REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kto nie ryzykuje – nie wygrywa: kontrakty terminowe na referendum europejskie

2003-06-12 12:37
publikacja
2003-06-12 12:37
Dodaj Bankier.pl w Google
Skłonność do ryzyka u Polaków jest wielka, nie mówiąc już o zamiłowaniu do hazardu. Lubimy grać w „totka”, coraz więcej osób obstawia u bukmacherów wyniki dotyczące nie tylko piłki nożnej, ale też gonitw konnych czy wyścigów żużlowych. Zakładamy się w życiu, w pracy, słowem gdzie popadnie.

Nic więc dziwnego, że również świat finansów daje pole do popisu dla rodzimych hazardzistów. Poza oczywistymi miejscami jak gra na giełdzie, rynek daje także nowe narzędzia – zyskujące na popularności kontrakty terminowe. Znane na Zachodzie od dawna, weszły już na dobre do Polski. Dają duże możliwości dla osób, którym wydaje się że lepiej potrafią odczytać przyszłość od pozostałych graczy, często na podstawie analizy technicznej, często na przysłowiowego „nosa”. Kontrakt terminowy to rodzaj zakładu. Kupujący i sprzedający zakładają się, o ile wzrośnie lub spadnie kurs akcji danej spółki czy indeksu giełdowego. Zyski lub straty zależą od tego, jak naprawdę zachowają się owe kursy.

Dla tych jednak, którym znudziła już się gra na zmiany kursów akcji czy też indeksów WIG-u, szukają nowych , bardziej ekscytujących doznań. Nigdzie nie jest przecież zapisane, że kontrakty terminowe nie mogą dotyczyć wydarzeń politycznych czy sportowych. Taka moda od pewnego czasu panuje w środowisku, na codzień poważnych i szanowanych, maklerów. Gra jest nieformalna i odbywała się w kręgu kilkudziesięciu znajomych, zaufanych osób, co do których nie ma wątpliwości, że dotrzymają warunków zawartych kontraktów. Przedmiotem gry są najważniejsze wydarzenia - w zeszłym roku były to mistrzostwa świata w piłce nożnej, a na początku tego roku kontrakty na to, jak długo rządzić będzie Saddam Husajn.

Ostatnio najbardziej popularne były kontrakty na wynik referendum i frekwencje wyborców. Półtora miesiąca temu, stawiano na frekwencję w wysokości 40-45 proc. Kto wtedy zawarł kontrakt, raczej nie stracił. W ostatnich dniach kwotowania oscylowały wokół 60 proc., a więc nieco więcej niż prawdziwa frekwencja. Ci, którzy wtedy zawarli kontrakt, musieli dołożyć do interesu.

Wprawdzie cała zabawa ma charakter nieformalny, ale pieniądze wydawane na kontrakty terminowe są prawdziwe, więc emocji i dodatkowej adrenaliny nie brakuje.

Andrzej Osiński
Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki