Choć pandemia nie sprzyja zgromadzeniom, niektórzy pracownicy nie widzą innego wyjścia. W ostatnich dniach zastrajkował personel szpitala w Łomży. Jednak to nie wyjątek – inni lada chwila przerwą wykonywanie obowiązków, aby zawalczyć o swoje prawa.


Żółte kamizelki we Francji pokazały, że strajk i koronawirus nie muszą się wykluczać. Jednocześnie coraz głośniej o proteście mówią pracownicy Amazona w centrach dystrybucyjnych w Europie, gdzie jak dotąd zanotowano 5 zachorowań na Covid-19. W Polsce sprzeciw zgłaszają pracownicy szpitali czy koncernów motoryzacyjnych.
Szpitale w Łomży i Gorzowie Wielkopolskim
O dramatycznej sytuacji mówią pracownicy szpitala w Łomży, który jako jeden z kilkunastu w Polsce ma zostać przekształcony w placówkę jednoimienną. Szerokim echem w internecie odbiła się wypowiedź kierowniczki szpitala, która wprost mówiła, że instytucja nie jest gotowa na taką zmianę, że brakuje należytych zabezpieczeń i sprzętu. Pracownicy postanowili zaprotestować i zwracają uwagę, że są jedynym szpitalem w mieście, a transport karetką do najbliższych placówek potrwa około 30-40 minut, co może zaważyć na życiu ludzi.
To nie jedyny szpital, który postanowił w tym intensywnym czasie wyjść i zawalczyć o swoje. Solidarność zrzeszona w wojewódzkim szpitalu w Gorzowie Wielkopolskim nie wyklucza strajku. Jednak ich protest nie ma nic wspólnego z koronawirusem, ponieważ dotyczy płac. Jak podaje „Gazeta Lubuska”, przewodniczący związku w placówce zawnioskował między innymi o wyższe płace dla około 700 osób. W przypadku nie spełnienia żądań w terminie 7 dni Solidarność wystąpi ze sporem zbiorowym i rozważa przeprowadzenie strajku. Zdaniem szefa strony pracowniczej szpital nie dba o bezpieczeństwo personelu, co przekłada się na bezpieczeństwo pacjentów. Z kolei rzeczniczka ośrodka mówi, że średnia wynagrodzeń w tym konkretnym szpitalu wynosi 6,2 tys. zł brutto, podczas gdy w województwie lubuskim wynosi ponad 4,5 tys. zł. Zdaniem związkowców te dane mijają się z prawdą.
Wygaszą elektrownię?
Związkowcy z bełchatowskiej kopalni mówią, że pracownicy nie otrzymali jeszcze środków ochrony. – Poza suchymi komunikatami kierowanymi do pracowników co należy robić, aby ochronić się przed koronawirusem, spółka nie daje narzędzi, nie daje pracownikom nic, aby można było cokolwiek zrobić. Czekamy na płyny dezynfekcyjne, rękawice, maski – informuje związek zawodowy. – Czekamy na pilne wprowadzenie zasad bezpieczeństwa dla pracowników zatrudnionych na stanowiskach pracy bezpośrednio związanych z podstawowym procesem produkcji – przedstawia stanowisko Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w KWB Bełchatów serwis Dzień Dobry Bełchatów.

Prezes zarządu Polskiej Grupy Energetycznej ma jednak zgoła inną opinię i podkreśla, że dba o bezpieczeństwo pracowników i jako odpowiedzialny pracodawca podejmuje niezbędne działania wpisujące się w wysokie standardy wyznaczane przez administrację państwową. Związkowcy ostrzegają, że brak działań może doprowadzić do wygaszenia Elektrowni Bełchatów.
– Kopalnia i Elektrownia Bełchatów i wszystkie nasze oddziały, są przygotowane na
maksymalne zabezpieczenie załogi przed zarażeniem koronawirusem. W tym celu zakupione
zostały środki ochronne jak rękawice, maski, kombinezony ochronne, termometry, a także
płyny i koncentraty do dezynfekcji powierzchni oraz rąk. Wszystkie środki ochronne są na
bieżąco dostarczane do kopalni i elektrowni – informuje Robert Ostrowski, prezes zarządu
PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna w komunikacie przesłanym Redakcji Bankier.pl.
Pracownicy Amazona chcą zamknięcia magazynów
5 przypadków zakażeń w europejskich centrach to powód do niepokoju wśród tamtejszych pracowników. Nie inaczej sprawa wygląda w Polsce. 16 marca 2020 roku związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza oraz NSZZ „Solidarność” wystosował pismo domagające się interwencji w sprawie zamknięcia magazynów.
– Zwróciliśmy w nim uwagę, iż kilka dni temu premier ogłosił stan zagrożenia epidemicznego w Polsce. Zamknięto m.in. teatry, szkoły, biblioteki, restauracje. Wprowadzono zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób. Jednocześnie zakłady, każdego dnia skupiające tysiące osób narażonych na śmiertelne skutki zarażenia wirusem SARS-CoV-2, nadal działają. Stanowi to zagrożenie nie tylko dla pracowników, ale także ich rodzin i całych społeczności w których żyją. W takiej sytuacji wszystkie dotychczas wprowadzone restrykcje tracą sens – mówi Maria Malinowska ze związku zawodowego OZZ Inicjatywa Pracownicza przy Amazonie.
Podniesione głosy w Volkswagenie
Fabryka w Mecedes-Benz w Vitorii-Gasteiz stanęła, ponieważ pracownicy odmówili pracy.
Zwycięski strajk w obronie zdrowia i życia!
— Razem (@partiarazem) March 16, 2020
W Hiszpanii z powodu #koronawirus wprowadzono stan wyjątkowy. Choruje już ok. 10 tys. osób. Dlatego dziś ponad 5000 pracowników fabryki Mercedes-Benz w Vitorii-Gasteiz odmówiło pracy. Dyrekcja ugięła się – produkcję wstrzymano! pic.twitter.com/3GESVSzcmD
Podniesione głosy są również w koncernie Volkswagena w Polsce. Jak dotąd pracownicy przeziębieni, w trakcie leczenia onkologicznego oraz ci przyjmujący leki obniżające odporność mogą nie przychodzić do pracy. Związkowcy z Inicjatywy Pracowniczej domagają się jednak, aby wstrzymać produkcję z zachowaniem 100 proc. wynagrodzenia, uruchomić fundusz wsparcia pracowników na okres większych wydatków na opiekę medyczną podczas pandemii i do końca pandemii nie kończyć umów z pracownikami tymczasowymi, aby nie tracili oni opieki zdrowotnej przyznanej w poznańskim oddziale VW – podaje serwis Strajk.eu powołując się na informacje od związku zawodowego.
Jak się dowiedziała Redakcja Bankier.pl, 17 marca wydano jednak decyzję o wstrzymaniu produkcji. Regulacje wejdą w życie od czwartku 19 marca 2020 roku i będą obowiązywać wstępnie przez dwa tygodnie. Jak podaje biuro prasowe Volkswagen Polska w komunikacie przesłanym Redakcji, decyzja dotyczy fabryk w Hanowerze (T16.1, Amarok i eCrafter), Poznaniu i Swarzędzu (Caddy i T6.1) i Wrześni (Crafter). - Pandemia wywołana koronawirusem wpływa w sposób oczywisty na całąnaszą działalność: na łańcuchy dostaw, naszą produkcję, na sprzedaż, na naszych partnerów dystrybucyjnych i serwisowych. W związku z tym po ścisłuch uzgodnieniach dokonanych z naszymio radami zakładowymi i w gronie spółek koncernu, Volkswagen Samochody Dostawcze postanowił wstrzymać produkcję we wrzystkich trzech ośrodkach produkcyjnych. To jedyna właściwa decyzja, aby rownież naszych pracowników nie narażać na zbędne zagrożenie ich zdrowia - podaje Thomas Sedran, prezes zarządu marki Volkswagen Samochody Dostawcze.
– W niektórych zakładach pracy nasze komisje poza codzienną walką o swoje prawa, muszą od kilku dni walczyć o zapewnienie środków czystości. Dlatego przypominamy również, że pracodawcy mają też obowiązek zapewnić odpowiednie środki BHP, a niedopełnienie tego obowiązku podlega karze pozbawienia wolności (art. 220 Kodeksu Karnego). Interweniowała w tej sprawie m.in. Komisja Zakładowa w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie, czy Komisja Międzyzakładowa przy H Cegielski Poznań SA – czytamy na stronie w komunikacie Komisji Krajowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza.
Pracodawcy z drugiej strony stoją między młotem a kowadłem. Jak dotąd nie podabno satysfakcjonujących, zdaniem zatrudniających, rozwiązań dla biznesu w związku z koronawirusem. Zakład Ubezpieczeń Społecznych zaproponował możliwość przesunięcia na 3 miesiące opłat, jednak na sensowne zabezpieczenia przedsiębiorcy liczą po ogłoszeniu tego, co ustaliła Rada Gabinetowa.
































































