Jeremi Mordasewicz: Dzień dobry.
DM:Czy to dobry pomysł aby wymieniać teraz zarząd Orlenu- zapowiada to premier Belka-. tłumacząc to tym, że odbudowa wiarygodności tej spółki wymaga zmiany w zarządzie. Czy to jest dobra decyzja?
JM: Niestety nie mogę odnosić się do decyzji personalnych, nie mam na ten temat informacji. Natomiast mogę powiedzieć jedno, że prywatyzacja Orlen-u jest przykładem złej prywatyzacji. Skarb państwa, sprzedając jakąś firmę, powinien wycofywać się z niej całkowicie. To znaczy mamy teraz mnóstwo firm, których pozostałości skarbu państwa są czasem nawet znaczne. Mimo że są to firmy prywatne. Skarb państwa powinien pozbyć się resztówek. Firmy prywatne mają działać dla zysku a skarb państwa tylko powinien pilnować, aby firm a nie wykorzystywała swojej pozycji monopolistycznej na rynku. Ponieważ Orlen ma taką, de facto, pozycję na rynku.
DM: No tak, ale jak w takim razie podejść do tego, że są podejmowane decyzje, czy będą podejmowane decyzje przez rząd, który przecież nie ma w sejmie politycznej większości Przecież to tylko krok od kolejnej burzy, burzy politycznej wokół właśnie tego typu zmian.
JM: Z przykrością wszyscy Polacy obserwowali niejasne ruchy w Orlenie. Mimo że jest to firma prywatna-akcjonariusze prywatni mają już tam większość. Cały czas politycy, ja nie chcę oceniać, czy robią dobrze, czy źle, ale coś tam mieszają.
DM: Zapominając o radzie nadzorczej przede wszystkim?
JM: Zapominając o radzie nadzorczej i o tym, że spółka na rynku powinna działać stabilnie, powinna być odcięta od tych gier politycznych, dlatego, ze to nie robi jej dobrze, to osłabia jej pozycję rynkową. To zraża akcjonariuszy. Obawiam się, że takie zawirowania powodują, że inwestorzy zagraniczni nie chcą przychodzić do Polski to, co zresztą widać. O ile kiedyś pozyskiwaliśmy znacznie więcej inwestorów zagranicznych, a powinno nam na nich zależeć, bo potrzebujemy i zarówno kapitału i nowych technologii, metod organizacji pracy. W związku z tym powinno nam zależeć na inwestorach zagranicznych. A zarówno przykład Orlen-u jak i przykład PZU pokazują, że Polska nie jest wiarygodnym krajem tworzącym dobre warunki do inwestowania.
DM:, Ale rząd Marka Belki jak mało, który deklaruje, że chce dla tych inwestorów szczególnie teraz, gdy ten wzrost gospodarczy rzeczywiście nabiera tempa, sprowadzać do Polski. Skąd, zatem taka decyzja w ogóle?
JM: Nie wiem, tak jak powiedziałem, trudno mi odpowiedzieć. Wolałbym się nie wypowiadać na temat, którego nie znam. Decyzje personalne to są bardzo trudne decyzje. Domyślam się, że będzie chodziło o jakąś komisję śledczą, która będzie prowadziła dochodzenie, co się działo wcześniej. Nie chciałbym być na miejscu premiera Belki, bo tą są naprawdę nieprzyjemne sprawy. A są konsekwencją właśnie źle realizowanej prywatyzacji.
DM: Dla premiera Belki chyba też nieprzyjemną sprawą będzie apel przedsiębiorców do prezydenta, aby ten desygnował na kandydata na premiera inną osobę taką osobę, która gwarantuje w skrócie większości w sejmie. Czy Pan się pod tym apelem również podpisał?
JM: Cała Rada Przedsiębiorczości a więc 11 polskich największych polskich organizacji w tym Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych, która reprezentuję, podpisała się pod tym apelem. Mamy naprawdę dużo szacunku do premiera Belki, uważamy go za świetnego fachowca, ale widać już, że na scenie politycznej, po tych sygnałach, które dały wszystkie kluby parlamentarne profesor Belka nie dostanie większości w sejmie przy najbliższych wyborach. A uważamy, że nie powinniśmy fundować Polakom wyborów w czasie wakacji w sierpniu. Stąd apel do prezydenta, aby powołać rząd, który nie miałby mieć za zadanie dokonać wielkiej legislacji. Mam na myśli ustawę związane z programem oszczędnościowym prowadzące do zmniejszenia wydatków publiczny, które rzeczywiście trzeba przyjąć, aby kolejne budżety państwa mogłyby lepsze niż z dotychczasowe. No, ale z drugiej strony potrzeba, po pierwsze- administrować państwem na bieżąco, a po drugie- trzeba załatwić pewne sprawy, nazwijmy to tak legislacją techniczną. A więc mniejsze ustawy, które nie są może nie tak kontrowersyjne politycznie, ale są niezbędnie do tego żeby państwo mogło w przyszłym roku normalnie funkcjonować. Żeby chociażby wykorzystać środki, pomocowe z Unii Europejskiej. Trzeba wydać akty wykonawcze ustawę o Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości przyjąć, przyjąć ustawy tworzące barierę inwestycyjne w kraju. A więc jednym słowem te ustawy, wokół, których nie będzie specjalnej gry politycznej. I naszym zdaniem chociażby np. ustawę zdrowotną. Ja już nawet nie mówię o głębokiej reformie zdrowa, ale sprawy techniczne jakby mógł NFZ mógł kontraktować w przyszłym roku usługi. I sądzimy, że do października to jest taki czas minimum, aby było te zadania wykonać.
DM: A czy ten apel nie jest trochę spóźniony? Przecież wiadomo, że prezydent już zapowiedział, że w piątek będzie desygnował na premiera Marka Belkę.
JM: Apel jest sprzed kilku dniu…
DM:, Ale i tak już było wiadomo, że będzie to piątek i że w piątek prezydent właśnie bezie desygnować obecnego premiera.
JM: Myśmy tylko przedstawili swój punkt widzenia. Rzeczywiście, no, pan prezydent ma prawo podejmowania decyzji, on trzyma wszystkie karty w ręku. Wdawało nam się, że podtrzymywanie kandydatury, która tak jak powiedziałem, no, premiera belką uważamy za dobrego fachowca, dobrego ekonomistę, ale obawiamy się, że nie ma szans. I w takiej sytuacji wybory będą przeprowadzone już 8 sierpnia i z pewnymi sprawami możemy do tego czasu nie zdążyć.
DM: Nowy rząd cały czas działa, cały czas działają poszczególni ministrowie. Są już znane założenia do planu na przyszły rok, planu budżetowego. I w tych założeniach jest mowa o tym, że wzrost gospodarczy będzie wynosić 5% inflacja 2,6%. Czy, Pana zdaniem, to są realne wyliczenia na przyszły rok, realne założenia?
JM: Tak. Zarówno tempo wzrostu 5% jak i inflacja, która, no, być może, że wzrośnie, do 3%, ale to są założenia realne. Trzeba tylko pamiętać, że nie jeden rok jest ważny dla gospodarki a szczególnie dla ludzi. Dlatego że po tym roku może nastąpić załamanie finansów publicznych a za tym pójdzie stagnacja w gospodarce, czyli tempo wzrostu obniży się, do, powiedzmy 3%, co absolutnie jest wynikiem niesatysfakcjonującym dla Polski. Trzeba pamiętać, ze 1% tempa wzrostu np. w Niemczech czy we Francji odpowiada mniej więcej 4% w Polsce. A po drugie wzrost wydajności pracy w naszych firmach, który musi następować, jeżeli mamy konkurować z firmami zachodnimi powoduje, że poniżej 5% nie przyrastają miejsca pracy. Mniej więcej 4-5% to jest tępo wzrostu wydajności pracy. W związku z tym takie tępo wzrostu na poziome 5% a może nawet i 6 % nie powinniśmy utrzymywać przez rok a przez 10 lat- wszystko w rękach polityków.
DM: Deficyt na poziomie 38.8 mld- to jest dobry deficyt?
JM: No, zdecydowanie powinno być mniej. Propozycja wicepremiera Hausnera, aby zejść poniżej 35 mld jest propozycją jak najbardziej zasadną. Będzie problem z sfinansowaniem długu publicznego. A poza tym, ja obawiam się, że politycy już odtrąbili zwycięstwo a zrobili to przedwcześnie. Chodzi mi o to, że w momencie szybkiego wzrostu powinno się tworzyć pewną nadwyżkę i spłacać zadłużenie, zmniejszać deficyt, bo w momencie, kiedy przychodzą lata chude to popada się tarapaty. Widzieliśmy właśnie, co się działało w roku 2000/2001. I widzę, że nasi politycy zupełnie nie wyciągnęli z tego lekcji. Chcą konsumować wzrost na bieżąco a to oczywiście ogranicza możliwości inwestycyjne i możliwości tworzenia miejsc pracy w przyszłości.
DM: Dziękuję bardzo za rozmowę. Gościem Radia PiN, 102 FM, był ekspert gospodarczy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, Pan Jeremi Mordasewicz.
JM: Dziękuję.
DM: Dziękuję bardzo.


























































