Po raz pierwszy ministrowie Aleksisa Ciprasa mówią, że odsyłanie przybyszów z Azji i Afryki do krajów ich pochodzenia będzie sygnałem dla pozostałych, że droga do Europy jest zamknięta.


Grecki minister do spraw migracji Janis Muzalas przyznał, że połowa osób, które docierają z Turcji do greckich wysp, to nie uchodźcy, ale nielegalni imigranci. W ostatnich miesiącach rząd skrajnie lewicowej Syrizy nie używał takiego określenia.
Teraz minister orzekł, że jeśli na przykład Marokańczycy zostaną wydaleni z Grecji i wrócą do swojej ojczyzny, to będzie to ostrzeżeniem dla ich rodaków przed podjęciem decyzji o przeprawie do Europy i zmniejszy falę migrantów. Zdaniem greckiego ministra, również przyjmowanie uchodźców może zostać wkrótce w Europie ograniczone. Janis Muzalas podkreślił jednocześnie, że wydalanie ekonomicznych imigrantów do krajów ich pochodzenia nie jest łatwe, bo Turcja i Pakistan nie chcą przyjmować ich z powrotem.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Beata Kukiel-Vraila/Ateny/em/dabr






























































