Jego zdaniem za sprzedażą Anwilu przemawia m.in. potrzeba gotówki. PKN Orlen jest dość mocno zadłużony, tymczasem planuje inwestycje w wydobycie. Oczywiście spółka nadal mogłaby zarządzać Anwilem, tylko czy takie rozwiązanie ma sens na dłuższa metę - zastanawia się nasz specjalista.
Dodaje, że kwestię Anwilu trzeba byłoby całkiem inaczej rozpatrywać, gdyby dwa lata temu włocławska firma kupiła zakłady azotowe w Tarnowie i Kędzierzynie.
- Wówczas mielibyśmy do czynienia w skali kraju z silną grupą chemiczno-nawozową. Jednak z nieznanych mi powodów do takiej transakcji nie doszło. Dziś można się zastanawiać, czy nie było to błędem. Z pewnością jednak działając razem te trzy firmy byłyby cenniejsze niż obecnie - dodaje Gwiazdowski.
Zdaniem części analityków sprzedaż Anwilu w kryzysie oznacza niska cenę. - Nikt nie wie ile kryzys potrwa i czy cena spółki za rok, dwa będzie wyższa. Ba może być nawet niższa - kontynuuje Gwiazdowski.
wnp.pl (Dariusz Malinowski)


























































