Łódzka firma Remo-Bud jedzie do Anglii, by sprzedać hit. Architekci dewelopera kreślą właśnie ostatnie poprawki w projekcie 40-piętrowego apartamentowca, który będzie najwyższym budynkiem w Łodzi. Co więcej - stanie w najlepszym punkcie miasta, u zbiegu ul. Piotrkowskiej i al. Piłsudskiego. Ceny mieszkań nie są jeszcze ustalone, jednak ze względu na standard wykończenia i lokalizację należy się spodziewać, że za metr trzeba będzie zapłacić powyżej 10 tys. zł. Przeciętnie zarabiającego łodzianina stać by było na kupno najwyżej 15 m, oczywiście na kredyt. Co innego w przypadku naszych rodaków pracujących na Wyspach.
Stąd zainteresowanie dewe-loperów Poland Property Show, czyli pierwszymi polskimi targami nieruchomości na Wyspach. Odbędą się one w Londynie w dniach 8-9 grudnia. Swoje oferty zaprezentuje 70 deweloperów, a wśród nich: Kastel Invest-ments, Kristensen Group i Jarbud z Warszawy, Remo-Bud Development z Łodzi, Salwator z Krakowa, Verity Development z Wrocławia, Eko Lan z Wybrzeża, JOJ Chaty z Poznania oraz Arkada z Bydgoszczy.
Aż trudno uwierzyć, że deweloperzy dopiero teraz odkrywają żyłę złota, jaką są portfele polskich emigrantów. W Wielkiej Brytanii przebywa, według różnych szacunków od 1 do 1,5 mln Polaków, z czego ponad 600 tys. ma legalną pracę. To jednak nie wszystko. Badania agencji ARC Rynek i Opinia pokazują, że 63 proc. Polaków pracujących na Wyspach ma poniżej 30 lat. Ponad 73 proc. zatrudnionych jest na czas nieokreślony. Aż 60 proc. zarabia miesięcznie powyżej 1 tys. funtów na rękę (około 5,5 tys. zł), 50 proc. chce wrócić do Polski w ciągu najbliższych 4 lat.
Organizująca targi poznańska firma Bachalski Properi-tes zachęca deweloperów do kupna stoiska, przekonując, że 25 proc. Polaków zamierza przeznaczyć zarobione na Wyspach pieniądze na zakup mieszkania w kraju. - Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii mają trzy razy większą zdolność kredytową. Sprzedajcie im większe metraże - mówią przedstawiciele firmy. Nie są to czcze słowa.
- Około 15 proc. moich klientów to Polacy zarabiający na Wyspach - mówi Krzysztof Kasprzyk, doradca firmy brokerskiej Open Finance. Przeciętnie biorą kredyty w wysokości 500-600 tys. zł na zakup domów lub dużych mieszkań. Dla porównania, przeciętnego łodzianina stać na kredyt w wysokości 150-200 tys. zł i kupno małego, dwupokojowego mieszkanka - dodaje Kasprzyk.
Średnia cena mkw. mieszkań w Łodzi według raportu Oferty Net i Open Finance wynosi dziś 4,9 tys. zł. W innych wielkich miastach znacznie więcej: w Poznaniu - 6,7 tys. zł, w Gdańsku - 7 tys. zł, we Wrocławiu 7,3 tys. zł, w Krakowie - 8,5 tys. zł, a w Warszawie - 9,7 tys. zł. Nie dziwi więc, że na targach, oprócz dewe-loperów, tłumnie stawią się duże polskie banki. Już teraz swoją obecność potwierdzają: PKO BP, mBank, BRE Bank, WBK czy specjalizujący się w kredytach hipotecznych DomBank.
W tym ostatnim kredyty hipoteczne udzielane Polakom pracującym na Wyspach stanowią już jedną trzecią wszystkich pożyczek na kupno mieszkań. Inne banki również zdobywają w Wielkiej Brytanii coraz więcej klientów. - Na przełomie października i listopada otwieramy w Londynie centrum finansowe, żeby ułatwić pracującym tam Polakom zaciągnięcie kredytu na zakup nieruchomości w Polsce, bez konieczności przyjeżdżania do kraju - mówi Magdalena Ossowska z mBanku.
Banki początkowo niechętnie udzielały kredytów Polakom zarabiającym pieniądze za granicą. Kiedy jednak emigracja zarobkowa przybrała skalę masową, zliberalizowały się kryteria kredytowe.
Oczywiście nie każdy może liczyć na pożyczkę. Warunki negocjowane są indywidualnie. Standardem pozostają: legalne zatrudnienie na czas nieokreślony, przygotowana przez tłumacza przysięgłego umowa, wyciągi z konta informujące o dochodach.
Niestety, rodacy zarabiający za granicą płacą też zazwyczaj wyższe ubezpieczenie brakującego wkładu własnego.
Około 15 proc. Polaków pracujących na Wyspach kupuje mieszkania w kraju, myśląc przede wszystkim o lokacie kapitału. Po kilku latach mieszkanie zamierzają sprzedać z zyskiem. Czy należy się spodziewać, że transakcje dokonane przez Polaków zarabiających na Wyspach jeszcze podbiją i tak wysokie ceny nieruchomości w Polsce?
- Nie sądzę. Nie będą przepłacać - odpowiada Marcin Drogomirecki, dyrektor portalu Oferty.net.
Jednak zdecydowana większość rozgląda się za lokum, w którym zamieszka po powrocie. Pracując za granicą, mają dziś dużą zdolność kredytową. Chcą wykorzystać tę szansę. Mimo że wracać będą za dwa czy trzy lata, kupują już teraz, by przyjechać na gotowe.
Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka





























































