Książę Harry od czasu przeprowadzki do USA toczy z brytyjskim resortem spraw wewnętrznych walkę o ochronę. Żąda dla siebie i swojej rodziny takiej samej opieki policji metropolitalnej i innych służb, jakie otrzymuje jego starszy brat - następca tronu - książę William z rodziną. To niezgodne z umową megxitową, na którą zgodziła się wcześniej para książęca Sussex.


Wysoki Trybunał nie zgodził się na wniosek księcia Harry'ego, który chciał obniżenia o połowę kosztów po "całkowicie przegranym" procesie. Przypomnijmy, że brytyjski rząd wydał już na sprawę ponad 500 tys. funtów ze środków publicznych, w tym ponad 180 tys. na adwokatów, 320 tys. na radców prawnych w Rządowym Departamencie Prawnym i 2,3 tys. na opłaty sądowe. Prawnicy księcia Harry'ego chcieli, żeby pokrył on nie więcej niż połowę kosztów poniesionych przez resorty.
Twierdzenie powoda, że jego odpowiedzialność za koszty powinna wynieść 50-60 proc. jest nie do obrony. Należy uniknąć wątpliwości, że sprawa księcia zakończyła się częściowo sukcesem. Takie stwierdzenie byłoby bezpodstawne - poinformował sędzia Sir Patere Lane.
Jak wynika z doniesień kuluarowych, sędzia poza protokołem określił tę prośbę księcia jako "prawdziwie beznadziejną", dlatego nadal potencjalnie grozi mu do uregulowania rachunek w wysokości 1 mln funtów, jeśli dodać do tego rachunki za jego prawników.
Sędzia nie zgodził się także na złożenie apelacji, twierdząc, że nie przedstawił nic nowego, a jedynie powtórzył swoje argumenty z dopiero co przegranej sprawy.
Zresztą ta sprawa to było pasmo książęcych porażek. Po pierwsze musiał zapłacić karę za zbyt późne dostarczenie dokumentów. Po drugie Harry był zmuszony przeprosić za złamanie zasad poufności, wysyłając mailem informacje objęte klauzula bezpieczeństwa (dotyczyło to informacji z innej sprawy rozgrywającej się przed Sądem Najwyższym).

To już druga przegrana w analogicznej batalii o ochronę, która zakończyła się w lutym tego roku. Tym razem chodziło o obniżenie jego poziomu ochrony, kiedy przebywa na Wyspach Brytyjskich. Jest on, podobnie jak inni niżsi rangą członkowie rodziny królewskiej, objęty węższym zakresem ochrony - czyli otrzymuje eskortę policji podczas pełnienia funkcji związanych z Koroną i gdy przebywa w Windsorze. Inne przypadki są rozpatrywane indywidualnie i należy powiadomić o nich służby przynajmniej 28 dni wcześniej. To także się nie podoba księciu Harry'emu.
Harry zażądał ochrony
Książę Harry pozwał Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, po tym jak jego zdaniem odebrano mu ochronę w 2020 roku, gdy z Meghan Markle zdecydowali się opuścić "firmę zwaną Rodziną Królewską" i zacząć życie na własny rachunek. Wówczas porównał swój poziom zagrożenia do tego, jakim podlegała jego matka, księżna Diana, przed śmiercią w 1997 roku, kiedy to była ścigana przez paparazzi. Odebranie mu ochrony wystawia go bezbronnego na działania różnych grożących mu grup (np. Państwa Islamskiego, po tym gdy w swojej książce ujawnił, ilu talibów zabił podczas swoich zmian w Afganistanie). W pismach zawarł stwierdzenia, że zabranie mu ochrony finansowanej przez podatników była "niezgodna z prawem" i "niesprawiedliwa".
W tym jednak przypadku możemy spokojnie użyć sformułowania "relacje mogą się różnić", ze słynnego komunikatu wydanego przez Pałac Buckingham w komentarzu do wywiadu pary książęcej Sussex z Oprah. Po pierwsze bowiem ochrona nie została mu całkowicie zabrana, jak wynika z doniesień ze słynnego szczytu w Sandrigham. Podlega jej jak każdy niższy rangą członek rodziny królewskiej. Podczas Mexgitu zakomunikowano parze, że ich wyjścia do restauracji, do teatru, czy też spotkania z fanami, które nie odbywają się w ramach pracy dla Korony, nie będą ochraniane z pieniędzy podatników.
Aby otrzymać pełną ochronę Ravec (który jest Komitetem Wykonawczym ds. Ochrony Osób Członkowskich i Osób Publicznych, który podlega Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i nadzoruje ustalenia dotyczące bezpieczeństwa rodziny królewskiej i innych VIP-ów.), wystarczy że, jak już wcześniej wspomniano, da znać służbom z 28-dniowym wyprzedzeniem o swojej wizycie i planach z nią związanych. Zawsze też otrzymuje ochronę, jeśli spotyka się z ojcem lub bratem, albo przebywa w posiadłościach królewskich, m.in. Windsorze.
Książę Harry i Meghan Markle. Ze szczytów w odmęty, czyli jak unicestwić miliardową markę
Do kurczącej się listy tytułów, którymi mogą się posługiwać (w 2020 roku wykreślono np. Jego/Jej Wysokość), można jeden dopisać, ale akurat taki, którego by posiadać nie chcieli. Książę Harry i Meghan Markle zostali uznani za największych nieudaczników 2023 roku w Hollywood. To oficjalny koniec marki pary książęcej Sussex?
aw




























































