REKLAMA

100 KONKRETÓWIn vitro, podwyżki dla nauczycieli i KPO. Politycy komentują osiągnięcia piewrszych stu dni rządu

2024-03-22 00:29
publikacja
2024-03-22 00:29
Dodaj Bankier.pl w Google

Finansowanie in vitro z budżetu, podwyżki dla nauczycieli i sfery budżetowej, odblokowanie środków z KPO, polityka międzynarodowa - to osiągnięcia koalicji rządowej, o których mówią PAP politycy KO, Trzeciej Drogi oraz Lewicy. Największe kontrowersje budzą kwestie światopoglądowe, w tym projekty dot. aborcji.

In vitro, podwyżki dla nauczycieli i KPO. Politycy komentują osiągnięcia piewrszych stu dni rządu
In vitro, podwyżki dla nauczycieli i KPO. Politycy komentują osiągnięcia piewrszych stu dni rządu
/ Kancelaria Premiera RP

W piątek mija 100 dni od powołania rządu Donalda Tuska. Utworzenie rządu poprzedziło podpisanie umowy koalicyjnej między Koalicją Obywatelską, Trzecią Drogą i Nową Lewicą, w której zawarto nie tylko kwestie programowe, ale również deklaracje rozliczenia rządów Zjednoczonej Prawicy oraz podział najważniejszych stanowisk w prezydium Sejmu, prezydium Senatu i Radzie Ministrów. W umowie nie zapisano kwestii światopoglądowych.

Po zapoznaniu się z wynikiem negocjacji programowych między KO, Trzecią Drogą i Nową Lewicą, Rada Krajowa partii Razem podjęła decyzję, że poprze nowy rząd koalicyjny, ale jej członkowie nie wejdą w jego skład. Liderzy Razem - Adrian Zandberg i Magdalena Biejat - tłumaczyli wówczas, że nie udało się przekonać pozostałych partii, aby kluczowe dla ich formacji postulaty zostały wprowadzone do umowy koalicyjnej.

Według Zandberga, nie udało się uzyskać gwarancji finansowych dla realizacji publicznego programu mieszkaniowego, wzrostu nakładów na ochronę zdrowia, wzrostu nakładów na naukę, badania i rozwój oraz o uzyskania zgody politycznej dla - jak mówił - kompromisowego rozwiązania dot. aborcji, czyli tzw. ustawy ratunkowej.

Tuż po podpisaniu umowy koalicyjnej Donald Tusk mówił, że tekst umowy "będzie zbiorem drogowskazów do współpracy po otrzymaniu od prezydenta możliwości tworzenia rządu". Włodzimierz Czarzasty (Lewica) zwrócił uwagę, że umowa pomiędzy ugrupowaniami to "szeroki kompromis", którego celem jest stworzenie Polski tolerancyjnej, otwartej, praworządnej i odpowiedzialnej. Lider Polski 2050 Szymon Hołownia podkreślał, że jest to umowa, w której "nikt nie rezygnuje ze swojej własnej tożsamości". Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał, że udało się stworzyć "bardzo szeroki wspólny mianownik spraw", które koalicjanci chcą zrealizować.

Wakacje na giełdzie

Umowa uwzględniła zarówno postulaty Nowej Lewicy, 12 gwarancji Trzeciej Drogi, jak również główne postulaty Koalicji Obywatelskiej zawierające się w "stu konkretach na pierwsze 100 dni rządu". "Przez te pierwsze sto dni udało się uzyskać wiele rzeczy, o których bardzo wielu sądziło, że są w ogóle nie do zrealizowania" - mówił we wtorek premier Donald Tusk pytany, dlaczego tylko kilka z zapowiedzianych 100 konkretów zostało zrealizowanych. Zwrócił uwagę, że obecny rząd działa w trudniejszych warunkach, niż poprzednie rządy, tj. w warunkach "zabetonowania PiS-wskiego państwa w sposób bardzo konsekwentny".

Podkreślił również, że "aż takich szkód, jakie narobili poprzednicy nie spodziewał się". "Więc pewien błąd w kalkulacji na pewno popełniłem" - przyznał obiecując, że "z każdym tygodniem i miesiącem te zmiany będą postępowały szybciej". "Gwarantuję to wam" - dodał Tusk.

Przyznał też, ma trochę inną kalkulację zrealizowanych konkretów, niż ta podana przez dziennikarzy. "Ona też nie jest dla mnie powodem do satysfakcji, ale większość ze stu konkretów jest w jakiejś fazie realizacji. I ja też nie chciałbym i nie będę odpowiadał np. za poglądy polityków inne niż moje w sprawie legalnej i bezpiecznej aborcji" - podkreślił premier. "Jeśli z czegoś chciałbym się wytłumaczyć, to z tego, że nie udało się przekonać wystraczająco dużej liczby wyborców 15 października, tak żeby dostać wszystkie instrumenty do ręki" - powiedział. Wskazał, że nie wszystko zależy od Koalicji Obywatelskiej ale także od koalicjantów.

To nie pierwszy raz w ostatnim czasie, kiedy premier publicznie zwraca się do koalicjantów, krytykując ich za podejście do kwestii dotyczących praw kobiet i liberalizacji prawa aborcyjnego. 8 marca podczas Rady Krajowej PO Tusk mówił: "Ja sam nikomu nie chcę narzucać swoich poglądów i jeszcze raz zwracam się do wszystkich naszych partnerów: macie prawo trwać przy swoich poglądach, mówiliście o nich otwarcie w czasie kampanii, ale (...) nie będziecie narzucać poglądów i konsekwencji swoich poglądów innym".

Później napisał na platformie X: "Taktyczne głosowanie części zwolenników Koalicji Obywatelskiej na Trzecią Drogę pozwoliło nam odsunąć PiS od władzy. W tych wyborach jedynym kryterium będą nasze własne przekonania".

To nawiązania do dyskusji, jaka od kilku tygodni toczy się wokół projektów dot. liberalizacji prawa aborcyjnego. Rozpoczął ją wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty zarzucając Trzeciej Drodze i marszałkowi Sejmu Szymonowi Hołowni "blokowanie" ustaw ws. aborcji. Hołownia poinformował, że debata nad wszystkimi projektami ustaw dot. przerywania ciąży odbędzie się w Sejmie 11 kwietnia.

Hołownia pytany przez PAP o ocenę pracy koalicji rządzącej odparł: "Jeżeli spojrzymy na wszystko spokojnie, poza kontekstem przedwyborczej przepychanki, to zobaczymy ile rzeczy udało się już zrobić w tak krótkim czasie". Jak zaznaczył, mówimy "o 100 dniach po ośmiu latach codziennego psucia, rozkradania Polski i niszczenia naszego potencjału". "To nie jest tak, że jesteś w stanie w 100 dni odwrócić osiem lat. Ale jesteś w stanie rozpocząć proces diagnozowania stanu, w którym się znajdujesz i wprowadzać pierwsze konkretne zmiany. I one zostały wprowadzone. Finansowanie in vitro z budżetu państwa, podwyżki dla sfery budżetowej i dla nauczycieli" - wyliczał marszałek.

Jak dodał, ogromną zasługą premiera i całej koalicji 15 października jest również "przywracanie pozycji Polski na arenie międzynarodowej". Przyznał jednocześnie, że przed koalicją jeszcze wiele do zrobienia i zaznaczył, że nie jest to praca na trzy miesiące. "Umówiliśmy się w Trzeciej Drodze na 12 gwarancji w cztery lata i zrealizujemy je w ciągu tych czterech lat, jestem optymistą" - powiedział marszałek.

Jego zdaniem, koalicja 15 października "jest wyrazem olbrzymiego zaufania, jakie ludzie położyli w chęć zmiany", ale z drugiej strony jest to "bardzo trudna koalicja". "Dlatego że przychodzimy z bardzo różnych stron, zarówno światopoglądowych, jak i tych dotyczących myślenia o modelu państwa" - zaznaczył Hołownia.

"Natomiast myśmy się nie umówili na małżeństwo, tylko na wspólną pracę. I myślę, że efekty tej wspólnej pracy są zadowalające i obiecujące, choć nie powiem, że udało się osiągnąć wszystkie rzeczy, które powinniśmy osiągnąć w ciągu całej kadencji. To się nie udało. Jeszcze mnóstwo czasu przed nami. Dopiero zaczęliśmy sprzątać praworządność, spółki skarbu państwa i jest jeszcze wiele obszarów, które będą wymagały dłuższej i bardziej wytężonej pracy politycznej" - powiedział Hołownia.

Pytany o relacje między koalicjantami, lider Polski 2050 ocenił, że jest "to ekscytujący temat", zwłaszcza dla mediów. "Bo wielu przedstawicieli koalicji próbuje w medialnych wywiadach przypomnieć o swoim istnieniu przed zbliżającymi się kolejnymi wyborami" - powiedział. Dopytywany, czy przekłada się to na pracę wewnątrz koalicji i relacje pomiędzy liderami, Hołownia przyznał, że "atmosfera bywa lepsza lub gorsza". "Natomiast myśmy się nie umówili na to, że będzie miło, ale na to, że będzie zrobione. I będzie zrobione" - zadeklarował marszałek.

Zwrócił również uwagę na kontekst międzynarodowy. "Jeśli spojrzymy na sytuację w Europie, to koalicja 15 października jest najwyższym dobrem, którego powinniśmy dzisiaj wszyscy pilnować. Stawka w tej grze jest fundamentalna: to bezpieczeństwo, integralność niepodległość, rozwój RP. I tutaj żadne osobiste ani partyjne animozje nie powinny nas z tej strony sprowadzić. Potrzebujemy stabilnej koalicji w stabilny sposób zarządzającej państwem stającym dzisiaj przed wyzwaniami, przed którymi nie stawało przez dziesiątki ostatnich lat. Każdy, kto próbuje chwiać tym statkiem dla jakichś partykularnych korzyści ponosi dużą odpowiedzialność" - powiedział Hołownia.

"Koalicja to nie chór, to bardzo często występy solistów. Ale najważniejsze, żeby koncert trwał i żeby nie było w nim kakofonii. Próbujemy o to dbać. Różnie wychodzi, bo to jest polityka. Natomiast bądźmy realistami: ten rząd rządzi od 100 dni, ja jestem marszałkiem od czterech miesięcy, a nie od czterech lat i miałem tu już dwa upadki rządu, jeden powołany, szturm na Sejm, trzy komisje śledcze, budżet uchwalany w bardzo trudnych warunkach i wiele innych historii. Poprzedni marszałkowie, z którymi rozmawiałem, mówili mi, że im takie rzeczy przytrafiały się w ciągu czterech lat. Tak więc pamiętajmy, że jesteśmy tu dopiero trzy miesiące, bo poprzedni rząd bawił się w rządy dwutygodniowe" - podkreślił.

"Pamiętajmy też proszę, że jesteśmy jedną z najbardziej różnorodnych koalicji jakie miały miejsce na polskiej scenie politycznej w przeciągu ostatnich 30 lat. I już to uważam za sukces. A wszystkim, którzy dopatrują się u nas tego, że czasami bywamy w stosunku do siebie szorstcy, mówię: tak bywa. Natomiast na każdym z nas czterech liderów spoczywa odpowiedzialność, żeby nie przekroczyć czerwonej linii i nie przegrzać koniunktury również w warunkach przedwyborczych i żeby nie przejść za punkt bez odwrotu, bo tego ludzie nam nigdy nie wybaczą. Odpowiadamy za to, co ludzie chcieli zrobić 15 października i każdy z pokorą powinien się nad tym zastanowić" - mówił Hołownia.

Pytany, czy prawdziwe są informacje o renegocjacji umowy koalicyjnej, Hołownia zapewnił, że "na razie nikt nie podjął takiej rozmowy". "Ja nic o tym nie słyszałem" - dodał.

Również wicepremier, minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski powiedział PAP, że Nowa Lewica jest zadowolona z pierwszych 100 dni rządu, a jej wyborcy dobrze oceniają decyzję o wejściu do rządu. "To była dobra decyzja, że weszliśmy do tego rządu. Udało się w szybkim tempie załatwić kilka kluczowych propozycji, na których Lewicy zależało" - podkreślił. Wśród nich wyliczył m.in. finansowanie zabiegów in vitro, podwyżki dla nauczycieli, podwyżki w budżetówce, przepisy dot. renty wdowiej, które - jak mówił - mają wejść w życie pod koniec tego roku. "A to dopiero początek" - zaznaczył.

Wicepremier zwrócił też uwagę na kwestie naprawy praworządności i systemu państwa. "Dla Lewicy to ważne, żeby taki kierunek prezentować dalej, bo mówiliśmy o tym będąc w opozycji" - przypomniał.

Zdaniem Gawkowskiego, Nowa Lewica realizuje swoje obietnice i pokazuje, że jest "dobrym partnerem w rządzie". "Cieszę się z tej koalicji, bo to jest dobra koalicja, która pokazuje, że zarówno KO, jak i Trzecia Droga rozumieją wzajemnie swoje interesy w rządzie, jak również rozumieją wyborców, którzy na nich głosowali. Nikt tu nikogo nie marginalizuje, wszyscy doceniają to, że potrafiliśmy stworzyć rząd, jestem więc bardzo zadowolony z tej współpracy" - zapewnił.

Na uwagę, że tezie tej przeczą jednak medialne oskarżenia, jakie obserwujemy ostatnio między Lewicą, a Trzecią Drogą, Gawkowski zapewnił, że "nie ma dzisiaj żadnej ostrej wymiany zdań, która pokazywałaby, że w rządzie są podziały". "Są podziały dotyczące programów politycznych, ale trudno, żebyśmy mieli takie same programy skoro jesteśmy różnymi partiami" - podkreślił. "Nie zmienia to faktu, że oddzielam to, co dzieje się w parlamencie jeżeli chodzi np. o ustawy dot. aborcji, od pracy w rządzie, która jest bardzo dobra. Jestem kibicem tej koalicji i wierzę, że przetrwa cztery lata" - dodał.

Wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska (KO) pytana przez PAP o ocenę pierwszych 100 dni rządu podkreśliła, że "15 października 2023 r. Polki i Polacy w wyborach zadecydowali o tym, kto będzie rządził krajem przez najbliższe lata". "Demokratyczna koalicja, tworząca rząd i parlamentarną większość, krok po kroku naprawia państwo, które zepsuł PiS. Mamy przed sobą wiele pracy. Wspólnej pracy. Nawet jeśli pojawiają się różnice zdań w pewnych kwestiach, to nie będą one wpływać na pracę rządu. KO, Lewica i Trzecia Droga wzięły odpowiedzialność za państwo. Zawarliśmy porozumienie, które jest dla nas zbiorem drogowskazów i rekomendacji dla pracy. I konsekwentnie idziemy w tym kierunku. W dobrym kierunku zmian" - dodała.

"Nie zrezygnowaliśmy przy tym z własnych programów, dla których będziemy szukać większości i możliwości wprowadzenia w życie. Nikt nie zrezygnował z własnej tożsamości. Dlatego w Sejmie znajduje się m.in. projekt o świadomym rodzicielstwie KO, do którego będziemy szukać większości" - zastrzegła wicemarszałek.

Zaznaczyła też, że "praca w ministerstwach się rozkręca i przyspiesza". "Premier Donald Tusk i rząd, na którego czele stoi, a także Prezydium Sejmu - marszałek i my wicemarszałkowie - naprawiamy to, co zepsuli poprzednicy i będziemy wprowadzać zmiany, na które czekają Polki i Polacy mając nadzieję, że prezydent Andrzej Duda oczekiwanych reform nie będzie blokował" - dodała Wielichowska.

Podkreśliła też, co do tej pory udało się zrobić. "Od trzech miesięcy naprawiamy wszystko to, co popsuła poprzednia władza. Każdego dnia mierzymy się z chaosem i bałaganem, które zostawił nam rząd i większość sejmowa PiS-u, Zjednoczonej Prawicy. Jesteśmy w procesie oddawania państwa obywatelkom i obywatelom" - powiedziała PAP wicemarszałek.

"Przede wszystkim jesteśmy w trakcie przywracania niezależnego i apolitycznego wymiaru sprawiedliwości. Dzięki temu odblokowaliśmy 600 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy, które od ponad dwóch lat powinny pracować dla samorządów, przedsiębiorców, ochrony zdrowia czy ochrony środowiska. Telewizja Polska znowu należy do obywateli. Znowu jest niezależną stacją, w której dziennikarstwo jest prawdziwe i rzetelne. Media publiczne przestały być propagandową tubą partii politycznej, w których wylewały się kłamstwa, manipulacje, hejt i nienawiść. Trwa ofensywa dyplomatyczna premiera Donalda Tuska. Jesteśmy znowu liczącym się partnerem w Europie i na świecie" - zaznaczyła.

Dodała, że rząd uzdrawia także władze spółek skarbu państwa, w których odbywają się jawne konkursy i prowadzone są audyty. "Podwyżki dla sfery budżetowej i nauczycieli stały się faktem. Kontynuowane są programy socjalne, in vitro stało się faktem. W Sejmie znajduje się projekt o świadomym rodzicielstwie do którego będziemy szukać większości. Nad wieloma dobrymi zmianami trwają prace w poszczególnych ministerstwach" - zaznaczyła.

Z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez United Surveys dla "DGP" i RMF FM wynika, że za największe sukcesy rządu ankietowani uznali odblokowanie pieniędzy z KPO (61,3 proc. badanych), a także politykę zagraniczną (50,7 proc.). Gorzej oceniane są zmiany w wymiarze sprawiedliwości (39 proc. badanych uznaje je za sukces). Najsłabiej oceniane jest natomiast tempo realizacji obietnic wyborczych — 28,3 proc. badanych uznaje je za sukces, a 52,2 proc. za porażkę. (PAP)

dk/ js/

Źródło:PAP
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: 100 konkretów na 100 dni rządu Donalda Tuska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki