Zakaz handlu w niedziele zbiera swoje żniwo. Podczas gdy wolne dostali pracownicy dyskontów, sklepów i galerii handlowych, do pracy musieli pójść inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy, którzy z wejściem w życie nowego prawa mają obowiązek sprawdzać, czy przepisy są przestrzegane. Pracownicy PIP w liście do Głównego Inspektora Pracy wskazują, że nakładanie na nich obowiązków w weekendy jest niezgodny z prawem.
Jak czytamy w wystosowanym przez związki zawodowe dokumencie, pracownicy PIP owszem, mogą pracować w niedziele, święta czy w nocy, jednak dotyczyć to ma „wyjątkowych przypadków”. W przeciwnym razie jest to niezgodne z prawem. Stanowi o tym art. 58 ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Pracownicy wskazują, że ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele jest aktem prawnym zaliczającym się do dziedziny prawa pracy. A że do głównych zadań PIP należy kontrola przestrzegania takiego prawa, w tym tego dotyczącego czasu pracy, to o wyjątkowości w tym przypadku nie może być mowy.
- W tym stanie rzeczy całkowicie bezpodstawnym jest przyjęcie, że kontrola przestrzegania przepisów Ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni, jest „przypadkiem wyjątkowym”. Wobec powyższego wydawanie, w przedmiotowym zakresie polecania pracy w niedziele i święta pozbawione jest podstawy prawnej i stanowi naruszenie przepisów o czasie pracy, tj. art. 58 ust. 3 ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy – argumentują inspektorzy.
Następnie związkowcy przytaczają uzasadnienie ustawy o zakazie handlu, którym posłużyła się „Solidarność”, składając obywatelski projekt. Czytamy w nim, że praca w niedziele jest czynnikiem stresogennym i stanowi duże zagrożenie dla dobrego samopoczucia i stanu zdrowia pracowników. – Komisja Krajowa zastanawia się, czy inspektorzy pracy to jacyś „inni” pracownicy, do których powyższe, negatywne skutki pracy w niedziele i święta miałyby się nie odnosić? – pytają swojego przełożonego inspektorzy PIP.
Ustawa o zakazie handlu w niedziele wzbudza wiele emocji – nie tylko wśród pracowników handlu czy klientów. Sprzyjają temu nieprecyzyjne przepisy, dzięki którym np. niektóre Biedronki mogą otwierać w te dni swoje dyskonty. Jeszcze w tym roku czekają nas 22 niedziele, w które handel będzie zakazany.

Agnieszka Ślęzak






























































