Hiperinflacja z początku lat 90. przyniosła ogromne straty setkom tysięcy Polaków. Wśród poszkodowanych byli między innymi posiadacze książeczek mieszkaniowych. Dla takich osób państwo przewidziało częściową rekompensatę w postaci zwiększonej premii gwarancyjnej. Warto wiedzieć, że część posiadaczy książeczek mieszkaniowych, wciąż nie godzi się na brak pełnego odszkodowania za straty. "Książeczkowa" wojna tych osób ze Skarbem Państwa trwa już 25 lat, a niedawno został do niej włączony Trybunał Konstytucyjny.
fot. Lucjan Fogiel / / FORUM
Decyzja rządu z 1990 r. miała fatalne skutki dla wielu oszczędzających
Kontekst sporu dotyczącego książeczek mieszkaniowych można zrozumieć dopiero wtedy, gdy przypomnimy sobie gospodarczą sytuację Polski z przełomu lat 80. i 90. Wtedy inflacja była jednym z największych problemów zdewastowanego ekonomicznie kraju. Już w 1988 r. zmiana cen dóbr i usług konsumpcyjnych osiągnęła niepokojąco wysoki poziom (60,2% r/r). Jednak najgorsze czasy miały dopiero nadejść. W 1989 r. roczna stopa inflacji CPI wyniosła już 251,1%. Kolejny rok przyniósł historyczny rekord. Według danych GUS-u, w 1990 r. ceny wzrosły o 585,8%. Można obliczyć, że od początku 1988 r. do końca 1990 r. skumulowana inflacja osiągnęła poziom 3757%. Co ciekawe, analogiczny poziom skumulowanej inflacji z lat 1988 r. - 2016 r. wyniósł prawie 55 000%. Ten wynik jest efektem zmian inflacyjnych z początku lat 90., które później działały jak bardzo duży mnożnik przy obliczaniu skumulowanej inflacji.
W warunkach bardzo szybkiego wzrostu cen rząd Tadeusza Mazowieckiego podjął kontrowersyjną decyzję dotyczącą zasad sądowej waloryzacji niektórych zobowiązań. Artykuł 13 ustawy z dnia 28 lipca 1990 roku o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz.U. 1990 nr 55 poz. 321) wskazuje, że sądowa waloryzacja nie ma zastosowania do "kredytów bankowych oraz kwot zdeponowanych na rachunkach bankowych, jak również do kredytów i pożyczek o charakterze socjalnym". Takie rozwiązanie ochroniło dłużników (zarówno osoby prywatne jak i firmy) przed żądaniami banków domagających się sądowej waloryzacji kredytów. Trzeba jednak pamiętać, że art. 13 ustawy nowelizującej kodeks cywilny, równocześnie skazał posiadaczy wkładów bankowych na straty wynikające z hiperinflacji. Te osoby już w latach 80. sporo traciły, gdyż ówczesne oprocentowanie depozytów nie kompensowało wzrostu cen.
Mimo niekorzystnych wyroków posiadacze książeczek nie składają broni
Nie można się dziwić, że przepisy wykluczające sądową waloryzację wkładów i premii na książeczkach mieszkaniowych wzbudzały kontrowersje od samego początku ich obowiązywania. Już w lipcu 1993 roku Sąd Najwyższy zajmował się tematem waloryzacji "książeczkowych" wkładów oraz premii. Po orzeczeniu SN korzystnym dla banku PKO BP oraz Skarbu Państwa (patrz wyrok z sygnaturą akt III CZP 58/93), najbardziej zdeterminowani posiadacze książeczek mieszkaniowych złożyli skargę do Europejskiej Komisji Praw Człowieka. Prawnicy ze wspomnianej instytucji we wrześniu 1997 r. nie zakwestionowali jednak braku sądowej waloryzacji wkładów na książeczkach mieszkaniowych (m.in. ze względu na trudną sytuację gospodarczą państwa na początku lat 90.).
Mimo niekorzystnego orzecznictwa, niektórzy posiadacze książeczek mieszkaniowych, nie złożyli broni i przez kolejne lata próbowali zainteresować polityków swoimi postulatami. W tej materii aktywnie działało między innymi "Krajowe Stowarzyszenie Posiadaczy Książeczek Mieszankowych PKOBP z lat 1970-89". Wspomniana organizacja doprowadziła do rozpoczęcia postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (patrz postępowanie o sygnaturze K 17/15). W czerwcu 2015 r. grupa posłów przekonanych przez posiadaczy książeczek, wnioskowała do TK o sprawdzenie, czy regulacje dotyczące braku sądowej waloryzacji wkładów mieszkaniowych nie naruszają zasad Konstytucji RP. Postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym nie zakończyło się jednak zgodnie z oczekiwaniami posiadaczy książeczek mieszkaniowych. Pod koniec maja 2016 r. wspomniane postępowanie umorzono, ponieważ posłowie nowej kadencji Sejmu nie byli dostatecznie zainteresowani wznowieniem sprawy zawieszonej ze względu na wybory parlamentarne.
Niewykluczone, że posiadacze książeczek mieszkaniowych w przyszłości będą podejmowali kolejne próby uzyskania rekompensaty za środki, które "zjadła" hiperinflacja. Ze względu na wcześniejsze orzecznictwo Sądu Najwyższego (zobacz również wyrok SN z sygn. akt III CK 101/03), takie starania mają niewielką szansę na powodzenie. W przypadku ewentualnej rozprawy sędziowie Trybunału Konstytucyjnego na pewno braliby pod uwagę możliwość uruchomienia fali roszczeń w stosunku do Skarbu Państwa. Takie roszczenia na pewno stanowiłyby ogromne obciążenie dla budżetu. Argumentem ze strony państwa jest częściowa rekompensata w ramach podniesionych premii gwarancyjnych. Od 1995 roku do 2016 roku na wypłatę tych premii wydatkowano prawie 15 mld zł z budżetu. Tymczasem roszczenia posiadaczy książeczek mieszkaniowych mogą przekraczać 100 mld zł.
To zawsze było, jest i będzie złodziejskie państwo ! A usprawiedliwianie tej haniebnej postawy państwa wobec własnych obywateli "ogromnymi obciążeniami dla budżetu" to taka wisienka na torcie !
Nie zapomnijcie niezwłocznie rozpocząć regularnego oszczędzania na dowolnie wybranym wieloletnim programie oszczędnościowym lub emerytalnym. Państwo i banki tego bardzo potrzebują i w razie czego się wami zaopiekują :)
jesli wladza dzis chce nam wyciac taki sam numer to bedzie sie starala uzyskac wyrok, ze wladza moze wprowadzic dowolna hiperinflacje i na dowolnych zasadach. tak wiec spor powinien byc rozstrzygniety bardzo szybko. w innym przypadku po swiatowym kryzysie wladza miala by wiekszy problem niz sam kryzys
Ten kto ma władzę może zrobić wszystko, może Cię puścić w skarpetach, może Ci odebrać dzieci, zniszczyć firmę, okraść a potem powie że to zgodne z "prawem" bo taki zapisek wprowadzą na jakiejś karteczce. Mnie 2 razy kochana Polska okradła. 1 . Książeczka mieszkaniowa 2. Państwowa firma nie zapłaciła za dostarczony towar Ten kto ma władzę może zrobić wszystko, może Cię puścić w skarpetach, może Ci odebrać dzieci, zniszczyć firmę, okraść a potem powie że to zgodne z "prawem" bo taki zapisek wprowadzą na jakiejś karteczce. Mnie 2 razy kochana Polska okradła. 1 . Książeczka mieszkaniowa 2. Państwowa firma nie zapłaciła za dostarczony towar w skutek czego upadła moja firma - do dziś nie mam złotówki odszkodowania. Państwo dla cwaniaków i złodziei.
A mi Państwo ustami Donalda Tuska w 2008 roku powiedziało że "chce mieć silną złotówkę" jednocześnie podnosząc stopy procentowe tak aby się nie opłacało wybrać kredytu w złotówkach przez co zmusiło mnie do wybrania kredytu walutowego. Potem obecny prezydent Duda obiecał że zrobi z tym porządek i nie dotrzymał obietnicy.A mi Państwo ustami Donalda Tuska w 2008 roku powiedziało że "chce mieć silną złotówkę" jednocześnie podnosząc stopy procentowe tak aby się nie opłacało wybrać kredytu w złotówkach przez co zmusiło mnie do wybrania kredytu walutowego. Potem obecny prezydent Duda obiecał że zrobi z tym porządek i nie dotrzymał obietnicy. Czuję się oszukany i dlatego tak jak tysiące rodaków przystąpiłem do pozwu zbiorowego przeciwko mojemu bankowi.
Jak państwo okrada obywateli to jest w porządku? Funkcjonariuszy należy eliminowac powoli i boleśnie wraz z potomstwem zabierając majątek rodzin. Politycy maja najpierw dostawać z półobrotu zanim mordy otworzą. Dobry polityk to martwy polityk. Soros Sachs Balcerowicz