Spłacaj raty w terminie, a my oddamy ci piątą część zapłaconych przez ciebie odsetek – taką obietnicę składa połączony BGŻ BNP Paribas. Właśnie rusza kampania promująca „Oszczędzający Kredyt Gotówkowy”. Sprawdzamy, czy nowa „gotówka” rzeczywiście czymś różni się od tego, co proponują inni.


Banki od lat wypróbowują różne sposoby na promowanie kredytów gotówkowych. Mody przychodzą i odchodzą. W tym roku byliśmy świadkami 5 minut sławy tzw. kredytów bez odsetek, a hitem lata można nazwać „przytulanie odsetek” promowane przez Bank BPH. Propozycja BGŻ BNP Paribas opiera się na podobnym pomyśle – klienci mogą otrzymać zwrot 20 proc. zapłaconych odsetek.
Warunki promocji nie są trudne do spełnienia. Kredytobiorca musi posiadać zdolność kredytową, zdecydować się na ubezpieczenie kredytu i zlecić wypłatę kredytu na rachunek bankowy (posiadacze kont Aktywna Pensja zostali wykluczeni z udziału). Premiowany kredyt musi mieścić się w przedziale 2-150 tys. zł, a dopuszczalny okres spłaty wynosi od 12 do 84 miesięcy.
Premia wypłacana jest po każdych dwunastu spłaconych ratach. Otrzymają ją jednak tylko, ci którzy terminowo regulują swoje zobowiązanie. Dopuszczalny poślizg w uiszczaniu należności wynosi 5 dni. Zwrot naliczany jest jako 20 proc. sumy odsetek z ostatnich dwunastu rat, a jego kwota nie może w roku kalendarzowym przekroczyć 760 zł. Wpłata nie jest opodatkowana. Jeśli liczba rat nie jest wielokrotnością liczby 12, to ostatni zwrot otrzymujemy po spłacie ostatniej raty.
Ile to kosztuje?
Oprocentowanie kredytu BGŻ BNP Paribas wynosi 9,40 proc. Dodatkowo do pożyczanej kwoty doliczana jest prowizja (2,99 proc. - 4,99 proc.) i składka ubezpieczeniowa. Jeśli przykładowo pożyczamy zatem 16 tys. zł na 48 miesięcy, to kwota zadłużenia na starcie wynosi 18.123 zł. Po pierwszym roku otrzymamy z powrotem 307 zł, a kolejne wypłaty będą coraz mniejsze (wraz ze spłatą długu spada wartość odsetek w ratach). Łącznie z zapłaconych 3690 zł odsetek odzyskamy niecałe 740 zł.
W porównaniu z kredytami gotówkowymi oferowanymi na rynku propozycja banku nie wyróżnia się pod względem kosztów. Rzeczywista roczna stopa oprocentowania wynosi, dla podanego przykładu według naszych szacunków, ok. 15,2 proc. Jeśli nie spełnimy warunków promocji, a więc nie otrzymamy zwrotu, wskaźnik ten sięgnie 17,3 proc., a kredyt znajdzie się w gronie droższych rynkowych ofert.
Zwrot odsetek to przede wszystkim chwyt reklamowy, mający przyciągnąć uwagę potencjalnych kredytobiorców. Wbrew pozorom zwrot 20 proc. odsetek wcale nie jest równoważny cięciu oprocentowania o jedną piątą. Gdyby bank zdecydował się na taki ruch, RRSO dla naszego przykładu spadłoby do 15 proc., a więc kredyt byłby tańszy niż "oszczędzający". Byłoby to wyjście bardziej korzystne niż opłacanie odsetek z góry i odzyskiwanie ich w późniejszym czasie. Zabrakłoby jednak punktu zaczepienia w kampanii reklamowej i czegoś, co pozwala wyróżnić się na tle konkurencji.

































































