Grecki rząd poszukuje pieniędzy na funkcjonowanie systemu emerytalnego. Jednym z rozważanych rozwiązań jest nacjonalizacja prywatnych majątków.

Źródło:iStockphoto/Thinkstock
Greckie Ministerstwo Pracy oraz Ubezpieczenia Społecznego rozważa drastyczne działania, aby zdobyć od przedsiębiorstw zaległe środki na ubezpieczenie społeczne, bez których rząd będzie zmuszony obciąć emerytury oraz zasiłki.
Według informacji portalu ekathimerini.com jednym z rozwiązań jest nacjonalizacja prywatnych majątków. Ten surowy środek ma zostać zastosowany, jeżeli przedsiębiorstwa nie wywiążą się ze swoich zobowiązań wobec państwa.
ReklamaZobacz także
| » Grecki rząd zapowiada koniec recesji. Dług i bezrobocie spadną |
Brakujące pieniądze to 14 mld euro. Suma odpowiada 8 proc. greckiego produktu krajowego brutto. Portal ekathimerini.com ocenia, że chociaż kwota jest prosta do oszacowania na papierze, to jednak w praktyce jest niemożliwa do wyegzekwowania, nawet jeżeli rząd zdecyduje się na przejęcie nieruchomości.

Desperackie kroki wynikają z marnego stanu funduszu ubezpieczeń społecznych. Na koniec roku w kasie w najlepszym razie zabraknie 1,06 mld euro, a w kolejnych latach ma być jeszcze gorzej ze względu na zmniejszenie dotacji z budżetu centralnego.
Podobne rozwiązania w strefie euro zostały zastosowane wcześniej na Cyprze. Po załamaniu cypryjskiego systemu bankowego państwo sięgnęły po depozyty najbogatszych klientów, aby ratować system finansowy.
- W Polsce w zasadzie dzieje się coś podobnego, bo państwo przejmuje część obligacyjną OFE i przenosi je do ZUS-u - twierdzi Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. - Co prawda jest różnica pomiędzy zajęciem nieruchomości a przepisaniem prawa własności papieru wartościowego, ale nie da się ukryć, że mechanizm jest podobny. Jeżeli dalej będziemy się zadłużać to powtórzy się w Polsce grecki scenariusz. Różnica jest taka, że im brakuje 1 mld euro, a nam będzie potrzeba siedem razy więcej, bo tyle wynosi dziura w ZUS-ie - twierdzi analityk.
- Grecy w tym momencie nie mają po prostu wyjścia, bo nie da się przeprowadzić reform strukturalnych w ciągu trzech lat, ponieważ żaden demokratyczny rząd nie przetrwa nawet jednej kadencji. Dlatego takie zmiany trzeba rozkładać na lata i w pewnym sensie w Polsce to się dzieje. Rząd powoli ogranicza przywileje emerytalne, uszczelnia system podatkowy, a także wprowadza szereg ułatwień - twierdzi Piechowiak.
- W kolejnym kroku powinniśmy obniżyć podatki i bardziej zdecydowanie ograniczyć wydatki sztywne, m.in. na utrzymanie KRUS-u i wciąż rosnącej administracji. Tymczasem związki zawodowe apelują o podniesienie płacy minimalnej do połowy przeciętnego wynagrodzenia oraz obniżenie wieku emerytalnego. To wszystko pokazuje, że nawet jeżeli zdajemy sobie sprawę z potrzeby reform, to nie potrafimy zrezygnować z transferów socjalnych, do których tak się przyzwyczailiśmy. Problem w tym, że jeśli z nich nie zrezygnujemy, to nacjonalizacja prywatnych majątków stanie się faktem - twierdzi analityk Bankier.pl
PL

































































