Wczorajsze zamknięcie sesji nowojorskiej giełdy NYMEX przyniosło wzrost ceny czerwcowego kontraktu na dostawę baryłki ropy crude o 70 centów do 63,23 USD. 22 maja był dniem wygaśnięcia kontraktu.
Od dziś najaktywniejszym kontraktem w Nowym Jorku jest kontrakt lipcowy. Dziś rano w obrocie elektronicznym podrożał on o 38 centów do 70,31 USD.
Historyczny rekord zamknięcia na poziomie 75,17 USD padł w Nowym Jorku w piątek 21 kwietnia. Tego samego dnia padło też historyczne maksimum intraday - 75,35 USD.
Inwestorów coraz bardziej martwi zbliżający się sezon huraganów na Atlantyku. Rok temu ataki żywiołów Katrina i Rita zdewastowały infrastrukturę koncernów paliwowych w Zatoce Meksykańskiej i wywindowały ceny paliw do historycznych maksimów.
Według amerykańskiego Narodowego Centrum Huraganów trwający od początku czerwca do listopada tegoroczny sezon może przynieść do 16 nazwanych burz tropikalnych, z czego sześć miałoby się przerodzić w huragany.
To znacznie mniej niż przyniósł rekordowy rok 2005, ciągle jednak wystarczająco dużo by przerazić rynki, które obserwują wciąż niedokończoną odbudowę infrastruktury w Zatoce Meksykańskiej po zeszłorocznych kataklizmach.
Zwyżkom notowań na rynkach paliw wciąż sprzyja konflikt wokół irańskiego pokojowego programu atomowego. Kwestia działań Teheranu jest obecnie tematem obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ, która ma możliwość nałożenia sankcji ekonomicznych na będący drugim co do wielkości dostawcą ropy w kartelu OPEC kraj.
Inwestorów niepokoi też ciągły brak rozwiązania kryzysu w Nigerii - wydobycie ropy w tym bogatym w złoża kraju jest za sprawą ataków miejscowych rebeliantów od kilku miesięcy zmniejszone o około 20% w stosunku do normy. Jakby tego mało, strajkiem grożą lokalni pracownicy koncernów paliwowych.
BaP































































