Latawiec, deska i poczucie absolutnej wolności – kitesurfing podbija polskie serca, stając się nie tylko pasją, ale i unikalną platformą networkingową. O tym, jak zacząć przygodę z wiatrem, dlaczego kobiety często radzą sobie na wodzie lepiej od mężczyzn i na czym polega magia tygodnia spędzonego na bezludnej wyspie, rozmawiamy z pionierami tej dyscypliny w Polsce.


Kitesurfing od lat przestaje być kojarzony wyłącznie z ekstremalnym sportem dla wybranych. Dziś to styl życia, który przyciąga ludzi szukających resetu, jakiego nie oferują standardowe wczasy all-inclusive. Ania Witaszewska i Maciej „Zimas” Zimowski z butikowego biura podróży Kiteaway, od lat organizują wyjazdy, które nazywają „koloniami dla dorosłych”. Ich koncept opiera się na prostym założeniu: sportowa pasja jest najlepszym fundamentem do budowania trwałych relacji.
Nie bez powodu o kitesurfingu mówi się dziś jako o „golfie XXI wieku”. Na wspólnych wyjazdach, z dala od sztywnych kołnierzyków i biurowców, spotykają się właściciele firm i menedżerowie. Wspólne zmagania z wiatrem i wieczorne rozmowy pod gwiazdami sprawiają, że kontakty biznesowe nawiązują się naturalnie, a ich efektem bywają nie tylko kontrakty, ale i wieloletnie przyjaźnie, a nawet... rodziny.
Mit siły kontra technika
Jednym z najczęstszych mitów dotyczących kitingu jest przekonanie, że wymaga on ogromnej siły fizycznej. Eksperci Kiteaway stawiają sprawę jasno: to sport techniczny, w którym liczy się skupienie i czucie latawca, a nie czysta moc mięśni. Co ciekawe, to właśnie kobiety często robią szybsze postępy.
– Dziewczyny bardziej słuchają instruktorów i robią to delikatnie, tak jak trzeba, podczas gdy faceci często próbują ogarnąć to siłowo – zauważają goście podcastu. Dzięki profesjonalnemu szkoleniu, już po tygodniowym kursie większość nowicjuszy jest w stanie samodzielnie pływać w obu kierunkach.
Absolutnym szczytem kitesurfingowych doświadczeń zdaniem gości podcastu jest tzw. Kite Safari. To tygodniowy rejs luksusowym jachtem po Morzu Czerwonym, podczas którego cywilizacja zostaje daleko za horyzontem. Uczestnicy mieszkają na pływających hotelach, a dnie spędzają na bezludnych, piaszczystych wyspach, gdzie wiatr wieje niemal bez przerwy. To idealne warunki do progresu – bez szumu miast, bez zasięgu telefonicznego, w pełnym kontakcie z naturą i grupą.
Gdzie jeszcze warto szukać wiatru i ile to kosztuje? O tym Ania i Maciej z Kiteaway opowiadają w najnowszym odcinku podcastu “Kurs na”.




















































