

Minister obrony Indii Arun Jaitley oskarżył w czwartek Pakistan o przeprowadzenie niesprowokowanych ataków na część Kaszmiru, nad którą kontrolę sprawują Indie. Jednocześnie ostrzegł władze w Islamabadzie przed konsekwencjami eskalowania napięcia.
Do wymiany ognia między siłami pakistańskimi i indyjskimi w podzielonym Kaszmirze dochodzi od tygodnia. Do tej pory zginęło w nich dziewięciu Pakistańczyków i ośmiu cywilów z Indii. W nocy ze środy na czwartek Indie odnotowały około 50 przypadków incydentów z udziałem broni palnej i moździerzy w tym regionie. W czwartek miało również dojść do sporadycznych wystrzałów.
"Jeżeli Pakistan będzie nadal postępować tak nierozważnie, to nasze siły zbrojne będą kontynuować walkę, co uczyni działania (Pakistanu) nieopłacalnymi" - powiedział Jaitley dziennikarzom, nie podając jednak żadnych szczegółów. Odrzucił także możliwość rozpoczęcia rozmów z Islamabadem na temat przerwania wymiany ognia.
ReklamaZobacz także
"Jak możemy rozmawiać, kiedy nadal trwa ostrzał?" - zapytał dziennikarzy szef resortu obrony Indii.

Strony oskarżają się nawzajem o niesprowokowane naruszanie rozejmu. Delhi twierdzi, że Pakistan wspiera separatystów, którzy przedostają się z pakistańskiej na indyjską stronę Kaszmiru, by atakować wojska indyjskie. Islamabad zarzuca siłom indyjskim łamanie praw człowieka muzułmanów, stanowiących w Kaszmirze większość.
Kaszmirscy separatyści domagają się niepodległości bądź przyłączenia do Pakistanu. Wyrazem antyindyjskich nastrojów są częste protesty uliczne.
Między Indiami a Pakistanem - mocarstwami atomowymi - spór o Kaszmir trwa od 1947 roku; w tym czasie doszło między nimi do trzech wojen. Indie zarządzają południową częścią Kaszmiru, a Pakistan północną.
Od 1989 roku w części indyjskiej - stanie Dżammu i Kaszmir - trwa powstanie separatystów muzułmańskich, w którym życie straciły dziesiątki tysięcy ludzi.(PAP)
lm/ ro/




























































