Ceny dóbr konsumpcyjnych w Japonii rosną najszybciej od listopada 2008 r. To efekt działań rządu Shinzo Abe.
Sierpniowy wskaźnik inflacji CPI w ujęciu rocznym w „Kraju Kwitnącej Wiśni” wyniósł 0,9% co oznacza, że przyjął wartość najwyższą od listopada 2008 r. Wskaźnik inflacji bazowej - pomijający ceny żywności - zatrzymał się na 0,8% i nieznacznie przebił oczekiwania analityków (0,7%).

źródło: tradingeconomics
Motorem napędzającym inflację są działania rządu Shinzo Abe. W kwietniu mianowany przez niego szef Banku Japonii ogłosił bezprecedensowy plan podwojenia podaży pieniądza, co mocno odbiło się na japońskiej walucie – obecnie jen jest względem dolara o ponad 20% słabszy niż przed rokiem.
Drugim czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu wskaźnika inflacji są rosnące koszty energii. Kilka tygodni temu w Japonii wyłączono ostatni reaktor atomowy, co było ukoronowaniem zmiany w polityce energetycznej trzeciej największej gospodarki świata.
Praktycznie pozbawiona własnych surowców energetycznych Japonia musi je importować, co – szczególnie przy słabnącym jenie – automatycznie odbija się na deficycie handlowym, jak i na rachunkach za energię. W ciągu ostatnich 2 lat, jakie minęły od katastrofy w Fukushimie, rachunek przeciętnego japońskiego gospodarstwa domowego za prąd wzrósł o 30%.
Chociaż inflacja w Japonii wciąż jest na relatywnie niskim poziomie, spadek siły nabywczej konsumentów już teraz budzi poważne obawy komentatorów. Co więcej, już niebawem Japończycy odczują w portfelach podniesienie stawki VAT z 5 do 8 proc. Decyzję o zmianach w systemie podatkowym Shinzo Abe przedstawić ma 1 października.
/mz



























































