Filipiny są pierwszym krajem, który zdecydował się na zamknięcie swoich rynków finansowych. Powodem jest oczywiście epidemia koronawirusa. To pierwszy duży kraj, który zdecydował się na taki drastyczny krok.
Od wtorku 17 marca Filipiny wstrzymują działanie rynku akcji, obligacji oraz handel na rynku forex do odwołania – poinformowała filipińska giełda. Uzasadnieniem dla takiego ruchu ma być decyzja prezydenta kraju Rodruigo Duerte o objęciu wyspy Luzon, na której giełda się znajduje, ścisłą kwarantanną – informuje serwis Bloomberga.
„Zawieszenie transportu publicznego oraz pracy sektora prywatnego oraz nakaz pozostawania w domu wydany przez rząd zmusiły nas do zawieszenia handlu i rozliczeń” – tłumaczy Roel Refran, dyrektor operacyjny giełdy w Manilii. Z kolei prezes giełdy Ramon Monzon poinformował traderów, że zawieszenie handlu ma na celu bezpieczeństwo pracowników i traderów w obliczu rozprzestrzeniającej się epidemii korowawirusa.
Prezydent Filipin zarządził 30-dniową kwarantannę obejmującą 55 mln mieszkańców wyspy Luzon, największej wyspy na Filipinach, na której znajduje się stolica kraju.
Filipińska giełda jest jednym z rynków bardziej dotkniętych spadkami w wyniku epidemii koronawirusa. Od początku roku główny indeks giełdy w Manilii PSEi stracił ponad 31 proc. To drugi najgorszy wynik wśród najważniejszych azjatyckich rynków.

Zamknięcie rynków finansowych jest wprawdzie ekstremalnie rzadkie, ale zdarzało się już w historii różnych krajów. Z najbardziej głośnych przypadków, amerykański rynek akcji był zamknięty przez tydzień po atakach z 11 września 2001 r. Także rynek w Hong Kongu wstrzymał handel w efekcie „czarnego poniedziałku”, jaki miał miejsce w 1987 r. w USA. Grecja w 2015 roku zamknęła rynki akcji na pięć tygodni.
MD





























































