REKLAMA

Kurs Ten Square Games może odbić, gdy flagowa gra przestanie tracić przychody [Analiza]

2022-07-13 11:26
publikacja
2022-07-13 11:26
Kurs Ten Square Games może odbić, gdy flagowa gra przestanie tracić przychody [Analiza]
Kurs Ten Square Games może odbić, gdy flagowa gra przestanie tracić przychody [Analiza]
fot. Dmitry Demidovich / / Shutterstock

Akcje Ten Square Games spadły od początku roku o 67 proc. - to jeden z czterech największych spadków w tym czasie na całej GPW. Przyczyny to zniżkujące przychody najpopularniejszej gry spółki, zamknięcia nowych projektów oraz kłopoty z ładem korporacyjnym. Eksperci są zgodni - dopiero stabilizacja przychodów może przynieść odbicie kursu.

"Sam rynek nie pomaga spółce, firmy konkurencyjne także uległy przecenie, ale również sytuacja w samym Ten Square Games pozostawia wiele do życzenia. Nadal jesteśmy w trendzie spadających przychodów, a dotychczasowe zapewnienia spółki, że ich dołek już za nami okazywały się przedwczesne. Trzeci czynnik to sprzedaż akcji przez większościowych akcjonariuszy - mamy za sobą trzy ABB, których łączna wartość sięgnęła blisko 700 mln zł, podczas gdy obecna kapitalizacja wynosi ok. 800 mln zł" - powiedział PAP Biznes Łukasz Siwek, zarządzający funduszami Skarbiec TFI.

Maciej Kietliński, ekspert rynku akcji w XTB, ocenił w rozmowie z PAP Biznes, że najważniejszą przyczyną spadku kursu są zniżkujące przychody gry Fishing Clash i brak sukcesów w uruchamianiu nowych projektów oraz kontrowersje związane z wynagrodzeniem kadry zarządzającej.

"Słabe fundamenty były trumną dla kursu akcji, a gwoździem - program premiowy" - powiedział.

SPADAJĄCE PRZYCHODY "FISHING CLASH"

Rozmówcy PAP Biznes zgodnie przyznają, że podstawowym problemem spółki są niższe płatności w jej najpopularniejszej grze, symulatorze wędkowania "Fishing Clash". Rekordowe przychody gra osiągnęła w lipcu 2020 roku, a od tamtej pory sprzedaż stopniowo obniża się.

"W czasie pandemii przychody producentów gier były nadzwyczajne. Zdaje się, że inwestorzy zakładali, że sprzedaż utrzyma się na zbliżonym poziomie dzięki znacznej bazie graczy pozyskanej tanio w trakcie pandemii. Błąd polegał na założeniu, że zachowania konsumentów nie zmienią się po zluzowaniu obostrzeń covidowych. Okazało się, że przychody pandemiczne były tylko przychodami pandemicznymi. Teraz wszystko wraca do normy, w tym przychody spółek gamingowych" - powiedział Kietliński.

"Pandemia przeniosła producentów gier kilka lat do przodu, w normalnych warunkach rozwój przebiegałby wolniej, bardziej stopniowo i być może byłoby to zdrowsze dla biznesu i inwestorów" - ocenił w rozmowie z PAP Biznes Michał Wojciechowski, analityk Ipopema Secutiries.

W drugim kwartale płatności od graczy w produkcjach Ten Square Games wyniosły łącznie 122,9 mln zł, co oznacza spadek rok do roku o 20,8 proc., natomiast płatności w "Fishing Clash" spadły o 28,3 proc. do 83 mln zł. Zniżki miały miejsce pomimo istotnego osłabienia złotego do innych walut, szczególnie EUR i USD, w których spółka uzyskuje najwyższą sprzedaż.

Analitycy są podzieleni w ocenie dalszych perspektyw "Fishing Clash", którego premiera miała miejsce pięć lat temu. Maciej Kietliński uważa, że większość kuponów od gry - która nadal odpowiada za około 70 proc. przychodów TSG - mogło zostać już odciętych. Innego zdania jest Michał Wojciechowski.

"Nie stawiałbym tezy związanej z kończącym się cyklem życia Fishing Clash - mobilne gry nie mają typowego cyklu sprzedaży takiego jak produkty na PC czy konsole. Gra może żyć bardzo długo, pod warunkiem, że udaje się utrzymać na satysfakcjonującym poziomie przychody, wydatki marketingowe oraz inne kluczowe wskaźniki: jeżeli tak nie jest i marketing przestaje się opłacać, to nie ma znaczenia, czy gra jest na rynku rok czy dziesięć lat" - ocenił analityk Ipopema Securities.

"Myślę, że Fishing Clash może przynosić zyski jeszcze przez lata" - dodał.

Eksperci coraz ostrożniej podchodzą do perspektyw chińskiej wersji "Fishing Clash". Pod koniec kwietnia gra weszła do chińskiego sklepu Huawei z ponad 50 mln użytkowników, a w drugim kwartale miała pojawić się w trzech nowych sklepach.

"Mieliśmy duże oczekiwania po pierwszych zapowiedziach, również pierwsze przychody były relatywnie wysokie. Od pewnego czasu trend przychodowy jest jednak płaski: również w II kw. dane o płatnościach pokazały brak wzrostu w tej części działalności. Oczywiście jesteśmy na dość wczesnym etapie w przypadku wersji Android, natomiast nie budowałbym tutaj dużych oczekiwań" - powiedział Wojciechowski.

CAŁY RYNEK GIER W DÓŁ

Spadki przychodów, choć o mniejszej skali niż w Ten Square Games, dotykają w tym roku cały rynek gier mobilnych.

"Dane Sensor Tower mówią o spadku przychodów na rynku gier mobilnych w II kw. o 9 proc. rok do roku i 4 proc. kwartał do kwartału. To pokazuje, że gaming mobilny jest wyjątkowo słaby - w latach 2017-2020 nie było kwartału, w którym ten rynek nie rósłby dwucyfrowo" - powiedział Wojciechowski.

"W 2021 mieliśmy spowolnienie, które pokazało, że baza wyników z pandemii jest wysoka, a obecnie obserwujemy załamanie" - dodał.

Grom nie sprzyja słabnące otoczenie makroekonomiczne. Część obserwatorów uważa, że branża - wbrew powszechnej opinii - może nie być odporna na spowolnienie gospodarcze.

"Globalna inflacja i ryzyko recesji wpływają na to, że gracze mogą szybko decydować się na ograniczenie wydatków, natomiast nie mamy w tym zakresie porównywalnych danych z przeszłości: gry mobilne to młody segment rynku, który nie przeżył jeszcze istotnego spowolnienia gospodarczego. Moje własne analizy oraz niedawna opinia eksperta z rynku amerykańskiego, Mata Piscatella z NPD Group, wskazują jednak, że rynek gier tak naprawdę nigdy nie był odporny na słabnącą gospodarkę" - ocenił Michał Wojciechowski.

Kietliński z XTB uważa, że w pespektywie kilkuletniej gaming wróci do łask.

"Nowe pokolenie jest wychowane na grach, konsolach, smartfonach. Zdaje się jednak, że nie będzie to jednak taka dynamika, jaką znamy z czasów pandemii" - powiedział.

NADZIEJA NA ZAKOŃCZENIE SPADKÓW

Eksperci oceniają, że odbicie kursu akcji Ten Square Games byłoby możliwe, gdyby przychody spółki ustabilizowały się. Część rozmówców widzi na to szansę.

"To byłby już sygnał, że sytuacja się normuje. Widać to było po reakcji kursu na opublikowane przez Sensor Tower czerwcowe dane, które po słabym maju przyniosły odbicie miesiąc do miesiąca, podczas gdy tak naprawdę wróciliśmy do poziomu z kwietnia. Stabilizacja przychodów mogłaby pozwolić na lekkie odbicie kursu" - ocenia Łukasz Siwek ze Skarbiec TFI.

Relatywnie niskie nakłady marketingowe na "Fishing Clash" raczej nie pozwolą, by trajektoria przychodów była rosnąca, ale sprzedaż może utrzymać się na płaskich poziomach - uważa Michał Wojciechowski.

"W ostatnich zaraportowanych miesiącach spółka wydawała na marketing kilkanaście proc. przychodów - to mniej niż średnia rynkowa, ale dla dojrzałego produktu nie jest to tak nadzwyczajne i taka gra jest w mojej opinii w stanie utrzymać swoją sprzedaż" - powiedział.

Aktualny konsensus PAP Biznes (prognozy opublikowane w ciągu ostatnich 90 dni) wskazuje na ok. 6 proc. spadku przychodów w tym roku i wzrost o 2 proc. w 2023 roku.

NIEUDANE PROJEKTY NOWYCH GIER

Ten Square Games stale pracuje nad nowymi grami, ale jedyną produkcją, która od sukcesu "Fishing Clash" istotnie zwiększa wyniki spółki jest "Hunting Clash". W maju firma poinformowała o zakończeniu prac nad "Magical District", a w lipcu zamknięto projekt "Football Elite". Koszty związane z tworzeniem tej drugiej gry wyniosły ok. 8,5 mln zł, spółka dokona odpisu.

Według Łukasz Siwka ze Skarbiec TFI te informacje są rozczarowujące.

"Wiadomo, że projekty powinny być kończone, jeżeli w pewnej fazie nie spełniają oczekiwań, ale w przypadku Football Elite skala wydatków, które spółka poniosła do tego momentu wydaje się dość duża" - ocenił zarządzający funduszami.

Maciej Kietliński z XTB podaje inny kłopotliwy aspekt zamknięcia prac nad "Football Elite" - jeszcze pod koniec marca spółka informowała, że gra bardzo dobrze się rozwinęła i wiązane są z nią duże nadzieje.

Zdaniem części ekspertów, nieudane projekty nowych gier, o których co jakiś czas informuje Ten Square Games, to jednak standard w branży mobilnej.

"Na etapie, w którym spółka pracuje nad około pięcioma grami, wycofanie się z dwóch projektów jest czymś normalnym w tej branży. Nawet patrząc na inną spółkę notowaną na GPW, Huuuge, widać, że nie jest łatwo przebić się z nową grą" - ocenił Wojciechowski.

"Tak jak pokazuje przykład grupy PlayWay - produkowanych jest tam dużo gier-symulatorów, a de facto mamy dwa hity. Tak samo tutaj ciężko jest oczekiwać, że każda kolejna gra TSG będzie nowym Fishing Clash" - powiedział PAP Biznes Kietliński.

Eksperci są zdania, że wraz ze wzrostem wydatków na badania i rozwój oraz wyższymi wynagrodzeniami, tak wysoka rentowność, jaką spółka notowała do tej pory, może być nie do utrzymania w przyszłości.

PROBLEMY Z ŁADEM KORPORACYJNYM

Rozmówcy PAP Biznes uważają, że obciążeniem dla kursu spółki, szczególnie ze strony krajowych inwestorów, są wydarzenia związane z ładem korporacyjnym. Wymieniają obniżenie pod koniec 2021 roku celu EBITDA w akcyjnym programie motywacyjnym oraz relatywnie niski cel wynikowy ustalony na potrzeby tegorocznych pieniężnych premii dla zarządu.

"Obniżenie celu wynikowego na potrzeby programu motywacyjnego tuż przed końcem ubiegłego roku było chłodno przyjęte przez rynek i sprawiło, że inwestorzy mają wątpliwości, czy w przyszłości takie ruchy nie będą miały miejsca" - uważa Łukasz Siwek.

"Wydarzenia związane z ładem korporacyjnym mogą być spółce zapamiętane na długo. Musiałoby się pojawić bardzo dużo pozytywnych czynników, by inwestorzy znów masowo wrócili do spółki. Będziemy widzieli tu zwiększoną ostrożność" - ocenia Michał Wojciechowski.

Nisko ustawione cele w programie premii na ten rok mogą sugerować, że zarząd nie wierzy w tegoroczne wyniki - uważa Kietliński.

"Zarząd wie więcej o spółce niż my, ludzie z rynku. Jeżeli słyszymy z jednej strony, że Fishing Clash wchodzi do sklepów Android w Chinach i sprzedaż odżyje, a z drugiej strony zarząd daje sobie asekuracyjny program premiowy, z celami znacznie poniżej programu motywacyjnego, to pytanie, czy tak naprawdę wierzy we wzrost wyników. Czyny pokazują tu co innego niż słowa" - ocenił ekspert.

Obawy o ład korporacyjny mogą ciążyć spółce mocniej wśród krajowych inwestorów.

"Myślę, że zainteresowanie inwestorów zagranicznych Ten Square Games ogólnie teraz mocno spadło, natomiast nie wiem, czy mają oni tak dużą świadomość w kwestii wydarzeń związanych z corporate governance firmy. Na pewno w Polsce ten temat ciąży i może być tak, że polscy inwestorzy będą bardziej skłonni inwestować w inne spółki, również zagraniczne, niż w Ten Square Games" - ocenił Michał Wojciechowski.

SPÓŁKA BĘDZIE OBIEKTEM PRZEJĘCIA?

Rynek nadal liczy na zainteresowanie spółką ze strony branżowych graczy. Eksperci wskazują na niską wycenę mnożnikową - według konsensusu PAP Biznes wskaźnik ceny do zysku prognozowanego na ten rok to 6,2, a na 2023 rok 6,4. Przypominają również deklarowane przez spółkę znaczne zainteresowanie inwestorów strategicznych i finansowych podczas ubiegłorocznego przeglądu opcji strategicznych.

"Biorąc pod uwagę oczekiwania analityków, można uznać, że na tle peer grupy wycena jest atrakcyjna. Może to być okazja dla jakiegoś zagranicznego gracza. Z kolei jeżeli przy takiej wycenie nie pojawi się chętny, to będzie to sygnał braku zainteresowania ze strony inwestora branżowego, który lepiej niż my rozumie ten biznes" - powiedział Łukasz Siwek ze Skarbiec TFI.

Zarządzający przypomniał jednocześnie, że właściciele spółki zbliżają się do końca okresu lock-up (kończy się on 20 lipca), ustanowionego po styczniowej ofercie ABB, w której po raz kolejny sprzedawali akcje, tym razem po 315 zł.

"Po takich spadkach nie spodziewam się kolejnej podaży od założycieli. Jednak biorąc pod uwagę, że nie tak dawno spółka prowadziła przegląd opcji strategicznych i przy znacznie wyższej wycenie, według zarządu, były podmioty, które brały w nim udział, to być może jest to moment, w którym pojawi się inwestor strategiczny. Mamy tu więc i ryzyko, i szansę" - ocenił Siwek.

Przejęcia Ten Square Games nie wyklucza też Michał Wojciechowski.

"Patrząc na obecny kurs spółki nie można wykluczyć zainteresowania ze strony inwestora branżowego. Spółka posiada dobry produkt, przede wszystkim w postaci Fishing Clash, ale też Hunting Clash radzi sobie dobrze. Nie jest to kluczowy dla inwestorów strategicznych segment rynku gier mobilnych - gry casual dla szerokiego grona odbiorców - ale jest to stosunkowo duża nisza" - powiedział analityk Ipopema Securities.

"Nie jest to pewnie podmiot, który mógłby zostać przejęty na najwyższych mnożnikach, ale przy sensownej cenie mógłby być atrakcyjny dla branżowego gracza" - dodał.

Łukasz Kucharski (PAP Biznes)

kuc/ pr/ osz/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Otwórz konto mBiznes Standard w mBanku, zyskaj 350 zł oraz aktywnie korzystaj z konta w którym masz gwarancję braku opłat przez 2 lata i 0 zł za prowadzenie i najważniejsze usługi w koncie firmowym

Otwórz konto mBiznes Standard w mBanku, zyskaj 350 zł oraz aktywnie korzystaj z konta w którym masz gwarancję braku opłat przez 2 lata i 0 zł za prowadzenie i najważniejsze usługi w koncie firmowym

Komentarze (1)

dodaj komentarz
daniel2500
"przestanie tracić przychody"... Raczej dynamika przychodów przestanie spadać. Kogo wy tam zatrudniacie? Dzieci z podstawówki?
Tracić to możecie czytelników przez takie błędy.
Co do tych "przychodów" to one ciągle będą się "tracić" bo gra już się wypaliła i co najwyżej spółkę może uratować inny tytuł.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki