Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że akcja z rezygnacją Sławomira Cenckiewicza z funkcji szefa BBN była raczej zabiegiem obliczonym na promocję jego ukazującej się książki, a nie dbaniem o bezpieczeństwo Polski. Wyraził gotowość współpracy z nowym szefem BBN.


Kosiniak-Kamysz był pytany przez dziennikarzy o sprawę rezygnacji Cenckiewicza podczas piątkowego briefingu w Krakowie. - Wydaje się, że ta cała akcja była obliczona na promocję tej książki, którą dzisiaj pan Cenckiewicz publikuje i całe to zamieszkanie wokół BBN było po to, żeby wypromować książkę, a nie po to żeby dbać o bezpieczeństwo – ocenił.
Podkreślił, że zawsze był otwarty na współpracę z Pałacem Prezydenckim w kwestiach bezpieczeństwa państwa. - Ten wspólny mianownik - bezpieczeństwo, jest dla mnie podstawowy (…). Będziemy robić wszystko, żeby polityka nie przeszkodziła i nie stała na drodze budowie wspólnego bezpieczeństwa – zadeklarował.
Sławomir Cenckiewicz poinformował w czwartek, że złożył rezygnację ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Rezygnacja została przyjęta; pełniącym obowiązki szefa BBN został gen. Andrzej Kowalski. Cenckiewicz oświadczył, że podjął decyzję o rezygnacji m.in. „wobec bezprawnych działań rządu Donalda Tuska, który nie szanuje prawomocnych wyroków sądów i bezpodstawnie odbiera mu prawo dostępu do informacji niejawnych”.
Poświadczenie bezpieczeństwa – wymagane przy dostępie do informacji niejawnych - zostało Cenckiewiczowi odebrane w lipcu 2024 roku. Cenckiewicz zaskarżył tę decyzję i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ją uchylił. Kancelaria premiera wniosła do Naczelnego Sądu Administracyjnego skargi kasacyjne od wyroku WSA, które 15 kwietnia br. zostały oddalone.

Według Cenckiewicza, BBN zostało poddane „brutalnej ingerencji i presji ze strony” obecnego rządu, a „niespotykany dotąd w historii antypaństwowy wandalizm Tuska i jego współpracowników w praktyce sparaliżował normalne funkcjonowanie BBN”, a jemu „uniemożliwił pełnienie funkcji” szefa BBN. Dodał, że wyrok NSA „niczego pod tym względem nie zmienił, a nawet wzmógł kolejne szykany, prześladowania i śledztwa”.
Cenckiewicz zapowiedział też, że „powraca nie tylko do roli badacza przeszłości i wykładowcy akademickiego, ale przede wszystkim publicysty i komentatora politycznego”, a ponadto zamierza wspierać kandydata PiS na przyszłego premiera Przemysława Czarnka.
Również w czwartek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że prezydent Karol Nawrocki przeszedł do formalno-prawnego etapu „bezpośrednio zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości Aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych” przekazując ten dokument marszałkom Sejmu i Senatu do zaopiniowania. Wcześniej prezydent Karol Nawrocki zadeklarował, że „jak nie będzie przeciwwskazań prawnych”, to upubliczni aneks.
Kosiniak-Kamysz odnosząc się w piątek do zapowiedzi ws. aneksu do raportu z likwidacji WSI zwrócił uwagę, że zarówno prezydent Lech Kaczyński jak i prezydent Andrzej Duda nie zdecydowali się na jego odtajnienie.
- To jest kwestia już pana prezydenta. Nie wiem, czy ktoś poza historykami będzie żył tą sprawą, ale mam nadzieję, że żadne decyzje nie spowodują, że bezpieczeństwo Polski będzie narażone na szwank – zaznaczył szef MON. (PAP)
rgr/ mok/































































