REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec z kształceniem do bezrobocia

2016-07-22 06:54
publikacja
2016-07-22 06:54

Szkoły zawodowe nie powinny przysparzać bezrobotnych. Aby to zmienić, muszą one blisko współpracować z przedsiębiorcami. Ministerstwo Edukacji Narodowej zapewnia, że na przygotowanie nowych kadr firmy otrzymają wsparcie finansowe.

fot. Dariusz Gorajski / / FORUM

Z danych urzędów pracy wynika, że szkolnictwo zawodowe nie jest przygotowane do tego, by odpowiadać na zapotrzebowania rynku pracy - przyznaje wiceminister edukacji Teresa Wargocka w "Gazecie Polskiej Codziennie".

Statystyki nie pozostawiają wątpliwości co do fatalnego stanu szkolnictwa zawodowego. Wynika z nich, że absolwenci zawodówek i techników stanowią niemal połowę wszystkich bezrobotnych (w 2015 roku było ich 49 proc.).

Wiceszefowa MEN zapowiada finansowe wsparcie właścicieli firm i warsztatów w procesie nauczania zawodu. Proponuje, aby część środków szła z Funduszu Pracy, na który składają się obowiązkowo sami pracodawcy.

Zawodówki przede wszystkim dla uczniów

Szkoły zawodowe kierują swą ofertę przede wszystkim do uczniów, wiedząc, że po szkole najłatwiej o pracę w tradycyjnie męskich branżach: w przemyśle czy w budownictwie. Uczennicom zostają profesje, w których o pracę trudniej.

Ubiegłoroczna zapowiedź pracodawców, że gotowi są przyjąć 400 tys. nowych pracowników z fachem w ręku, nie była gołosłowna. W 2015 r. powstało 600 tys. miejsc pracy, z czego dwie trzecie w sektorach zatrudniających absolwentów techników i zawodówek.

Hossa na rynku nie miała jednak równościowego charakteru: znacznie bardziej sprzyjała uczniom niż uczennicom."W branżach, w których powstało najwięcej nowych miejsc pracy, rządzą zawody męskie". Monterzy, spawacze, operatorzy maszyn i obrabiarek, tokarze czy zbrojarze - zajmują główne miejsce na liście.

Nowe kierunki studiów – będzie po nich praca?

Najlepsze uczelnie wyższe prześcigają się w liczbie nowych kierunków i specjalizacji. O ile część z nich stanowi naturalną odpowiedź na zapotrzebowania rynkowe, o tyle niektóre wydają się propozycjami jedynie dla hobbystów. Sprawdzamy, co o nowych ofertach uczelni sądzą eksperci rynku pracy.

– Obecnie studenci, którzy chcą w przyszłości znaleźć atrakcyjne i zgodne z zainteresowaniami zatrudnienie, powinni zdobywać praktyczną wiedzę i doświadczenie zawodowe już na etapie studiów – mówi w rozmowie z Bankier.pl Krzysztof Inglot z Work Service. Czy nowe kierunki i specjalności umożliwią studentom połączenie tych dwóch czynników i przekuć je w sukces na rynku pracy?

Czytaj więcej: "Nowe kierunki studiów – będzie po nich praca?".

(PAP)mmi/mars/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Grube wypłaty w firmach pożyczkowych. Właściciele wzbogacili się o setki milionów
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~Raul
Chodziłem kiedyś do zawodówki i technikum. Menażeria "nałuczycielska" która tam uczyła z przedmiotów technicznych omawiała takie przestarzałe technologie, jakich już nawet w krajach III świata pewnie nie stosują. Z "praktykami" w tych szkołach było jeszcze gorzej, bo przeważnie się siedziało te 6 godzin, albo Chodziłem kiedyś do zawodówki i technikum. Menażeria "nałuczycielska" która tam uczyła z przedmiotów technicznych omawiała takie przestarzałe technologie, jakich już nawet w krajach III świata pewnie nie stosują. Z "praktykami" w tych szkołach było jeszcze gorzej, bo przeważnie się siedziało te 6 godzin, albo robiło się rzeczy niezwiązane z przyszłym zawodem.
Skończyłem te zafajdane "szkoły" zawodowe i średnie, jakbym chciał pracować w swoim zawodzie, to musiałbym się uczyć u prywaciarza wszystkiego od podstaw, bo "nauczyciele" w tych szkołach wykładali zagadnienia techniczne chyba jeszcze z lat 60-tych XX wieku. Więc nie ma się co dziwić, że absolwenci zawodówek i techników są w dużej mierze bezrobotnymi, jak te zawody wyuczone nijak się mają do nowoczesnych technologii stosowanych w XXI wieku.
~elektronik
Bardzo trafny komentarz. Ja skonczylem Zajaczka w Warszawie w 2002 roku w ktorym to uczyli nas programowanie w LOGO a w pracowni staly komputery 386. Teoretycznie wiec byl to czas stracony, jednak potem po jej skonczeniu trafilem na firmę ( w zawodzie ] w której rekrutujacy byl starszej daty i bardzo sie dla niego liczyl papierek.Bardzo trafny komentarz. Ja skonczylem Zajaczka w Warszawie w 2002 roku w ktorym to uczyli nas programowanie w LOGO a w pracowni staly komputery 386. Teoretycznie wiec byl to czas stracony, jednak potem po jej skonczeniu trafilem na firmę ( w zawodzie ] w której rekrutujacy byl starszej daty i bardzo sie dla niego liczyl papierek. Tak wiec zatrudnil mnie, a ja szybko zaczalem sie doszalac z rzeczy juz praktycznych i potrzebnych bo byly juz wspolczesne. Nie szlo mi za idealnie i przeczuwalem ze moga chciec mnie zwolnic bo sie zaczynaja orientowac ze po Zajaczku za wiele sie jednak nie nauczylem. Ale mialem szczescie i po 3 miesiacach tego starego kierownika zwolnili wczesniej. Potem po chwili braku kierwnika w ogole przez miesiac przyszedl nastepny ale nie dostal on juz chyba spostrzerzen tego pierwszego i tak udalo mi sie przemknac przez okres nabierania doswiadczenia, bo po 4 miesiacach juz zaczalem ogarniac i nowy kierownik juz sie do mojej pracy nie przyczepial. Potem jeszcze nawet mnie tam awansowali, a dzis prowadze wlasna firme w branzy i idzie mi na tyle dobrze ze juz wiekszosci pracy technicznej nie musze robic bo mam ludzi od tego. Tak wiec przypadkiem w moim zyciu technikum mi pomoglo w starcie, jednak musialy do tego dojsc szczeslie sploty wydazen. Tak wiec w wiekszosci wypadkow raczej technikum juz sie nie kalkuluje, podejrzewam ze nie ma juz za wielu takich kierownikow strej daty patrzacej tylko na papierek jak ten ktory ulatwil mi start w zyciu zawodowym.
~Wykształcony
Studiowałem jeden z bardziej prestiżowych kierunków. W czasach studiów dorabiałem w wakacje na produkcji w fabryce, pracę załatwił mi wujek, żebym mógł zarobić na swoje wydatki. To jedno z najgorszych wspomnień. Praca w czterobrygadówce. Praktycznie bez wolnych weekendów, po 12 godzin w dzień albo nocka. Pobudka o 4 nad ranem razem Studiowałem jeden z bardziej prestiżowych kierunków. W czasach studiów dorabiałem w wakacje na produkcji w fabryce, pracę załatwił mi wujek, żebym mógł zarobić na swoje wydatki. To jedno z najgorszych wspomnień. Praca w czterobrygadówce. Praktycznie bez wolnych weekendów, po 12 godzin w dzień albo nocka. Pobudka o 4 nad ranem razem z kurami. Po pracy wymęczony rzucałem się na łóżko jak kłoda. Pracownicy - na ogół prostacy (oczywiście nie wszyscy), odnosiłem wrażenie, że znajduję się wśród ludzi, którzy wegetują, pracują po to aby zarobić na codzienną dawkę alkoholu wypijanego po pracy. Ludzie z 20 letnim stażem pracy nawet nie mieli zębów i sądząc po ich zarobkach nie było ich stać na dentystę. Patrzyłem z zazdrością na tych z personelu technicznego, którzy przychodzili do pracy na 8.00 wyspani, dobrze ubrani, czyści. Dojeżdżali samochodami a robotnicy autobusem, każdy z nich odnosił się do ludzi wykonujących najcięższą pracę z pogardą, bo to przecież robole. Teraz sam pracuję intelektualnie, jestem wyspany i zadbany. Nigdy w życiu nie poszedłbym do pracy na produkcji, bo to uwłacza ludzkiej godności. W tym kraju człowiek, który ciężko pracuje traktowany jest z pogardą. Pracodawcy zaś nie mówią prawdy, szukają popychaczy do prostych prac za minimalną krajową i najbardziej pasują im ludzie, których ambicje finansowe ograniczają się do tego aby wystarczyło na czteropak codziennie po pracy a kontakty towarzyskie ograniczą do wypicia z kumplem piwa pod klatką. Nie dziwię się młodym, że nie chcą iść do zawodówek.
~niepelnosprawny_org
ludzie po zawodowkach są rozchwytywani (lub przynajmniej poszukiwani), bardziej trzeba by sie "przyłożyc" do humanistycznych zawodów...
~zeflik
Standardowo to czym zajmuje się państwo jest kiepskie. Normalny człowiek do nauczenia się czegokolwiek potrzebuje nauczyciela i szkoły. Nasz naród dodatkowo musi mieć men i kuratoria. To bulimy za tą ich ciężką pracę u podstaw i rewelacyjne efekty.
~vbadfvbasfvsdfv
ciekawe jak koniec jak gowin wlasnie zrobil chyba 30mln dotacji na nauki humanistyczne a olal techniczne
~endi
Uczelnie winny płacić kary w zależności od tego jaki procent ich absolwentów jest bez pracy , skutecznie zlikwidowałoby to te , które działają tylko po to by kadra miała pensyjki i dofinansowanie od państwa
~gf
Większość młodych ludzi będzie wolała wyjechać z kraju za lepszą płacą niż siedzieć tu za minimalną.
~Dżejms
Raz że w zawodówkach sporo patoli - nie uogólniam bo nie wszyscy a dwa że zasilają szarą strefę bo podatki i zus przypominają rabunek.
~ola
No cóż która to matka Polka obecnie będzie chciała posłać swojego jedynaka egoistę do szkoły zawodowej. To nie te czasy.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki