Firma odgrywa dosyć dużą rolę na polskim rynku. Za pośrednictwem Grupy J&S pod koniec lat 90 do Polski trafiało aż 60-70 proc. ropy przetwarzanej potem przez płocką i gdańską rafinerię. Aby zapobiec podpisaniu kontraktu między Orlenem a J&S w lutym 2002 Urząd Ochrony Państwa zatrzymał Andrzeja Modrzejewskiego wtedy obecnego prezesa płockiego koncernu. Specjalna komisja sejmowa zaczęła badać sprawę, co odbiło się echem i spowodowało przyklejenie specyficznej łatki J&S Energy. Na początku tego roku odbyło się śledztwo w sprawie tak zwanej mafii paliwowej czego efektem było zabezpieczenie dokumentacji spółki dotyczącej importu paliwa.
W chwili obecnej jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest odbudowa wizerunku firmy, a wejście na parkiet giełdowy uwiarygodni firmę. Jak podaje dziennik „Rzeczpospolita” – spółka J&S Energy plasuje się na 33 miejscu wśród największych polskich przedsiębiorstw. Mało tego dwaj biznesmeni kontrolujący firmą Sławomir Smołowski i Grzegorz Jankilewicz zajmują 11 i 12 miejsca listy 100 najbogatszych Polaków – podaje tygodnik WPROST.
Największy pośrednik importu ropy jest ambitny i najprawdopodobniej kiedy Orlen przejmie litewskie Możejki, może zapragnąć dostarczać surowiec do wszystkich zakładów grupy- powiedział Maciej Janiec specjalista z firmy ReAKKT
Źródło: "Parkiet"
Bartłomiej Mayer "J&S Energy myśli o giełdowym debiucie"



























































