REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec z samowolką. Od jutra posypią się mandaty, policja bezlitosna dla dzieci i rodziców

2026-06-02 07:35
publikacja
2026-06-02 07:35
Dodaj Bankier.pl w Google

Od 3 czerwca osoby do 16. roku życia korzystające z rowerów i hulajnóg elektrycznych będą miały obowiązek jazdy w kasku. Za jego brak będzie groził mandat w wysokości 100 zł. To kolejna regulacja, która ma na celu zwiększenie ochrony nieletnich użytkowników jednośladów, bo wypadki z ich udziałem wciąż zdarzają się zbyt często. Eksperci podkreślają jednak, że same przepisy nie wystarczą i potrzebna jest praktyczna edukacja dotycząca bezpieczeństwa.

Koniec z samowolką. Od jutra posypią się mandaty, policja bezlitosna dla dzieci i rodziców
Koniec z samowolką. Od jutra posypią się mandaty, policja bezlitosna dla dzieci i rodziców
fot. Konstantin Tronin / / Shutterstock

- W 2025 roku mieliśmy blisko 6 tys. zdarzeń z udziałem rowerzystów i użytkowników hulajnóg elektrycznych, w tym blisko 1,1 tys. wypadków z udziałem osób do 17. roku życia - mówi agencji Newseria nadkom. Emilia Kosma, ekspertka Wydziału Profilaktyki Społecznej z Biura Prewencji Komendy Głównej Policji.

Dane KGP wskazują, że sprawcami części tych zdarzeń byli niepełnoletni rowerzyści (221 osób w wieku 0-17 lat) oraz użytkownicy hulajnóg elektrycznych (596 osób w wieku 7-17 lat). Najwięcej wypadków z ich udziałem Policja odnotowuje w czasie wakacji, których rozpoczęcie zbiega się z wejściem w życie obowiązku noszenia kasku.

Ministerstwo Infrastruktury wskazuje, że urazy głowy stanowią jedną trzecią wszystkich obrażeń użytkowników hulajnóg elektrycznych, a jazda bez kasku zwiększa ryzyko ciężkich urazów głowy, w tym urazowego uszkodzenia mózgu. Dane europejskiego raportu Trendline współfinansowanego przez Unię Europejską wskazują, że w Polsce kask zakłada zaledwie połowa rowerzystów do 14. roku życia i niemal jedna czwarta spośród tych, którzy ukończyli 15 lat. To jedne z najniższych wyników w Unii Europejskiej.

- Niestety Polacy nie są na szczycie listy państw w Unii Europejskiej, których obywatele chętnie korzystają z kasków. Dlatego bardzo ważne jest to, żebyśmy edukowali dzieci, ale też dorosłych, w jaki sposób zachowywać się bezpiecznie podczas aktywności fizycznej - mówi Justyna Rysiak, prezeska Fundacji MultiSport.

Wakacje na giełdzie

Obowiązek jazdy w kasku to kolejna regulacja, która ma wzmocnić ochronę niepełnoletnich użytkowników jednośladów. W marcu tego roku wprowadzono przepisy, które zabraniają użytkowania hulajnóg elektrycznych dzieciom do 13. roku życia poza strefą zamieszkania i bez nadzoru dorosłego opiekuna.

Wierzymy, że przepisy realnie wpłyną na bezpieczeństwo, ale mamy też świadomość, że potrzebujemy edukacji. Według naszych badań blisko 60 proc. Polaków twierdzi, że ten temat powinien być częściej obecny w szkole. Jest on wprawdzie w podstawie programowej, ale wiemy, że nie zawsze nauczyciele mają dobre materiały na wyciągnięcie ręki, żeby przeprowadzić ciekawe dla dzieci lekcje. Stąd nasz pomysł na MultiBezpieczeństwo i przekazanie im gotowych scenariuszy lekcji - mówi Justyna Rysiak.

Program MultiBezpieczeństwo powstał we współpracy Fundacji MultiSport m.in. z Policją, Komendą Główną Straży Pożarnej i Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym (WOPR). Obejmuje siedem scenariuszy lekcji dotyczących bezpieczeństwa na drodze, nad wodą, w domu i w przestrzeni miejskiej.

- Program MultiBezpieczeństwo daje nauczycielom bezpłatne scenariusze lekcji i pokazuje, jak rozmawiać z dziećmi o bezpieczeństwie w sposób ciekawy i angażujący - mówi prezeska Fundacji MultiSport. - Materiały trafiły już do 14 tys. szkół podstawowych i skorzystało z nich ponad 650 nauczycieli.

Lekcje programu dotyczą sytuacji, z którymi dzieci spotykają się na co dzień. Zamiast tradycyjnych wykładów wykorzystują gry edukacyjne, analizę konkretnych sytuacji i ćwiczenia praktyczne. Eksperci zwracają uwagę, że dzieci nie powinny się uczyć zasad bezpieczeństwa wyłącznie poprzez zakazy i ostrzeżenia.

- Rodzice i nauczyciele powinni zmienić komunikację i zaprzestać języka, który buduje ograniczenia: nie ruszaj, nie dotykaj, nie wolno. To komunikaty, które uczą nas unikania kary, a nie uczą budowania nawyków. Zasady bezpieczeństwa to nie tabliczka mnożenia, której nauczę się na pamięć. Nie możemy jej traktować jako wyznacznik tego, co robić, bo to musi być odruch - tłumaczy Ilona Gregorczyk, ekspertka edukacyjna programu MultiBezpieczeństwo z Fundacji MultiSport.

Dzieci powinny umieć rozpoznać zagrożenie, przeanalizować sytuację i adekwatnie na nią zareagować

Dlatego ważniejsze niż wpajanie zasad jest pokazanie, dlaczego coś się może wydarzyć, jakie zagrożenia się z tym wiążą i jakie mogą być tego skutki. W dodatku potrzebna jest odpowiednia forma takiego przekazu, dostosowana do możliwości dzieci.

- Stąd metoda multisensoryczna, która została wprowadzona w naszym projekcie, aby móc poprzez ruch, emocje, gry edukacyjne i symulacje przeprowadzić ucznia przez dosyć trudne zagadnienia, ale takie, które nie będą wyłącznie instrukcją użytkowania, ale będą się odnosić do ich własnych doświadczeń - mówi Ilona Gregorczyk.

- Program MultiBezpieczeństwo wpisuje się w codzienną pracę szkoły, można go realizować na godzinach wychowawczych i zawiera wszystkie potrzebne elementy, żeby wyposażyć dzieci w praktyczną i teoretyczną wiedzę na temat bezpieczeństwa - mówi Agnieszka Cieniuszek, nauczycielka i wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 366 w Warszawie. - Dzieci dziś mają dużą wiedzę teoretyczną, są w stanie wyrecytować wszystkie zasady, natomiast nie zawsze w praktyce o nich pamiętają. Dlatego przypominanie i korzystanie z różnych aktywnych programów jest bardzo ważne.

Okazją do rozmów i lekcji na temat bezpieczeństwa są zbliżające się wakacje, kiedy dzieci mają więcej czasu na aktywność fizyczną, ale też więcej przestrzeni do samodzielności.

- W wakacje część dzieci, zwłaszcza starszych, może coraz częściej przebywać samodzielnie. Dzieci nie zawsze wiedzą, jak postępować w sytuacji zagrożenia, dlatego rodzice i nauczyciele powinni rozmawiać z nimi o zasadach wzywania pomocy i potencjalnych zagrożeniach w domu - mówi sekc. Mariola Główka z Wydziału Prasowego Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. - Dom kojarzy nam się z bezpieczeństwem, spokojem, ale to może uśpić naszą czujność na potencjalne niebezpieczne zdarzenia. Warto pamiętać, że np. podłączenie wielu urządzeń do jednej listwy, zaśnięcie obok ładującego się urządzenia pod poduszką, tuż obok głowy, może stwarzać wiele niebezpieczeństw.

- Jeśli jesteśmy nad morzem czy na kąpieliskach, zwracajmy dzieciom uwagę, żeby nie oddalały się za bardzo od miejsca, w którym plażujemy, żeby nigdy nie wchodziły do wody same, tylko zawsze pod opieką dorosłego. Powinniśmy się też kąpać tylko w miejscach do tego dozwolonych, czyli strzeżonych kąpieliskach - przypomina Patryk Znamirowski z WOPR.

Jak podkreśla, choć wiedza na temat bezpieczeństwa nad wodą rośnie, WOPR co roku podejmuje setki interwencji. W ubiegłym roku od kwietnia do września utonęło w Polsce 200 osób, w tym 12 dzieci.

Eksperci wskazują, że uczenie dzieci zasad bezpieczeństwa może być dobrą okazją dla rodziców do odświeżenia swojej wiedzy na ten temat. Z badania przeprowadzonego przez Fundację MultiSport wynika, że co trzeci dorosły Polak nie zna zasad udzielania pomocy dzieciom w sytuacji zagrożenia.

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
nolimit2022
Śmieszny tytuł
Przypomnę, co jest zagrożone mandatem „Za dopuszczenie małoletniego do jazdy bez kasku opiekunowi może grozić mandat do 100 zł.”
Rozumiem, że fizycznie jesteśmy przy dziecku, bo jeśli jedzie samo, to policja może co najwyżej zwrócić mu uwagę... albo odwieźć do domu i zadać kilka pytań. Już widzę ten entuzjazm
Śmieszny tytuł
Przypomnę, co jest zagrożone mandatem „Za dopuszczenie małoletniego do jazdy bez kasku opiekunowi może grozić mandat do 100 zł.”
Rozumiem, że fizycznie jesteśmy przy dziecku, bo jeśli jedzie samo, to policja może co najwyżej zwrócić mu uwagę... albo odwieźć do domu i zadać kilka pytań. Już widzę ten entuzjazm policjantów do takich interwencji.
Ale załóżmy nawet, że będą mieli tyle determinacji. Dziecko jechało bez kasku. Policjant pyta rodzica, a rodzic odpowiada: „Przecież kazałem mu założyć. Zdjął po drodze. Ach, ty urwisie...”.

Sama idea obowiązkowych kasków dla dzieci jest moim zdaniem dobra. Tylko jeśli adresat przepisu nie odpowiada* za jego złamanie, to jest to zwykłe psucie prawa. Przepis ma obowiązywać tego, kto go narusza, a nie tworzyć fikcję odpowiedzialności tam, gdzie trudno wykazać realny wpływ na zachowanie sprawcy.

*Zasadniczo:

Do 13. roku życia dziecko nie ponosi odpowiedzialności za wykroczenia na zasadach kodeksu wykroczeń.
Od 13 do 17 lat nie stosuje się zwykłego postępowania mandatowego jak wobec dorosłych. Sprawy trafiają co do zasady do sądu rodzinnego na podstawie przepisów o postępowaniu w sprawach nieletnich.
Po ukończeniu 17 lat osoba odpowiada za wykroczenia jak dorosły i może otrzymać mandat.

Dlatego jeśli np. 15-latek jedzie rowerem bez wymaganego wyposażenia albo narusza przepisy ruchu drogowego, policjant zwykle nie wystawi mu mandatu tak jak dorosłemu, lecz może sporządzić dokumentację i skierować sprawę do sądu rodzinnego.

To jest właśnie psucie prawa. Jeśli ktoś nie przestrzega przepisu i nie ponosi za to bezpośrednich konsekwencji, a odpowiedzialność próbuje się przypisać komuś innemu, to takie rozwiązanie jest po prostu słabe.
fox-
Przymus, a nie obowiązek, jazdy w hełmach, jest komunistycznym, zniewalającym bezprawiem.
I zapewne z kasą w tle.
Nie rozumiem, jak można tego nie rozumieć.
nolimit2022 odpowiada fox-
To zależy. Dopóki finansujesz leczenie wypadków z budżetu Państwa, a tak dziś jest to raczej warto ograniczać "koszty" takich zdarzeń lub same zdarzenia. Tak jak nakaz jazdy w pasach bezpieczeństwa, a idąc głębiej homologacji, przeglądów itd. Bo zaraz będzie pytanie, ale czemu jak pasy, to przeglądy, a jak przeglądy to To zależy. Dopóki finansujesz leczenie wypadków z budżetu Państwa, a tak dziś jest to raczej warto ograniczać "koszty" takich zdarzeń lub same zdarzenia. Tak jak nakaz jazdy w pasach bezpieczeństwa, a idąc głębiej homologacji, przeglądów itd. Bo zaraz będzie pytanie, ale czemu jak pasy, to przeglądy, a jak przeglądy to homologacja pojazdu.
Reasumując, żyjesz w kraju w którym obowiązują regulacje one są ze sobą powiązane to nie jest tak że ktoś sobie siedzi i wymyśla jak Ci te życie utrudnić.
I umówimy się kask kosztuje od 45 zł nikt na tym kokosów nie zarobi, a nie nadwyręży to budżetu domowego w stopniu wielkim szczególnie patrząc na 800 plusy...
pilsener
Kiedyś nawet na motorynkę trzeba było mieć uprawnienia i nie można było jeździć po chodniku. Kiedy wyrzucicie pojazdy silnikowe z chodników czy ścieżek rowerowych? Po co te ograniczenia, tempa 30 i tak dalej jak i tak 13-latek jedzie 70 na godzinę chodnikiem pojazdem elektrycznym?
majkel0707
Kiedyś rządzili tępi bez matury.
Teraz mamy samych magistrów i mamy to co mamy.
dongonzales
Kiedyś to na motorynce można było jeździć bez kasku. I dobrze pamietam jak ten durny nakaz kasków był wprowadzany

Powiązane: Hulajnogi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki