Ciśnienie na jedną listę wyborczą dzisiaj, rok czy półtora roku temu jest absurdalne. Jak będzie czas - podejmiemy decyzję. Pewnie jakieś 8-9 miesięcy przed wyborami, na początku przyszłego roku - zadeklarował lider Polski 2050 Szymon Hołownia w czwartkowym "Super Expressie".


Hołownia dodał, że gdyby już taka lista powstała, "to by się to wykrzaczyło już z 15 razy do momentu dojechania do kampanii wyborczej". "Bo by się ludzie na dole pożarli, bo by się okazało, że są niesnaski" - dodał.
Pytany o to, czy politycy z jednej listy na wybory parlamentarne "nie zaczęliby się żreć także po ewentualnym przejęciu władzy", stwierdził, że nie, bo wszystko ma swój czas. "Jeśli się robi projekt, który zasuwa do przodu i nie ma czasu na to, żeby przestać, to on musi wystartować w czasie, w odpowiednim momencie. I my w tym jesteśmy absolutnie pragmatyczni, a nie ideologiczni" - podkreślił Hołownia.
Lider Polski 2050 zaznaczył, że jest w stanie zrezygnować z roli premiera w ewentualnym przyszłym rządzie. "Nie będę z tym miał absolutnie żadnego problemu. Jeśli ta układanka, która ma być zwycięska, będzie tego wymagała, to żadne moje prywatne ambicje nie będą tutaj stały na drodze" - powiedział.
Hołownia mówił tez o tym, że prowadzi rozmowy z posłami PiS, które mają na celu ich przejście do opozycji. Poinformował, że są one "bardzo jasne i konkretne."

"Jeśli pani rozmawia z posłami, którzy są zapakowani w system, w którym władza może wywalić firmy, rodziny i zniszczyć życie do końca, to oni muszą mieć pewność, że ta strona jest dogadana i kładzie na stole poważny projekt" - powiedział Hołownia.(PAP)
szz/ mhr/






























































