Już przy okazji swojego debiutu w 2010 roku akcje PZU zjednały sobie wielu sympatyków. Oferta publiczna z ceną emisyjną na poziomie 312,5 złotych pozwoliła zarobić już w dniu debiutu ponad tysiąc złotych. A jeszcze więcej, jeśli inwestorzy cierpliwie trzymali akcje przez kolejne kilka miesięcy.
Źródło: Stooq.pl, Kurs PZU od dnia debiutu (Kliknij, aby powiększyć)
Warto zwrócić uwagę, że kurs PZU w swojej dwuletniej przygodzie z giełdą tylko kilka razy spadał poniżej poziomu 300 złotych za akcję. Co ciekawe, jego giełdowa wycena z dwójką na przodzie nigdy nie trwała dłużej niż kilkanaście dni. W większości przypadków przecena spółki była związana z rynkową paniką wywoływaną zamieszaniem wokół kryzysu zadłużenia w Europie.
Struktura akcjonariatu PZU: plusy i minusy
Na korzyść spółki działa obecność towarzystw inwestycyjnych w jej akcjonariacie. Gdy tylko kurs akcji spadał wyraźnie poniżej pułapu 300 zł za walor, wzrastała aktywność funduszy (specyficzne długie świece na wykresie, zwłaszcza w sierpniu i październiku 2011 r.), które, korzystając z okazji, uzupełniały portfele walorami PZU.
Struktura akcjonariatu budzi także wątpliwości, a szczególnie obecność Skarbu Państwa (obecnie 35,18 proc.). Ministerstwo z dużą łatwością rzuca słowa na wiatr. W pierwszej połowie 2011 roku poprzednik Mikołaja Budzanowskiego zapewniał, że w najbliższym czasie nie zamierza sprzedawać kolejnych akcji PZU. Tymczasem w czerwcu niespodziewanie na rynek trafił pakiet 10 proc. akcji największego ubezpieczyciela, co zakończyło półroczne wzrosty kursu. Obecnie wielu inwestorów obawia się, że Skarb Państwa zdecyduje się na kolejną sprzedaż pokaźnego pakietu akcji, choć nie spodziewałbym się, że uczyni to przy wycenie bliskiej 300 zł za akcję.
Wielki PZU podzieli się zyskiem
Dodatkowym atutem walorów Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń jest godziwa polityka dotycząca dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami, która zakłada wypłatę między 50% a 100% wypracowanego zysku. W tym roku dywidenda może wynieść 20,3 złotych, a ustalanie prawa do dywidendy nastąpi pod koniec sierpnia. Skupując akcje PZU po cenie bliskiej 300 zł za walor, można w ten sposób uzyskiwać stopę dywidendy równą niemal 7 proc.
Trzeba również pamiętać, że choć PZU to monopolista w tej części Europy, spółka jest ściśle związana z sektorem finansowym, który w okresie rynkowych zawirowań odbija się na "ubezpieczeniowej skarbonce" Andrzeja Klesyka. Niemniej dwuletni wykres spółki przemawia za stosunkowo wysoką stabilnością kursu, nawet w okresie dramatycznej paniki na rynkach. Entuzjastów analizy technicznej na akcjach PZU martwić mogą co najwyżej coraz niższe szczyty kursu na wykresie spółki w dłuższym okresie. Nie wolno jednak zapominać, że władze spółki słusznie rozpoczęły proces optymalizacji i rewitalizacji ubezpieczeniowego molocha. Jeśli PZU potwierdzi to rozwojem biznesu, przy korzystnych wiatrach jest w stanie wyraźnie oddalić się od pułapu 300 złotych za akcję w stronę szczytu z 2010 roku.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl































































