REKLAMA

Kobiecy pomysł na biznes: reklama kinowa

Barbara Sielicka2013-12-21 06:00
publikacja
2013-12-21 06:00
fot. kinads /

Kino to najczęstsza forma kultury wybierana przez Polaków. Dodatkowo, coraz częściej wybierają oni kina tradycyjne, gdzie nie ma popcornu, a reklamy są krótsze niż te serwowane w multipleksach. Czy jednak kiedykolwiek zastanawialiście się, kto odpowiada za reklamę w kinach tradycyjnych?

Za tę część rynku reklamy kinowej odpowiada Kinga Dołęga-Lesińska, która z branżą związana jest od 15 lat, a własną firmę KinAds – jednego z 4 graczy na rynku – prowadzi od 3 lat. Pod względem liczby obsługiwanych reklamowo kin KinAds jest obecnie liderem rynku (blisko 260 kin).

reklama w kinie tradycyjnym
Kinga Dołęga-Lesińska, właścicielka firmy KinAds

Swoją pierwszą firmę Kinga prowadziła jeszcze studiując na SGH w Warszawie. Zajmowała się wówczas sprzedażą markowej, luksusowej odzieży polskich projektantów. Później na zasadzie własnej działalności współpracowała już ze wszystkimi firmami. 

Początki były… nieco mistyczne


- Prawda o początkach mojej firmy jest nieco mistyczna: mamy 23 października 2009 r., mieszkanie na Mokotowie, 21 rocznica śmierci mojego taty…  I nagle przychodzi jakaś fala przekonania, pewności, coś mi mówi „ zrób to wreszcie” – wspomina Kinga.

Wówczas już od 10 lat pracowała w reklamie kinowej. Miała ogromne doświadczenie i czuła, że czas wykorzystać to do stworzenia czegoś swojego, własnej marki. - Byłam wówczas świeżo po kolejnej lekturze „Bogaty ojciec biedny ojciec”  i wiedziałam, że to słuszna droga budowania własnego kapitału. Ta książka jest dla mnie takim biznesowym drogowskazem. Wtedy dała bezpośredni impuls do działania – dodaje.

Drukowanie biletów – proste, ale genialne


Po raz pierwszy z branżą reklamy kinowej Kinga zetknęła się ponad 15 lat temu, gdy podjęła współpracą z ogromną firmą poligraficzną. - Szukałam tam pomysłu na siebie, kreatywnych rozwiązań i tak wpadłam na pomysł, żeby drukować bilety do kina. Miałam mocne argumenty w ręku: taniej, szybciej, sprawniej. Bilety były wtedy zamawiane głównie za granicą co powodowało, że np. reklama na bilecie (bardzo popularna wówczas forma) graniczyła niemalże z cudem, głównie ze względu na czas realizacji zamówienia - wspomina.

reklama w kinie tradycyjnym
Sala jednego z kin tradycyjnych

Po kilku latach Kinga z branży poligraficznej przeszła do belgijskiej firmy RMB - pierwszego brokera reklamy kinowej w Polsce. - Sprzedawaliśmy wtedy przede wszystkim reklamę w kinach tradycyjnych (nie było multipleksów). Później powstał pomysł na wewnętrzny dział sprzedaży Cinema City – „New Age Media”. Tworzyliśmy firmę od podstaw, robiliśmy w niej wszystko: od wymyślania nazwy, logotypu, poprzez skręcanie biurek, na tworzeniu oferty skończywszy – mówi.

Kinga szybko w firmie awansowała, aby po trzech latach zostać podkupioną przez Multikino, które chciało mieć adekwatny dział w swoich strukturach. Pewnego dnia, siedząc na skraju wanny i szykując się do pracy zaczęła zastanawiać się, czy obrana przez nią droga jest tą właściwą, czy w pełni realizuje swoje pomysły zawodowe i pasję… W tym dniu złożyła wypowiedzenie, było to kilka dni po rocznicy śmierci jej taty.

- Miałam już wówczas przygotowany perfekcyjnie biznes plan, wiedziałam że moja firma - KinAds będzie moim życiowym projektem.  Wymagało to ode mnie jednak wielkiej odwagi - moja córka miała wtedy  tylko 10 miesięcy, ale jakaś ogromna, wewnętrzna siła pchała mnie do tego działania. I ostatecznie w maju 2010 roku firma zaczęła działać oficjalnie – wspomina Kinga.

Jak nie ja, to kto? Jak nie teraz, to kiedy?


- Pamiętam minę mojego męża, kiedy przyszłam do domu i oznajmiłam mu ze zwalniam się z pracy. Był bardzo zaskoczony. Z czasem oswoił się z tym faktem i bardzo szybko uznał, że to genialny pomysł. Mój pomysł na biznes polegał na wejściu w niszę i rozwinięciu jej.  Mógł zająć się tym każdy, ale to ja jako pierwsza podjęłam się tego wyzwania – zajęcia się reklamą w kinach tradycyjnych – mówi Kinga.

Później zaczęła się organizacja i tworzenie firmy. Najwięcej kosztów pochłonęło założenie biura, wyposażenie oraz koszty wejścia z ofertą na rynek, koszty wizualizacji i promocji firmy. Dysponowała ona własnymi, zaoszczędzonymi środkami w wysokości 100 tys. zł. Dalsze inwestycje pozwoliły jej obecnie na zatrudnianie 12 osób, które tworzą dział sprzedaży, poligrafii i produkcji.

Trzeba być odpornym na nieuczciwą konkurencję


Kinga podkreśla, jak trudna jest w jej branży walka z konkurencją, która nie gra fair play. W jej przypadku chodziło m. in. o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na jej temat. To wszystko miało na celu wyeliminowanie jej z gry - obecnie rynek podzielony jest między 4 graczy: KinAds, dział sprzedaży Multikina, dział sprzedaży Cinema City i Kina Helios (Agora).

- Dziwie się takiemu postępowaniu, bo pojawienie się na rynku trzeciego gracza zdecydowanie go ożywiło. Wynik całego rynku stale rośnie, a ludzie, których zatrudniałam mają pracę do dziś, (co nie przeszkadzało im mówić o mnie nieprawdziwych rzeczy). Na szczęście klienci bardzo szybko wyczuli, że opinie na mój temat to wynik nieczystej gry konkurencyjnej – komentuje Kinga.

Innym problemem było dla niej zebranie w krótkim czasie w ramach jednej sieci wielu kin (obecnie jest ich 260). Pojawił się także kryzys na rynku reklamy, który  wyciął w pień wiele budżetów. - Z kryzysem walczę zresztą do dziś, walka polega na tym, że trzeba pracować dwa razy ciężej i dłużej, często bez pewności sukcesu - dodaje.

Ludzie uciekają z multipleksów


Na pierwsze zamówienie Kinga czekała 3 miesiące. Obecnie współpracuje z większością tradycyjnych kin w całej Polsce.  - Perłą w koronie jest warszawska Kinoteka i Kino Praha, ale wspaniałych kin mamy więcej. Są u nas kina sieciowe typu Max Film, Silesia Film, Odra Film czy siec kin 5d xtreme.

reklama w kinie tradycyjnym
Renowacja kina Praha

Zdaniem Kingi widzowie coraz częściej uciekają z multipleksów i wybierają takie właśnie kina. Po pierwsze dlatego, że oferują one bardzo krótkie bloki reklamowe. Po drugie mają doskonały zasięg, a wreszcie „jakość widza” – jest to widz świadomy, nastawiony na wysoka kulturę, często z zasobnym portfelem. Ponadto są one tam, gdzie nie ma konkurencji – w bardzo wielu miastach kina tradycyjne są jedynymi dostępnymi.

Reklama kinowa już od 500 zł


Firma Kingi realizuje projekty reklamowe od 500 do kilkuset tysięcy złotych. Wszystko zależy od potencjału i potrzeb klienta. Średnia cena waha się w granicach kilkudziesięciu tysięcy złotych. Kingę najbardziej nakręcają jednak trudne projekty. - Na starcie postawiłam sobie bardzo wysoką poprzeczkę: będę kreatorem tego rynku. Czuję się odpowiedzialna za reklamę kinową w Polce – mówi o sobie Kinga.

Do tej pory, jako najtrudniejszy projekt wspomina QR kody na dużym ekranie. - Jestem dumna z tego, że jako pierwsi w Polsce je wprowadziliśmy. I to naprawdę działa – dodaje.

QR kody to technologia mobilna dająca szereg możliwości wykorzystania – taki kod, pod którym „zaszyty” jest określony przekaz/aplikacja/wartość skanuje się smartfonem. Wprowadzenie go na rynek reklam było trudne, gdyż dotąd były one stosowane w mniejszych formatach, np. w prasie.


Wspomina dodatkowo takich klientów jak np. INTEL, dla którego oprócz wielu standardowym projektów, stworzyli również podświetlany, brandowany ekran, Mazdę z kampanią z wykorzystaniem QR kodów na dużym ekranie, czy Unilever, który był sponsorem letniego projektu „Kino na Leżakach”.  - Ze względu na bardzo atrakcyjną grupę widzów w dużych miastach (świadomych, z duża siłą nabywczą, w odpowiednim wieku) - chętnie u nas reklamują się klienci z branży motoryzacyjnej, finansowej, ubezpieczeniowej czy telekomy – dodaje.

reklama w kinie tradycyjnym
Wakacyjna akcja KinAds - Kino na leżakach - pokazy filmowe w nadmorskich kurortach

Wśród rzeczy, którymi chce zająć się w najbliższej przyszłości wymienia m.in. sprzedaż kontentu alternatywnego do kin (np. koncerty na dużym ekranie, opery, etc), postawienie na holistyczną reklamę wokół filmu (product placement, sponsoring premier, festiwali itp.), rozwój nowych technologii, ale także działania marketingowe na rzecz kin.

- Jako perfekcjonistka mam nie lada dylematy. Ciężko być jednocześnie doskonałą mamą, żoną, szefową i businesswoman. To trudne, ale nie niemożliwe. Mój dzień zaczyna się bladym świtem a kończy w nocy. Padam zmęczona ale i szczęśliwa – podsumowuje. „Dolce Far Niente”(słodkie nieróbstwo) odkłada na później.

Jeżeli jesteś kobietą przedsiębiorczą i prowadzisz własną firmę - napisz do naszej redaktorki! Dołącz do ponad 150 kobiet, które już to zrobiły, zaprezentuj się w naszym cyklu i podziel się z czytelnikami swoim doświadczeniem.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

Przeczytaj także:

Na czele General Motors po raz pierwszy stanie kobieta
Reklamy zabijają magię dużego ekranu
150 kobiecych pomysłów na biznes w jednym miejscu!
general motors kino reklamy kobiecy pomysł na biznes

Źródło:
Tematy
Kredyt balonowy na samochód. Wszystko, co musisz wiedzieć.

Kredyt balonowy na samochód. Wszystko, co musisz wiedzieć.

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~Ania
Brawo! Oby więcej takich kobiet i takich firm. Podziwiam odwagę, determinację i upór. A czarny PR to niestety norma w każdym biznesie.
~ed
jak USA z XIXw. Polish dream!
~oro
to ci dopiero genialne. Dziecko chowane całe tygodnie przez dziadków, szybko żłobek i przedszkole ... czy mąż się też zwolnił z pracy żeby zająć się dzieckiem.
Poza w tych opisach cudownych startów od zera w polskiej rzeczywistości zdaje się brakować wielu wręcz krytycznych dla działalności kwestii "być
to ci dopiero genialne. Dziecko chowane całe tygodnie przez dziadków, szybko żłobek i przedszkole ... czy mąż się też zwolnił z pracy żeby zająć się dzieckiem.
Poza w tych opisach cudownych startów od zera w polskiej rzeczywistości zdaje się brakować wielu wręcz krytycznych dla działalności kwestii "być albo nie być", czyli tzw. znajomości.

Powiązane: Kobiecy pomysł na biznes

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki