Po raz pierwszy od blisko trzech lat Japonia nie odnotowała ujemnego salda w handlu zagranicznym. Widmo wznowienia deficytowej sagi wciąż unosi się nad Krajem kwitnącej Wiśni.


Jak podało japońskie ministerstwo finansów, w marcu 2014 r. wartość importu do trzeciej największej gospodarki świata wyniosła 5,941 biliona jenów. Przy eksporcie o wartości 6,366 biliona jenów bilans handlu zagranicznego Japonii zamknął się w kwocie 229,3 mld jenów. To pierwszy dodatni wynik od czerwca 2012. Była to najdłuższa negatywna passa od przynajmniej 1979 r., od kiedy dostępne są stosowne dane.
W ujęciu względnym wartość eksportu liczona rok do roku wzrósł w marcu o 8,5%, podczas gdy wartość importu spadła o 14,5%. Analitycy spodziewali się odczytów w postaci odpowiednio 8,5% i -12,8%.

Na obraz danych o japońskiej wymianie handlowej wpłynęły przede wszystkim trzy czynniki. Po pierwsze taniejąca ropa, od której zakupów praktycznie pozbawiona własnych złóż Japonia jest uzależniona, pozwoliła ograniczyć nieco wartość importu. Wartość zakupów ropy, gazu, węgla i innych surowców energetycznych w porównaniu do marca 2014 r. spadła aż o 37%.
Po drugie, w tym roku Nowy Rok w Chinach – i związane z nim świętowanie – przypadł wyjątkowo późno, co odbiło się na danych: import z Państwa Środka spadł o 19,6% r/r po wzroście w lutym o 39,5%, podczas gdy eksport do Chin wzrósł o 3,9% wobec spadku w lutym o 17,3%.
Po trzecie, japońscy eksporterzy korzystają na celowo osłabionym przez rząd i bank centralny jenie. Wartość eksportu nieprzerwanie rośnie już od 7 miesięcy, a w marcowych danych na szczególną uwagę zasługuje wzrost wartości eksportu do USA o 21% w ujęciu rocznym.
W ostatnich latach japoński bilans handlowy załamał się m.in. na skutek wyłączenia elektrowni atomowych, co spowodowane było katastrofą w Fukushimie. Od tamtej pory praktycznie pozbawiona surowców naturalnych Japonia została zmuszona do zwiększenia zagranicznych dostaw. Obecnie ich import odpowiada za 90% japońskiej produkcji energii. Obecnie w kraju trwa ożywiona debata na temat wznowienia produkcji energii ze źródeł nuklearnych.
Nikkei wraca na 20 000
Dane z gospodarki nie wystraszyły dziś inwestorów obecnych na tokijskiej giełdzie, choć teoretycznie poprawa kondycji bilansu handlowego może skłonić bank centralny do szybszego wygaszenia stymulowania gospodarki trwającym od kwietnia 2012 r. programem zwiększania bazy monetarnej.
Indeks Nikkei nie tylko zyskał dziś 1,13%, ale i przebił psychologiczny poziom 20 000 punktów meldując się na 20 133.90 pkt. Po raz ostatni ta sztuka głównemu indeksowi tokijskiej giełdy udała się w kwietniu 2000 r.


































































