Grecja porozumiała się z resztą strefy euro w sprawie udzielenia jej kolejnych pożyczek. W zamian Grecy obiecali kontynuować reformy gospodarcze i utrzymać fiskalną nadwyżkę pierwotną. Inwestorzy przyjęli te doniesienia z umiarkowanym optymizmem.


Dość krótki, wspólny komunikat ministrów finansów strefy euro tworzących Eurogrupę pozbawiony jest konkretów. To bardziej manifest woli politycznych niż kontrakt definiujący zobowiązania obu stron. Póki co wiadomo tyle, że:
1) Grecy dostaną przedłużenie programu pożyczkowego (bailout) na cztery miesiące, czyli do końcówki czerwca. Dokument nie wspomina o konkretnej kwocie, ale wcześniej mówiono o pożyczce rzędu 10-11 mld euro.
2) Za pieniądze od podatników strefy euro Grecy zapłacili kolejnymi obietnicami. Ale konkretne propozycje reform Ateny mają przedstawić do poniedziałku, 23. lutego.
3) rząd Grecji zobowiązał się do przeprowadzenia „szerszych i głębszych reform strukturalnych”, które będą miały na celu zwiększenie wzrostu gospodarczego. Grecja ma podjąć działania w celu ograniczenia korupcji i unikania podatków oraz wzrostu efektywności sektora publicznego. Grecki minister Janis Warufakis podczas konferencji prasowej odmówił podania konkretnych liczb odnośnie do dodatkowych wpływów podatkowych z tego tytułu.

4) Grecja zobowiązała się honorować zobowiązania wobec zagranicznych wierzycieli oraz utrzymać pierwotną nadwyżkę w budżecie państwa, nie precyzując przy tym jej wysokości.
5) Porozumienie nie wspomina o głównych punktach spornych: kontynuacji prywatyzacji, planów podniesienia płacy minimalnej czy zwiększenia emerytur. To potencjalne punkty zapalne mogące zniweczyć piątkowy konsensus.

Nawet jeśli porozumienie na linii Grecja-reszta strefy euro okaże się trwałe, to Europa zyska tylko cztery miesiące spokoju od problemów Hellady. Po czerwcu Grecja najprawdopodobniej nadal będzie potrzebowała zagranicznych pożyczek i jest mało prawdopodobne, aby do tego czasu odzyskała zaufanie inwestorów pozwalające na refinansowanie długu na warunkach rynkowych.
Wątpliwa pozostaje także kwestia zdolności Grecji do spłaty przeszło 315 mld euro zadłużenia stanowiącego 175% greckiego PKB. Nawet przy założeniu utrzymania stosunkowo wysokiej, wynoszącej 3% PKB nadwyżki pierwotnej, Grecja potrzebowałaby ponad 58 lat na spłacenie całego długu. Przy czym między wierszami piątkowego dokumentu można doszukać się zgody Eurogrupy na obniżenie wymaganego poziomu greckiej nadwyżki pierwotnej.
Zatem niemal wszystko pozostaje przedmiotem przyszłych negocjacji, które muszą się zakończyć w ciągu nadchodzących 4 miesięcy. Zapewne stąd wynikała stosunkowo chłodna reakcja rynków finansowych. Giełdy europejskie, które zakończyły handel jeszcze przed ogłoszeniem porozumienia (ale znano już nieoficjalne uzgodnienia), finiszowały na neutralnych poziomach.
Indeksy amerykańskie zakończyły dzień wzrostami rzędu 0,6-0,9%, a S&P500 i Dow Jones wyznaczyły nowe rekordy wszech czasów. Kurs euro do dolara pozostał stabilny na poziomie 1,1376. Straciło złoto, które ostatecznie zakończyło handel tuż powyżej 1.200 USD za uncję. To najniższy kurs zamknięcia od 5 stycznia.






























































