Dodać należy, że niestety dopiero pod presją konsekwencji kryzysu finansowego. Zasada zachowania tej samej waluty kredytów i dochodów powinna była obowiązywać już od dawna.
Warto przypomnieć, że już w 2006 roku nadzór bankowy przy pierwszej wersji Rekomendacji S postulował wprowadzenie zakazu kredytów denominowanych. Ówcześnie zabrakło determinacji i siły, aby wprowadzić tę zasadę jaką obowiązującą. Klienci bronili się przed zakazami, licząc na niskie raty, banki broniły kredytów denominowanych, bo dzięki carry trade bardzo dobrze na nich zarabiały. Efektem była bańka spekulacyjna na rynku mieszkaniowym i znaczny wzrost ryzyka systemowego, a przede wszystkim kłopoty kredytobiorców.
Dziś już chyba wszyscy uczestnicy rynku kredytowego zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw gry spekulacyjnej na rynku walutowym. W Polsce nie doszło na szczęście do takiej eskalacji problemu, jak na Węgrzech, ale ponad sto tysięcy polskich kredytobiorców spłaca dziś kredyty znacznie przekraczający wartość nieruchomości.
Kredytobiorcy, którzy zaciągali kredyty w CHF przy kursie 2 zł i spłacający dziś po 3,65 zł mają chyba tutaj najwięcej do powiedzenia na temat "atrakcyjności" oferty bankowej w zakresie kredytów denominowanych. To także wiedza, która - miejmy nadzieję - nie pójdzie w las i z czasem dorobimy się w Polsce bezpiecznego i stabilnego sytemu finansowania nieruchomości.
Bogusław Półtorak,
główny ekonomista i redaktor naczelny serwisów Bankier.pl
Tekst jest komentarzem do artykułu PKO BP żegna się z euro





























































