej jednak od wrześniowego rekordu wszech czasów (5,0539 zł) kurs USD/PLN obniżył się już o ponad 30 groszy.
Zmiana nastawienia EBC wystarczyła jednak, aby odwrócić spadkowy trend na parze euro-frank. Jeszcze w czwartek po południu kurs EUR/CHF był blisko powrotu do parytetu 1 do 1. To jednak wystarczyło, aby na parze z polskim złotym notowania franka spadły do najniższego poziomu od lipca. Piątkowy poranek przyniósł przecenę helweckiej waluty o kolejny grosz, do poziomu 4,7639 zł. Są to najniższe od trzech miesięcy notowania kursu franka.
KK

























































