Piotr Kuczyński ma mocno sprecyzowane oczekiwania wobec przyszłego prezydenta. Od pana Dudy oczekuje, by nie dotrzymał obietnic wyborczych, a od pana Komorowskiego, by precyzyjniej konstruował pomysły dotyczące systemu emerytalnego. Na giełdzie marazm, zmian w indeksach trzeba szukać pod lupą. Z kolei polskie dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej są powodem do lekkiego niepokoju.


Debata była nudna. Nikt nie chciał przegrać
- Szczerze mówiąc, oglądałem debatę tylko w ostatnich 10 minutach. I to było szalenie nudne. Słuchałem natomiast komentarze i miałem wrażenie, że komentujący twierdzą, że kandydaci nauczyli się swoich kwestii i byli jak ten student, co nauczył się o budowie dżdżownicy, a dostał pytanie o słonia. Najpierw powiedział, że trąba słonia podobna jest do dżdżownicy, a potem już opisywał budowę dżdżownicy. W tej debacie chodziło przede wszystkim o to, żeby nie przegrać. Grali na remis - komentuje Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion.
Czego Pan oczekuje od kolejnej prezydentury?
- Od pana doktora Dudy oczekuje, że nie dotrzyma obietnic, które złożył, bo obniżenie wieku emerytalnego i przewalutowanie kredytów frankowych doprowadziłoby do katastrofy gospodarczej. Jeśli chodzi o Bronisława Komorowskiego to oczekiwałbym, by jego pomysł o ustaleniu wieku emerytalnego został doprecyzowany. Czyli ustalenie, czy chodzi o staż pracy czy o okresy składkowe. Myślę, że bardziej uczciwy byłby staż pracy, a nie składkowy, ale nie 40 lat tylko 45 lat - stwierdza Kuczyński.
Na giełdzie marazm. Na GPW czuć niepokój
W środę na rynku akcji indeksy kręciły się wokół poziomu neutralnego, w większości czasu pozostając pod poziomem neutralnym. Po publikacji protokołu z posiedzenia Fed indeksy zabarwiły się na zielono. Jak widać nawet na tych poziomach byle pretekst potrafi zwiększyć popyt. Tym razem jednak nic z tego nie wyszło. Indeksy wróciły do poziomu neutralnego i tam dzień zakończyły.
- Na giełdzie marazm. Zmiany indeksów trzeba by pod lupą szukać. W Warszawie takie wyczekiwanie powinno sprzyjać bykom, ale tak się nie stało. Myślę, że niepewność polityczna ma znaczenie. Ja nawet rozmawiałem z jednym z zarządzających funduszem, który powiedział, że jak przyjedzie do Warszawy to zredukuje portfel akcji na wszelki wypadek. Ludzie się trochę boją - dodaje Kuczyński.

Główny Urząd Statystyczny w czwartek opublikował dane dotyczące produkcji przemysłowej w kwietniu. Wynika z nich, że w ujęciu rocznym nastąpił wzrost o 2,3%. W ujęciu miesięcznym zanotowano natomiast spadek o 8,1%. Analitycy prognozowali wzrost o 6% rdr, więc odczyt ten można uznać za poważny zawód.Z kolei sprzedaż detaliczna w cenach bieżących spadła o 1,5% wobec wzrostu w marcu o 3%. Rynkowy konsensus dla ubiegłego miesiąca zakładał wzrost o 1,1% rdr, więc możemy mówić o negatywnej niespodziance.
- Dane o sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej zaburzyły obraz. Poprzednie dane o PKB i zatrudnieniu korespondowały z pozytywnymi opiniami. Te dane o sprzedaży i produkcji były niepokojące słabe. Ja rozumiem, że kalendarz dni pracy ma znaczenie, ale prognoza wynosiła 6% rdr i ona uwzględniała ten kalendarz. To wygląda źle. Nie wydaje mi się, by doszło do zmiany w postrzeganiu naszej gospodarki po jednym sygnale. Musimy poczekać na zestaw danych, ale niewątpliwie pojawia się lekki niepokój - stwierdza Piotr Kuczyński.
Z Piotrem Kuczyńskim rozmawiał Łukasz Piechowiak.






























































