Choć budowa kolei Rail Baltica nabiera tempa, nie jest jeszcze jasne, jak ma wyglądać finansowanie całego projektu, który ma zostać ukończony do 2030 roku. Jasne jest natomiast to, że kraje bałtyckie muszą wypracować specjalny model jego finansowania - pisze estoński dziennik "Postimees".


Do tej pory zajmowano się głównie oceną oddziaływania na środowisko, pozyskiwaniem gruntów, projektowaniem i wszystkim pracami, które nie są widoczne - z wyjątkiem budowy skrzyżowań i ekoduktów. W tym roku wreszcie rozpocznie się jednak "prawdziwa budowa" - przypomniał "Postimees".
Anvar Salomets, dyrektor Rail Baltica Estonia, zauważył, że sam koszt budowy głównego, liczącego prawie 70 km odcinka po stronie estońskiej może wynieść ok. 350 mln euro. Dodał, że termin do roku 2030 jest możliwy, o ile projekt otrzyma stabilne finansowanie. Obecnie - jak podkreślił - budowa jest w 85 proc. finansowana ze środków Unii Europejskiej. Salomets ostrzegł jednak, że udział UE w finansowaniu może w przyszłości spaść.
"Problem w tym, że istnieje zagrożenie, że Rail Baltica stanie się znacznie droższa, niż oczekiwano. O ile w 2017 roku firma doradcza Ernst & Young szacowała koszt projektu dla trzech państw na 5,8 mld euro, o tyle sama Estonia szacuje obecnie, że cena jej części może wynieść prawie 3 mld euro" - zaznaczył dziennik.
Jednym z instrumentów finansowania projektu jest unijny fundusz "Łącząc Europę" (CEF), z którego trzy kraje bałtyckie otrzymały dotąd niemal 2,7 mld euro. Na początku obecnego okresu budżetowego UE w funduszu znajdowało się łącznie 11,39 mld euro, z których 5,8 już zatwierdzono na inne projekty.

"Nawet po połączeniu wszystkich wniosków (państw bałtyckich) i ich pozytywnym rozpatrzeniu, nadal będzie brakować dużej części z niezbędnej dla projektu sumy" - zaznaczył "Postimees". "Dlatego w ostatnich miesiącach kraje bałtyckie zastanawiały się, jak zapewnić stabilne finansowanie pomiędzy dwoma okresami budżetowymi Unii Europejskiej. Toczone są rozmowy z Komisją Europejską na temat możliwości kontynuowania budowy Rail Baltica przy założeniu późniejszych żądań zwrotu za podjęte inwestycje" - wyjaśnił dziennik.
"Taka ewentualność rodzi z kolei pytanie, kto w międzyczasie poniesie koszty, sięgające miliardów euro. Państwa bałtyckie z pewnością nie będą w stanie pokryć ich z własnej kieszeni i prawdopodobnie trzeba będzie zaciągnąć pożyczkę" - dodano.
Rail Baltica to linia kolejowa, która ma połączyć Warszawę, Kowno, Rygę, Tallin i Helsinki. Projekt zakłada, że infrastruktura kolei dużych prędkości połączy Polskę z krajami bałtyckimi do 2030 roku. Jak podkreślił Marius Narmontas, przedstawiciel spółki RB Rail, połączenie "ma też istotne znaczenie dla bezpieczeństwa państw bałtyckich".
Z Tallina Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ adj/



























































