REKLAMA

Kontrowersyjna sprawa kosztów naprawy auta. Rzecznik Finansowy dołącza do sporu

2021-05-03 06:00
publikacja
2021-05-03 06:00
Kontrowersyjna sprawa kosztów naprawy auta. Rzecznik Finansowy dołącza do sporu
Kontrowersyjna sprawa kosztów naprawy auta. Rzecznik Finansowy dołącza do sporu
fot. Kwangmoozaa / / Shutterstock

Rzecznik Finansowy skierował niedawno kolejną skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Tym razem chodzi o szkodę całkowitą. Dlaczego rzecznik się na to zdecydował? Wyjaśniamy.

Ostatnio o Rzeczniku Finansowym mówiło się przede wszystkim w kontekście możliwej likwidacji tej instytucji. Warto jednak pamiętać, że na razie rzecznik wciąż działa na rzecz klientów rynku finansowego (w tym osób poszkodowanych podczas wypadków drogowych).

Przykładem aktywności Rzecznika Finansowego są doniesienia o kolejnej skardze nadzwyczajnej, którą złożył on niedawno do Sądu Najwyższego. Jest to ciekawa sprawa, ponieważ dotyczy newralgicznych kwestii w ubezpieczeniach OC dla kierowców. Mowa o zasadach orzekania szkody całkowitej i wpływie sprzedaży pojazdu na odszkodowanie. Eksperci Ubea.pl z myślą o czytelnikach Bankier.pl postanowili wyjaśnić, o co dokładnie chodzi w niedawnej skardze Rzecznika Finansowego skierowanej do najważniejszego polskiego sądu. 

Kontrowersyjna sprawa ciągnie się już od 2013 r. 

Na wstępie warto nadmienić, że wydarzenie skutkujące skargą Rzecznika Finansowego miało miejsce w kwietniu 2013 r. To ważna informacja, która pokazuje przewlekłość postępowań sądowych w Polsce.

Komunikat zamieszczony na stronie Rzecznika Finansowego wskazuje, że wiosną 2013 r. doszło do zderzenia dwóch samochodów, z których jeden został poważnie uszkodzony. Zdaniem zakładu ubezpieczeń sprawcy naprawa auta poszkodowanego kierowcy była nieopłacalna ze względu na zbyt dużą skalę zniszczeń. W efekcie ubezpieczyciel sprawcy kolizji orzekł tzw. szkodę całkowitą, twierdząc, że koszt naprawy przekroczyłby ówczesną wartość rynkową auta sprzed wypadku oszacowaną na 20 800 zł. Poszkodowany właściciel auta nie zgodził się z taką argumentacją i propozycją firmy ubezpieczeniowej.

„Zakład ubezpieczeń wycenił rozbity pojazd na 13 400 zł oraz chciał wypłacić tylko 7400 zł odszkodowania, co faktycznie mogło wzbudzać podejrzenia” - mówi Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.  

Rzeczoznawca zaangażowany przez poszkodowanego kierowcę miał inne zdanie niż ubezpieczyciel. Po zbadaniu pojazdu stwierdził, że koszty naprawy nie przekroczyłyby wartości uszkodzonego pojazdu sprzed kolizji. W takiej sytuacji orzeczenie szkody całkowitej byłoby niezasadne (również w kontekście późniejszych rekomendacji KNF-u). Ubezpieczyciel nie brał jednak pod uwagę możliwości zmiany swojego stanowiska.

Ze względu na przedłużający się spór poszkodowany właściciel auta sprzedał swój uszkodzony pojazd, zachowując jednocześnie prawo do roszczeń względem zakładu ubezpieczeń (na podstawie kosztów naprawy wyliczonych przez eksperta). Postępowanie sądowe w pierwszej instancji zakończyło się sukcesem poszkodowanego, bo biegły powołany przez sąd potwierdził wadliwą wycenę szkód oraz wartości rynkowej pojazdu, na którą powoływał się ubezpieczyciel. Wyliczenia biegłego stwierdzały również, że nie było podstawy do orzeczenia szkody całkowitej.

„Wyrok wydany dopiero w marcu 2018 roku zobowiązywał zakład ubezpieczeń do wypłaty ponad 11 000 zł (niemal 9000 zł za naprawę pojazdu, 450 zł za ekspertyzę zleconą przez poszkodowanego i dodatkowo odsetki)” - wymienia Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Rzecznik Finansowy reaguje na kontrowersyjny wyrok z II instancji 

Radość poszkodowanego kierowcy z wyroku trwała dość krótko, gdyż okazało się, że ubezpieczyciel postanowił wykorzystać możliwość złożenia apelacji do sądu II instancji. Dość zaskakujące orzeczenie tego sądu okręgowego jest właśnie przyczyną skargi nadzwyczajnej, którą Rzecznik Finansowy niedawno wystosował do Sądu Najwyższego. Domaga się w niej uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia. W tym kontekście spore znaczenie ma fakt, że wątpliwy prawnie wyrok sądu II instancji może stanowić argument dla ubezpieczycieli. Chodzi o sytuację, w której poszkodowany nie naprawił auta albo sprzedał je przed naprawą.

„Rzecznik Finansowy zwraca uwagę, że konieczność adekwatnego skompensowania szkody majątkowej przez ubezpieczyciela nie zależy od tego, czy właściciel uszkodzonego pojazdu zdecyduje się go naprawić lub sprzedać w stanie uszkodzonym” - komentuje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

W opisywanej sprawie sąd II instancji uznał, że po sprzedaży uszkodzonego auta jego właściciel nie może się już domagać wyrównania kosztów naprawy. To dość dziwne stanowisko, które nie zgadza się między innymi z wcześniejszym orzecznictwem Sądu Najwyższego. Warto tutaj powołać się na następujące wyroki najważniejszego polskiego sądu:

  • Wyrok SN z dnia 8 marca 2018 r. - sygn. akt II CNP 32/17
  • Wyrok SN z dnia 12 kwietnia 2018 r. - sygn. akt II CNP 41/17
  • Wyrok SN z dnia 12 kwietnia 2018 r. - sygn. akt II CNP 43/17

Co zdecyduje Sąd Najwyższy?

Trudno oczywiście przesądzać z góry, jakie będzie stanowisko Sądu Najwyższego w opisywanej sprawie, ale szanse na rozstrzygnięcie korzystne dla poszkodowanego wydają się spore (biorąc pod uwagę wcześniejsze orzecznictwo SN).

Rzecznik Finansowy zwraca natomiast uwagę, że opisywana sprawa jest bardzo ważna, bo z powodu przewlekłości postępowań sądowych wiele poszkodowanych osób po prostu sprzedaje uszkodzony pojazd przed ostatecznym rozstrzygnięciem.

„Przyczyną sprzedaży nienaprawionego auta może być też fakt, że zakład ubezpieczeń nie chce przyznać adekwatnego odszkodowania, a właściciel nie ma pieniędzy na naprawę” - podsumowuje Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Źródło:
Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Bezpieczeństwo na drogach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki