Premier Albanii Edi Rama skomentował w poniedziałek złożony wcześniej tego dnia wniosek o uwięzienie byłego prezydenta Kosowa Hashima Thaciego na 45 lat, pisząc na X, że „potrzebuje czasu, by przetrawić tę kupę łajna wyrzuconą przez prokuraturę w samym sercu demokratycznej Europy”.


„Przyjaciele z Prisztiny (stolicy Kosowa - PAP) pytają mnie, dlaczego nie zabieram głosu w sprawie swojego przyjaciela. Ja wciąż jednak próbuję znaleźć logikę, którą podążyła prokuratura, aby wystąpić z wnioskiem o pochowanie żywcem tych czterech mężczyzn, i jak nigdy dotąd, słowa nie pomagają mi wyrazić siebie. Przepraszam, potrzebuję czasu, aby przetrawić tę kupę łajna, którą prokuratura wyrzuciła dziś w sercu demokratycznej Europy!” - napisał na X albański premier.
Albin Kurti, premier Kosowa, stwierdził z kolei we wpisie na Facebooku, że wniosek prokuratury całkowicie ignoruje kontekst wojny w Kosowie. „Instytucje Kosowa będą nadal bronić faktów i prawdy historycznej, wartości i godności walki o wolność, a także podstawowych zasad sprawiedliwości, sprzeciwiając się jakimkolwiek próbom ich zniekształcenia” - zapewnił Kurti.
Liderzy Armii Wyzwolenia Kosowa (UCK), partyzantki walczącej z siłami serbskimi w latach 90. ubiegłego wieku, są sądzeni w Izbie Specjalistycznej Kosowa w Hadze - sądzie działającym w ramach kosowskiego systemu sprawiedliwości, jednak ze względu na wcześniejsze przypadki zastraszania świadków w sprawach dotyczących UCK mającym siedzibę w Holandii. W skład Izby wchodzą również międzynarodowi sędziowie i prokuratorzy.
Prokuratura zawnioskowała w poniedziałek o kary 45 lat wolności dla byłego prezydenta Thaciego, byłych przewodniczących parlamentu Kadriego Veseliego i Jakupa Krasniqa oraz byłego posła Rexhepa Selimiego. Wszyscy przebywają w areszcie w Hadze od 2020 roku i stawia się im zarzuty morderstwa, tortur i prześladowania ludności cywilnej w czasie wojny w latach 1998-99 i po jej zakończeniu.
Działalność Izby jest szeroko krytykowana przez Albańczyków z Kosowa oraz Albanii, którzy zarzucają jej stronniczość i próbę podważenia uczciwości walk z siłami serbskimi w Kosowie, które w czasie wojny było jedną z prowincji Serbii, wchodzącej w skład ówczesnej Jugosławii. Stowarzyszenie weteranów UCK zorganizowało w ostatnich miesiącach kilka masowych protestów przeciwko Izbie, w tym w stolicy Albanii, Tiranie.

Prokurator trybunału Kimberly West podkreśliła w poniedziałek, że „nie domaga się skazania czy kary ani wobec sztabu generalnego, ani wobec UCK jako całości”, tylko konkretnych osób. - Nie można też orzec kary wyłącznie na podstawie przynależności do sztabu generalnego lub UCK - zastrzegła.
Armia Wyzwolenia Kosowa rozpoczęła działalność na początku lat 90. zeszłego wieku. W 1998 roku wybuchł regularny konflikt zbrojny z siłami serbskimi. Szacuje się, że podczas wojny zginęło ok. 13 tys. osób, głównie Albańczyków, zanim naloty NATO zmusiły Belgrad do wycofania wojsk z Kosowa i oddania kontroli nad swoją prowincją ONZ i NATO. Kosowo ogłosiło niepodległość w 2008 roku. Belgrad jej nie uznaje, a wraz z nim m.in. Rosja i Chiny, stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Mowy końcowe w procesie czterech dawnych przywódców UCK potrwają do 18 lutego. Następnie sędziowie będą mieli 90 dni na konsultacje w sprawie wyroku.
Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ sp/



























































