Okazało się, że na akcje zapisało się w ofercie publicznej ponad 63 tys. inwestorów indywidualnych, którzy chcieli kupić ponad cztery miliardy akcji gazowego giganta. I właśnie przez ogromne zainteresowanie inwestorzy dostaną tylko osiem z każdych stu akcji, na które się zapisali.
Jeszcze mniej, bo tylko cztery akcje, dostaną ci, którzy wybrali się do biur maklerskich w drugim terminie zapisów. To dotychczas jedna z najwyższych redukcji w historii publicznych ofert. Dla porównania – w przypadku PKO BP inwestorzy dostali 10 z każdych stu akcji.
Apetytów nie zaspokoili także inwestorzy instytucjonalni (fundusze inwestycyjne i emerytalne). Popyt wśród instytucji krajowych okazał się 16 razy większy, a zagranicznych – nawet 20-krotnie przekroczył ofertę u instytucji zagranicznych. I to właśnie im będziemy zawdzięczać skok wartości akcji na piątkowym debiucie.
– Instytucje finansowe traktują akcje PGNiG jako dobrą lokatę długoterminową, więc z pewnością będą je kupować na pierwszych sesjach – spodziewa się Bogusław Półtorak z wrocławskiego portalu ekonomicznego Bankier. pl. Według niego już w dniu debiutu wartość akcji skoczy o ok. 10-20 procent.
Takie prognozy powinny cieszyć przede wszystkim inwestorów, którzy przy zakupie akcji posiłkowali się kredytami. I zarobią wtedy, gdy zyski przekroczą odsetki. Marek Węgrzanowski, ekspert z WGI Domu Maklerskiego, twierdzi jednak, że byłoby nierozsądne pozbywać się już teraz gazowych akcji. – Dopóki na giełdzie trwa hossa, warto je trzymać – uważa Węgrzanowski.
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Łukasz Pałka



























































