Henryk Jacek Jezierski
09.06.2010 r.
Cezary Szamanek: Gościem radia PiN jest Henryk Jacek Jezierski - wiceminister środowiska, główny geolog kraju. Dzień dobry panie ministrze.
Henryk Jacek Jezierski: Dzień dobry państwu.
CS: Jest pan odpowiedzialny między innymi za koncesje na wydobycie gazu łupkowego. Panie ministrze, to może najpierw wytłumaczmy, odczarujmy jak się wydobywa gaz łupkowy?
HJ: Wydobywa się go w sposób bardzo skomplikowany.
CS: Ale nie metodą odkrywkową?
HJ: Nie, nie metodą odkrywkową. Ten gaz jest na głębokości jakieś dwa kilometry. Natomiast najpierw trzeba go znaleźć i jesteśmy teraz na etapie szukania tego gazu w Polsce.
CS: Jesteśmy na etapie szukania tego gazu w Polsce, wczoraj minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zapowiadał, że pierwszy odwiert w przyszłym tygodniu.
HJ: To prawda. Ja jako główny geolog kraju, w ostatnim czasie podpisałem bardzo dużo koncesji na poszukiwanie tego gazu. Zaznaczam wyraźnie, jesteśmy na etapie poszukiwania tego gazu. Wiele firm, łącznie ze światowymi gigantami naftowymi jest w naszym kraju, podpisałem pięćdziesiąt osiem takich koncesji na poszukiwanie tego gazu, właśnie
w przyszłym tygodniu jeden z pierwszych otworów, specjalnie wykonywanych po to, żeby potwierdzić czy ten gaz mamy w Polsce na Pomorzu będzie wykonywany.
CS: Dokładnie w którym miejscu?
HJ: Na Pomorzu, mniej więcej koło Gdańska.
CS: Kiedy w takim razie, jeżeli w przyszłym tygodniu pierwszy odwiert, zaczną się wiercenia, kiedy możemy się dowiedzieć czegoś więcej jak duże są owe złoża?
HJ: Ja, jako główny geolog kraju odpowiem czy mamy takie złoża dopiero za cztery, pięć lat, nie wiem ja czy może następny główny geolog. Chodzi o to, że prace geologiczne są długotrwałe. To co teraz będzie to mogą być pierwsze wyniki. Natomiast należy wykonać naprawdę bardzo dużo wierceń, zaangażować bardzo znaczne pieniądze po to, żeby potwierdzić czy ten gaz mamy.
CS: Ale czy w takim razie na podstawie owego pierwszego odwiertu będzie można stwierdzić, że tak, że to jest ta nasza przyszłość i że znowu jeszcze zacytuję słowa ministra Sikorskiego, że mamy szanse za dziesięć - piętnaście lat być drugą Norwegią?
HJ: Jeżeliby potwierdziły się prognozy wykonane przez nie geologów, a przez ekonomistów, którzy porównali warunki amerykańskie do warunków polskich, geologiczne warunki, no to rzeczywiście moglibyśmy mówić o bardzo dużych ilościach gazu, ale dla nas geologów, najważniejsze jest potwierdzenie tego, to znaczy czy ten gaz tam jest, czy będzie go można eksploatować, za poza tym bardzo ważna rzecz jest jakie będą panowały warunki otoczenia, kiedy ten gaz mielibyśmy eksploatować. Ta eksploatacja nie będzie wczesnej niż za dziesięć - piętnaście lat. Kluczową sprawą jest wtedy jaki będzie dostęp do terenu, jakie będą ceny tego gazu, czy będzie się to opłacało eksploatować.
CS: Trochę pan studzi zapały i te hurra optymistyczne prognozy. Pan jest w tym momencie, mówiąc o tym, że tak naprawdę nie wiemy, nie wiadomo, a jeżeli się dowiemy to dopiero za pięć lat. Pan jest w tym momencie realistą czy pesymistą?
HJ: Nie, ja jestem urzędnikiem państwowym, którego pan pyta ile dzisiaj mamy gazu. Na dzień dzisiejszy nie mamy go nic. Jakie mamy szanse? Mamy oczywiście szanse, jako geolog bardzo bym chciał, żebyśmy ten gaz mieli. Liczę, że to będzie, natomiast to jest moje na razie liczenie i oczekiwanie. Oficjalne moje stanowisko, na razie tego gazu nie mamy, trzymamy kciuki za to, żeby tym firmom, które przyszły i postanowiły w Polsce wydać swoje pieniądze się udało. To na razie jest nasz wielki sukces, że udało się tych inwestorów ściągnąć do Polski.
CS: Kolejne wiercenia kiedy, jeżeli to pierwsze będzie miało miejsce w przyszłym tygodniu?
HJ: Myślę, że w tym roku jeszcze będzie kilka prac wstępnych.
CS: W których rejonach Polski?
HJ: Jest to Polska północna, jest to rejon Lubelszczyzny i Polska centralna. Generalnie obszar koncesji, w poszukiwaniu gazu łupkowego obejmuje dwanaście procent naszego kraju.
CS: Pięćdziesiąt osiem koncesji wydanych, z czego większość tak naprawdę dla amerykańskich firm, jedenaście o ile się nie mylę w rękach polskich firm. Czy ktoś jeszcze puka do pana drzwi, o kolejne koncesje?
HJ: To znaczy zainteresowanie jest, toczą się procedury, żeby udzielić kolejnych koncesji. Rzeczywiście jest dość duże zainteresowanie, to znaczy te prognozy, które ukazały się amerykańskich form konsultingowych, ten atrakcyjny rynek gazu w Polsce, te wielkie oczekiwania na to, żebyśmy mieli duży gaz sprawia to, że inwestorzy rzeczywiście są zainteresowani i powiem tak, że ostatnie prace trwają, żeby już te resztki perspektywicznych rejonów w Polsce ktoś objął swoimi pracami poszukiwawczymi.
CS: To ile jeszcze zostało koncesji do wydania?
HJ: To znaczy jeszcze toczą się postępowania koncesyjne.
CS: A to kilka, kilkanaście?
HJ: Jeszcze kilka może być wydanych.
CS: Czy to będą głównie amerykańscy inwestorzy, tak jak zdecydowana większość, czy na przykład wśród pukających jest Gazprom?
HJ: Nie ma takiego wniosku złożonego w ministerstwie środowiska. Firmy amerykańskie wchodzą w ten interes dlatego, że mają jedną rzecz, mają pieniądze, gigantyczne zresztą pieniądze. Jeden otwór geologiczny może kosztować sześćdziesiąt milionów złotych, żeby przejść na etap eksploatacji trzeba wykonywać tysiące takich otworów. Wyobraźmy sobie skalę inwestycji już na etapie wydobycia, a najważniejsza rzecz to technologie, to znaczy mamy sytuację taką, że nowa zupełnie technologia, która kilka lat temu pojawiła się w Stanach Zjednoczonych, to tylko te firmy dysponują tą technologią.
CS: Wybiegnijmy w przyszłość za owe pięć lat gdy dowiemy się jak pan mówi jakie rzeczywiście są owe złoża gazy łupkowego w Polsce, jaki jest ich potencjał, w tej chwili
w siedemdziesięciu trzech procentach jesteśmy uniezależnieni jeżeli chodzi o dostawy gazu od strony rosyjskiej. Gdyby te prognozy się potwierdziły, dolna granica w tych prognozach to około półtora biliona metrów sześciennych. Czy wtedy będziemy mogli mówić o tym, że będziemy uniezależnieni jeżeli chodzi o dostawy gazu?
HJ: Jest to troszeczkę gdybanie….
CS: No to pogdybajmy.
HJ: Z mojego punktu geologicznego to by była fantastyczna sprawa, to znaczy byśmy mieli gaz na miejscu, dużo byśmy na nim zarobili. Byłyby to miejsca pracy dla ludzi, dlatego, że ktoś musiałby wykonywać te tysiące otworów wiertniczych, ktoś musiałby układać te rurociągi, zarobiliby właściciele nieruchomości, którzy by wynajmowali lub sprzedawali teren, dlatego, że jest to jednak dość duże zajęcie terenu, czasowe oczywiście na którym jest eksploatacja. Poprawilibyśmy sobie bilans energetyczny, ten gaz by był w Polsce, ciekawe jakby kształtował on cenę gazu wtedy u przeciętnego Kowalskiego, a poza tym popatrzymy na Stany Zjednoczone, tam obecnie eksploatowanych jest dziesięć procent gazu, to jest właśnie gaz łupkowy. Amerykanie kiedyś budowali terminale LNG, tak jak my budujemy w Świnoujściu do skroplonego gazu, po to, żeby gaz przywozić do Stanów Zjednoczonych. Teraz te terminale będą wywozić ten gaz ze Stanów Zjednoczonych. Oczami wyobraźni możemy sobie taką sytuację wyobrazić, że naszym terminalem w Świnoujściu nie będziemy gazu przywozić,
a będziemy go wywozić.
CS: Niektórzy również mówią o budowie nowego w Trójmieście. Będziemy gazową potęgą na koniec?
HJ: Nie odpowiem panu tak, ale odpowiem, że chciałbym, jako główny geolog
kraju, żeby tak było.
CS: Henryk Jacek Jezierski - wiceminister środowiska, główny geolog kraju. Dziękuję panu bardzo.
HJ: Dziękuję bardzo.























































