

Porozumienie z Mińska w sprawie uregulowania sytuacji na wschodzie Ukrainy "nie gwarantuje trwałego sukcesu" - oświadczył w czwartek prezydent Francji Francois Hollande po przybyciu do Brukseli na szczyt UE. Według niego najbliższe godziny będą decydujące.
"Zakłada się, że nadal będziemy czujni, że będziemy wywierać presję i kontynuować ruchy, co do których podjęto zobowiązania" - dodał Hollande, który brał udział w całonocnych rozmowach tzw. czwórki normandzkiej w Mińsku w sprawie konfliktu na Ukrainie. Osiągnięte porozumienie zakłada m.in. wprowadzenie zawieszenia broni w nocy z soboty na niedzielę.
"Jesteśmy w kluczowym momencie" - ocenił francuski prezydent. Uważa on, że porozumienie "to więcej niż promyk nadziei", ale "wszystko może się jeszcze rozstrzygnąć w ten lub inny sposób", a "najbliższe godziny będą decydujące".
ReklamaZobacz także
Nie wymieniając Rosji ani Ukrainy Hollande zaznaczył, że odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy podpisali porozumienie. "W następnych dniach bardzo ważne będzie (...), byśmy nadal wywierali odpowiednią presję i zachowali czujność niezbędną do tego, by na Ukrainie był pokój. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze" - zapewnił. (PAP)

jhp/ ap/



























































