Cena akcji lotniczego giganta w pierwszych transakcjach przed otwarciem rynku kasowego w poniedziałek mocno zniżkowała w reakcji na incydent z nowym samolotem linii Alaska Airlines, w konsekwencji, którego amerykańska administracja uziemiła wszystkie maszyny typu 737 MAX 9, którego dotyczyło zdarzenie. Prawdziwa katastrofa dotyczy ceny akcji dostawcy Boeinga.


W handlu przedsesyjnym tzn. przed otwarciem rynku kasowego (godz. 15.30 czasu polskiego), akcje Boeinga notowane na giełdzie w Nowym Jorku (NYSE) traciły ponad 9 proc. wartości i były notowane na poziomie 226,5 dol. To najniżej od końca listopada ubiegłego roku. Notowane także na giełdzie we Frankfurcie akcje Boeinga kwotowane w euro w czasie sesji straciły ponad 8,5 proc. Już po starcie handlu na Wall Street, po godzinie handlu kurs spadał o 8,2 proc. do 228,6 dol.
W premarkecie na NYSE jeszcze więcej tracił kurs Spirit Aero Systems Holdings, który zniżkował w poniedziałek przed otwarciem rynku kasowego o ponad 20 proc. To jeden z kluczowych dostawców Boeinga, który produkuje kadłuby maszyn z serii 737 Max. Po godzinie handlu kasowego kurs spadał o 13,5 proc. do 28,18 dol. chociaż tuż po otwarciu spadł do 26,63 dol.

Przecena jest efektem wydarzeń z poprzednich dni, kiedy maszyna linii Alaska Airlines musiała awaryjnie lądować 20 min po starcie z uwagi na dekompresję w kabinie samolotu, spowodowaną wybitym oknem i oderwaniem się części kadłuba. Nikomu nic się nie stało, ale incydent zmusił amerykańską Federalną Administrację Lotnictwa (FAA) do uziemienia wszystkich maszyn Boeinga z serii 737 MAX 9, której dotyczył feralny lot.
Boeing oświadczył, że popiera tę decyzję, a bezpieczeństwo pozostaje „najwyższym priorytetem” spółki. „Zgadzamy się i w pełni popieramy decyzję FAA o natychmiastowej inspekcji samolotów 737-9 o tej samej konfiguracji co samolot, którego dotyczy problem” – napisano w oświadczeniu,
Firma chce zapewnić klientów i inwestorów, że problem został opanowany. Póki co zwołano na wtorek w Boeingu spotkanie dotyczące bezpieczeństwa, aby omówić reakcję na incydent. Trzeba zaznaczyć, że to już kolejny problem z maszynami firmy w ostatnim czasie.
W zeszłym miesiącu Boeing poprosił linie lotnicze o sprawdzenie, czy w systemie sterującym Maxa nie występują poluzowane śruby, natomiast na początku 2023 r. w niektórych samolotach wykryto źle wywiercone otwory i niewłaściwe mocowania wykonywane także przez Spirit Aero System.
Analitycy cytowani przez Financial Times twierdzą, że problemy, które osobno wydają się nieistotne, łącznie są bardziej niepokojące – szczególnie w obliczu wady konstrukcyjnej, która spowodowała dwie śmiertelne katastrofy lotnicze kilka lat temu.
W październiku 2018 roku i marcu 2019 roku zginęło łącznie 346 osób w katastrofach maszyn 737 MAX. Inne samoloty Boeinga z tej serii pozostawały uziemiony przez 20 miesięcy, zanim ponownie dopuszczono je do lotu.
Według danych firmy konsultingowej Cirium na całym świecie jest 215 samolotów Max 9. Najwięksi operatorzy to United Airlines i Alaska Airlines w USA, Turkish Airlines i Copa Airlines z Panamy.
Michał Kubicki



























































